Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2014

Nieedytowane

Obraz
Susza. Przerwany syndrom sztokholmski zaczął się wcześniej ale ja wciąż chcę mieć swoją klatkę i swojego oprawcę którego kocham który nie jest oprawcą który nie walczy nie żyję syndromem żyłam oprawcą i... dla oprawcy Zaplątana między dwojgiem pisanych sobie ludzi nie mogę oddychać biorę wdech, a oni ściskają mnie jeszcze mocniej Nie są sobie pisani. To ja byłam. To było moje marzenie. To jest mój świat. Dla Niego nie jestem nikim Dla Niego nie jestem w ogóle Krzyczy ca- ła moja dusza żal wydobywa się przez łzy wspominam wszystkie chwile, kiedy mogłeś być szczęśliwy Nie mogłam mówić bezuważnie podchodziłeś koło mnie Szum przewierca mi uszy całowane przez niego Mróz stabilizuje moje łzy wylane przez niego Ogień rozpala moje uczucia nieprzerwane przez niego Serce rozdziera na kawałki wypełnione nim bez niego Czym jestem? strzępkiem opinii innych ciągłym staraniem walką na śmierć i życie o uwagę cierpieniem dla cierpienia ...

Popłoch

          "Oddycha się z ulgą, jak się zostaje z samym sobą. Lustrowcy, widmowcy, te latawce nad kołdrami, kołdrospychacze, bo i tacy są, kołdra puchnie, puchnie, robi przesuw. Potem się okazuje, że to ja się przesuwam. Czyli mną przesuwa. Coś. Życie i zmęczenie. Życzenia i złudzenia. O jedną, i to całą fizyczność za mało. Zawsze o jedną. Tak, że i to źle, i to.                      A w pół? Właśnie, właśnie. Ale to wymaga kształceń dojść, wpraw." Miron Białoszewski "Szumy, zlepy, ciągi"   Minęło nieopatrzne przejście. Na opak, na głowie, na rękach, na nosie, na ustach, na rzęsach. Bezuważnie, bezzrozumiale staje się. Stacza. Nie dotyka niczego, łamiąc porządek. Krzyczę w ścianie, którą sama zbudowałam. Jestem czy mnie nie ma? Ślady, wszędzie ślady. Śladami. Niektórych świat po prostu omija. "Bądź całym moim światem" Nic nie dzi...

Finchera Zaginiona dziewczyna

Czy przedstawienie siebie w lepszym świetle zmieni moje życie? Czy przekonywanie innych o tym, jak szczęśliwa i zadowolona jestem, sprawi, że sama w to uwierzę? Wymuszony uśmiech nigdy nie jest dobry. Wcale nie pomaga, bo ludzie doskonale wyczuwają tego rodzaju fałsz, tym bardziej, jeśli osobą kłamiącą jestem ja. Znowu te paradoksy. Co z tymi sprawami beznadziejnymi? Z lęku przed popełnianiem błędów, popełniam je. Przyciągam je do siebie. Wywołuję swoimi szamańskimi ceremoniami i pogańskimi rytuałami. Przywołuję, wyzywam, ziszczam. Panika przed rozczarowaniem. Rozczarowanie paniką. Bezdenna sztuka bzami się nie imająca. Zbyt mali ludzie skupieni koncentrycznie na granicy człowieczeństwa. Czy można mówić tu o romantycznym szale, czy to przypadek beznadziejny? Przypadek Buttona. Jestem mechanizmem z na wpół wciśniętym przyciskiem. Bomba, która nie cyka, a może właśnie teraz wybuchnąć. Może już to zrobiła? Nikt nie zauważył. Nic na głos. Niemy szept. Krzycząca cisza. Rozzuchwalona b...