Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2015

Obietnica

Najbardziej wyrazistym wspomnieniem, jakie mam teraz w głowie, jest pewno wydarzenie sprzed ponad roku. Jestem przekonana, że nic nie znaczy, a jednak wracam do niego coraz częściej. Czerpię z tego nietypowy rodzaj nadziei. Myślałam o tym przez pewien czas i wydawało mi się, że sprawa jest zakończona. A może raczej - nawet się nie zaczęła. Właśnie wtedy poczułam się wolna. Cały ten rok można zamknąć w obrazie, byłby tylko krótką migawką, przy tych paru sekundach, o których mówię. Nigdy wcześniej nie miałam wrażenia, że jestem tak zagubiona, a mimo wszystko chcę wchodzić głębiej w ten gąszcz wyborów. Zwykle szukałam drogi ucieczki. Prawdą jest powiedzieć o mnie, że często "idę na łatwiznę". Przyznaję się do tego i do wielu innych wad. Nie jest to jednak w tym momencie istotne, bo powód, dla którego opowiadam o jakiejś nierzeczywistej sytuacji (jest równie prawdopodobne, że była tak niesamowita oraz że w ogóle nie zaistniała), nie ma żadnego związku z tym, jaka jestem. Pewne po...

Zrozummy!

Znowu uciekam od problemów. Czy jestem zdolny skupić się na tym, co rzeczywiście może być istotne? Uprzednie plany odrywają się ode mnie jak pijawki po nasyceniu się odpowiednią ilością krwi. Zbliża się czas, w którym trzeba będzie podjąć pewną decyzję. Ściśle rzecz biorąc, powinienem powiedzieć, że jakąś ilość decyzji, jednakże w ostatecznym rozrachunku będą się one sprowadzały do jednego wyniku. Czy chcę być tym sędzią, który orzeknie, która ze stron przegrywa? Surowym tonem odpowiem na wszelkie zarzuty. To ja znajduję się na górze i czekam. Wypatruję okoliczności łagodzących, kolejnych wątków. Wszystko po to, aby móc przedłużyć proces. Nie siły włożone w jego utrzymanie będą niszczące dla stron sporu. Jedyne co może sprawić, że doprowadzą się do stanu, w którym będą pragnęli odwrotności i zrobią wszystko, aby uciec od tego, co jednak będzie nieuniknione, to wyrok. Nie mogę dopuścić do sytuacji, żeby przerwali tę grę. Zapewniam, że uczynię to, co jest konieczne. Nie ma w tym romantyc...

Aeternitas

Zgrywasz doświadczonego, a ja udaję niedoświadczoną. Nie potrafię myśleć w ten sposób. Po tym wszystkim utonęłam w fotelu. Odetchnęłam z ulgą, że nie stało się nic, co zmusiłoby mnie do zmiany strategii. Moje myśli zatrzymały się w pewnym punkcie i nie dawały się przekierować na inne tory. Żyję splotem naszych nóg. Próbowałam przypomnieć sobie wszystkie powody, które kiedykolwiek przewinęły się podczas naszych rozmów. Miałam prawo zachować się w ten sposób. Potrzebuję ciągłego przytakiwania, aby wreszcie poczuć się pewna. Dobrze, że to zrobiłam. Ty już nie żyjesz. Wydaje mi się, że nie mogłabym znaleźć lepszego rozwiązania. To by było na tyle. Nie trzeba nic zaczynać od nowa. Przyłapałam się na tym, że przez chwilę spałam. Od razu wstałam z miejsca i wlałam gotującą się wodę do filiżanki. Podczas gdy herbata się parzyła, ja otworzyłam szafkę, szukając termometru. Znowu zapomniałam, że zostawiłam go na stole, żeby następnym razem tyle nie szukać. Poddałam się i rozchyliłam bordowe...