Jeszcze kwartał.
Muszę się pochwalić, że ubiegły (w rzeczywistości aktualny)tydzień był dla mnie niezwykle owocny. Do najważniejszych z moich działań zaliczę przedstawienie, poemat, zaliczony test i wykład matematyczny. Zabawne. Przypomniałam sobie, jak kiedyś gdzieś napisałam, że "nie jestem zakompleksioną nastolatką z(...) chorobami psychicznymi". Czy teraz mogłabym to z czystym sumieniem stwierdzić? Dojrzałam od tamtego czasu, ale czy wyleczyłam się z niskiej samooceny? Występuje tu swoisty paradoks . Nie wydaje mi się, żebym miała jakiekolwiek kompleksy, ale czuję się mało znacząca. Mój mózg dochodzi do perfekcji. Wykreował taką abstrakcję, że nie wiem, czy sam Dali poradziłby sobie ze zrozumieniem lub zobrazowaniem moich procesów myślowych. Może po prostu zbliżam się do modelu stereotypowej zasiedziałej kury domowej? Owa kobieta ma proste zadania do zrobienia, ale gnębi ją samotność i znajduje problemy do rozwiązania, choć one mogą nawet jeszcze nie istnieć (gdyby wszystkie kury domowe ...