Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2013

Bez pytań

Cały czas mam wrażenie, że w moim życiu nic się nie zmienia. Pomimo tysiąca postanowień i nowych doświadczeń, czuję, jakby w rzeczywistości czas stał w miejscu. Edward Stachura uważał, że wygasanie miłości jest najlepszym dowodem na przemijanie. W moim przypadku funkcję tegoż dowodu pełni blog, ponieważ, opisując, w miarę na bieżąco, wydarzenia z mojego życia, utrwalam je, a później mogę do nich w każdym momencie wrócić. Jest dla mnie potwierdzeniem zmian, nastrojów i wszystkiego, co tylko mi się przytrafia. Oddałam w Wasze ręce moje życie, dlatego że artysta bez publiczności przestaje być artystą. Potrzebuje pożywki, żądnego sztuki tłumu, który otoczy go swoim natręctwem, wejdzie w jego buty (dosłownie nie przenośnie) i rozpanoszy się jak najgorsza szarańcza, aby później opuścić, gdy nadarzy się okazja lub teatralnie oddać hołd jako artyście-ponad-wszystko i wynieść na piedestał. Dobrze, dobrze, nie jestem taką artystką. Uważam, że sztuka jest niehigieniczna. W każdym wymiarze. W ka...

O blogu, życiu, altruizmie i wolności - czyli o niczym, czego tutaj jeszcze nie było

Kiedy zaczęłam prowadzić tego bloga miał on przyjąć formę pamiętniko-dziennika, w każdym razie chciałam tu opisywać swoje wspomnienia albo przebieg dnia. Przez ten czas, czyli już ponad dwa lata, wiele się zmieniło. Szkoła, znajomi, ja, moje priorytety, moje marzenia i po części miejsce zamieszkania. Teraz piszę bardziej osobiście. Mam cichą nadzieję, że lepiej, ale wciąż próbuję się poprawiać. Popijam sobie koktajl bananowy i zastanawiam się, co powinnam teraz robić. Nie mogę wymyślić tematu pracy na konkurs. Brak mi natchnienia. Chwilowo wiem, jaką formę chciałabym obrać, lecz to nadal za mało, bo co mi po ramie, jak nie mam ciasta? Czuję się dobrze z taką sobą, jaką jestem. Usłyszałam dzisiaj, że w życiu powinno się być w głównej mierze egoistą, a pomaga się innym tylko po to, żeby mieć później korzyści dla siebie. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Trudno powiedzieć, abym była altruistką, ponieważ, mimo że chcę pomagać, czasem się boję. Brzmi to trochę śmiesznie, ale boję się, że ...

O tragedii, która spotkała mnie, ale nie jest wcale taką tragedią, jak mogłoby się zdawać.

We środę żyłam sobie, rozpamiętując tragedię miłosną, która mi się przytrafiła - pewien osobnik płci przeciwnej, który kiedyś rzucił mi się w oczy i miałam okazję rozmawiać z nim dwukrotnie, podczas dzisiejszego nieumówionego spotkania mnie nie poznał, więc całe serduszko Waszej blogerki objęła aż niemalże dziesięciosekundowa żałoba. To tyle z tragedii. Świętowanie dzisiejszego dnia odbywać się będzie w porządku codziennym, czyli spędzę ten pamiętny czas na odrabianiu zadania z matematyki i mieszaniu łyżeczką budyniu, który pochłonę szybciej niż jako dziecko zjadałam gumę Hubba Bubba. Dzisiaj się dowiedziałam, że z moimi nogami jest coś nie tak i nawet nie wiem, czy to jest coś nie tak na "tak", czy coś nie tak nie na "tak", w każdym razie przyjęłam to jako potwierdzenie mojej opinii w tej kwestii. W ogóle to bardzo cieszę się, że nie złapał mnie deszcz. Teraz chmury się spiętrzają, a ja wyglądam sobie na nie z okna z wnętrza cieplutkiego i suchego domu. Chcę kont...

12 maja 2013r. - Bierzmowanie

Od wczoraj czuję się dużo bardziej dojrzała i dużo bardziej odpowiedzialna. Podziękowania dla księdza udało mi się jako tako złożyć (mogło być gorzej :)), w cisnących mnie butach wytrzymałam, nie dałam się ponieść emocjom i nerwom, ale się opanowałam, poznałam (a w sumie to nie, bo dalej nie wiem, jak się nazywa) kogoś, kto czyta "Grę o Tron", spędziłam czas z rodziną, dostałam wspaniałe prezenty (których potrzeby w ogóle nie rozumiem, ale tak czy siak miły gest). Pogoda nam nie dopisała, ale może to i lepiej, bo nauczy nas pokory (ukłon w stronę wujka). Nie pochwaliłam się jeszcze, że zaliczyłam dwie "imprezy"? Może streszczę swój wczorajszy dzień, aby przybliżyć choć trochę przyczyny wszelkich uczuć, które mną  targały. Obudziłam się o 6:26 po długiej nocy, która nie należała jednak do szczególnie przyjemnych. Było to za wcześnie i nie miałam, co ze sobą zrobić. Postanowiłam nawet nie podnosić się z łóżka, tylko spróbować zasnąć, chociaż na pół godzinki. Nie uda...

Czym jest dla mnie filozofia mojego życia?

Rozpoczynam cykl postów, dzięki którym poznam siebie. Poznać siebie to jest bardzo ważne i trudne zadanie, przed którym najlepiej dobrze się przygotować. Ja nie mam tego przygotowania, bo też i nie wiem, jakie ono powinno być, zatem zacznę bez niczego, na sucho, dość brawurowo. Będę pisać surowe, niepoddane obróbce cieplnej słowa. A przynajmniej spróbuję. O co chodzi w moim myśleniu? W moim myśleniu nie chodzi o to, aby wierzyć, że wszystko jest dobrze i wszystko będzie dobrze, bo to przecież nierealne i z góry skazane na niepowodzenie. Ja skupiam się na odnajdywaniu rzeczy, zdarzeń i sytuacji, które dają nadzieję, pomimo złych rzeczy, zdarzeń i sytuacji. W każdym momencie jest to możliwe, co staram się udowadniać swoją osobą. Chodzi w tym także, aby szukać pozytywów u każdej osoby, bo przecież zdarza nam się spotykać ludzi starających się uprzykrzyć nam życie lub nawet robiących to przez przypadek. Jeśli zawiodę się na jakiejś osobie, mogę zawsze przywołać wspomnienia, jak b...

Afirmacja cyfry "5", pod którą kryje się osoba

Na początek zacznę od optymistycznego akcentu, czyli zacytowania zapytania (a raczej dwóch zapytań), które nastąpiło (nastąpiły), kiedy mój brat znalazł na mojej komodzie niebiesko-czerwone opakowanie z solą, a ja wytłumaczyłam jego pochodzenie, zresztą całkowicie zgodnie z prawdą, faktem, że jadłam frytki i dodawali tąż paczuszkę do "zestawu", na to (tutaj nastąpi właściwa część zdania) on się zdziwił: "czemu jadłaś frytki? gdzie jadłaś frytki?" a mnie pozostało jedynie uśmiechnąć się szeroko wewnętrznie oraz zewnętrznie i wrócić do wcześniej wykonywanej przeze mnie czynności, mianowicie czytania "Z wypowiedzi rozproszonych" Edwarda Stachury.  Oglądnęłam film "Las Vegas Parano" i muszę się zgodzić z wieloma recenzentami, że angielski tytuł dużo lepiej oddawał charakter produkcji. Przebarwione, momentami przerażające obrazy, które, bardzo możliwe, pokazują prawdziwe działanie narkotyków, ale czy to film tylko o substancjach odurzający...