Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2014

O rzeczach

Inaczej niż Sośnicki. Czym są rzeczy? Wytworem ludzkiej wyobraźni i zdolności manualnych. Od tego się nie zaczęło. Najpierw dostosowywaliśmy dobra natury do własnych potrzeb. Zmienialiśmy je, modyfikowaliśmy, ale czasem przyjmowaliśmy bez obróbki - takie, jakie były i są. Później wymyśliliśmy sobie, że potrzebujemy ich więcej i innego rodzaju. Teraz żyjemy z rzeczami i dla rzeczy. Dla pieniędzy na życie. Dla kolejnych książek do przeczytania. Pracujemy cały dzień i wieczór, żeby móc trafić do łóżka na zasłużony odpoczynek. Jakie są nasze cele? Mówmy do rzeczy. Czym się różnią rzeczy od ludzi? Jak możemy ocenić ich wartość? Czy możemy poświęcić człowieka dla rzeczy? Myśl o twierdzącej odpowiedzi na to pytanie wzbudza we mnie swego rodzaju lęk. Nie mogę zaakceptować takiej możliwości. Co jeśli tak się dzieje? Co jeśli za każdym poświęceniem stoi jakiś przedmiot - cel? Co jeśli nieświadomie przeprowadzam takie transakcje? Po co nam są rzeczy? Jak już wcześniej wspomniałam, żeby mieć...

Niedzielny dzień

Przez dwa tygodnie pisanie dziennika szło mi świetnie, ale dzisiaj musiałam nadrabiać kilka dni. Od środy nie miałam siły, czasu, ani humoru, żeby uzupełniać go na bieżąco. Przez cały tydzień byłam strasznie zmęczona i nie mogłam się porządnie wyspać. Być może powodem tego była choroba, która wczoraj dopadła mnie na dobre lub odwrotnie - zmęczenie wywołało chorobę. Jutro konkurs, a ja nadal nie wiem, czy na niego pojadę. Chciałabym. Bardzo. Moje marzenie się spełniło. Teraz czytam "Z polszczyzną za pan brat" A. Cegieły i A. Markowskiego. Czeka mnie dużo pracy. Szkoda byłoby zmarnować taką szansę. Nie mam nastroju na moje pseudofilozoficzne wywody. Po raz kolejny dzisiaj mierzę temperaturę. Leki pomagają. W sumie niczego mi nie brakuje. Niedawno zaczęłam czwarty sezon "Przyjaciół". Nie mogłam dzisiaj pojechać na imieniny babci i bardzo źle się z tym czuję. Chyba nic szczególnego się u mnie nie dzieje. Jest tak bardzo normatywnie. Normalnie. Czeka mnie uzupełniani...

Filozoficzna natura, romantyczna dusza

Tak się stało, że właśnie dziś mój blog zacznie swój Nowy Rok. Postanowienie Noworoczne mam tylko jedno - pisać dziennik. Cztery notatki są jeszcze całkiem niezłym wynikiem. Cieszę się, że przywitałam kolejnego pierwszego stycznia bez zmartwień. Ze spokojem na duszy. Pogodzona ze światem. Czy zmiana cyfry w dacie i papierowego kalendarza na nowy naprawdę wpływa na życie? Owszem. Każdego roku czuję się starsza, a co za tym idzie bardziej doświadczona. Mój bagaż do dźwigania jest coraz cięższy (nie tylko ze względu na to, że wciąż chcę pakować coraz więcej rzeczy). Jestem starsza. Wszystko, co moje też się starzeje. Proponuję sprawiedliwą umowę - nie zatrzymujmy się. Zacznę biegać. Może w końcu dotrzymam tempa życiu albo chociaż zrównam się z gepardem. Jakie marzenia mi pozostały? Ciągle wyszukuję sobie nowe zajęcia, żeby mieć złudzenie aktywności. Jednak jestem letnia. Nasuwa się pytanie - czy to jest naprawdę tak złe, jak sądzę? Nocne rozmowy wspomagają moją filozoficzną naturę i,...