Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2011

Złota, polska jesień :)

Czy mówiłam już, jak bardzo lubię kasztany? Nie? To właśnie teraz mówię. Kocham jesień, chociaż lubię wszystkie pory roku, to obecnie stawiam właśnie na tę aktualną. Pogoda dopisuje. Wczoraj przeszłam się pod moją starą szkołę muzyczną i posiedziałam w parku. Obserwowałam dzieci wchodzące i wychodzące z budynku i od razu wróciły do mnie wspomnienia z czasów, kiedy ja byłam podobna do nich. Przemyślając sprawę dochodzę jednak do wniosku, że nadal jestem :) Bycie infantylną ma swoje plusy. Cieszy mnie zbieranie kasztanów, spacer po parku, patrzenie się na ludzi i zwierzęta - z pozoru zwykłe głupoty, ale dla mnie to coś więcej. Tłumaczenie tego mijałoby się z celem, ponieważ nie da się, tak po prostu, powiedzieć, co mam na myśli. Jestem marzycielką, idealistką, staram się być perfekcjonistką. Moim mottem ostatnio stało się zdanie:"Wymagaj wiele od innych, ale od siebie jeszcze więcej". Może idiotyczna jest ta pogoń za doskonałością, ale staram się dotrzeć do źródł...

Wieczna miłość

"Miłość to piękna pogoda każdego dnia, bo nawet wiatr i deszcz potrafią cieszyć. To jest miłość" (cytat z filmu, którego tytułu niestety nie pamiętam)     Widziałam kiedyś parę starszych ludzi. Prawdopodobnie już po 50 rocznicy ślubu. Szli przez miasto trzymając się za ręce, nie patrząc na nic dookoła. Wyglądali jak para zakochanych, młodych nowożeńców, przed którymi jest jeszcze całe życie. Spodobała mi się ta radość w ich oczach i wielka miłość. Zaczęłam się zastanawiać jaki jest ich sekret? W końcu sztuką jest wytrzymać z jednym partnerem przez całe życie i pokonywać przeciwności losu, a niemożliwe wręcz wydaje się bycie zakochanym tak bardzo, jak świeżo po ślubie. Jaka jest tajemnica wiecznej miłości?     Chciałabym znaleźć odpowiedź na to pytanie, bo dręczy mnie już bardzo długo i zaczynam wątpić, że kiedyś znajdę wreszcie jednoznaczne, konkretne rozwiązanie. W jaki sposób żyć z człowiekiem tak, aby wzajemna miłość nie wygasła? Sądzę, ...

Koniec wakacji :)

W związku z tym, że dzisiaj jest ostatni dzień wakacji, postanowiłam, że wpadnę na bloga i napiszę wreszcie jakiś nowy post. Tegoroczne lato może i nie należało do najpogodniejszych, ale było trochę tego słońca i upałów, dzięki czemu mogłam popływać i poopalać się. Mimo wszystko jestem bardzo zadowolona z tych wakacji, a pisząc 'wszystko' mam na myśli wiele, wiele różnych rzeczy. Mimo tego, że nie zawsze była pogoda, zdarzały się kłótnie i sprzeczki, nie mogłam ułożyć sobie życia, tak jak chiałam, nie zakochałam się, nie wyluzowałam i ciągle nie nauczyłam się tańczyć (nie licząc walca angielskiego ;)). Właśnie to jest dla mnie tym 'wszystkim'. Podliczę teraz plusy - opaliłam się, poznałam dużo fajnych (i mniej fajnych)ludzi, pojeździłam na rowerze, wykonałam część moich planów wakacyjnych, zregenerowałam siły i wyszłam z dołka, a dzięki temu mam energię na nowy rok szkolny, który rozpocznę z uśmiechem na twarzy, pomimo tego, że wakacje będą o tydzień późnie...