Posty

Wyświetlanie postów z 2014

Wszystko jest poezja

Te święta przeszły moje oczekiwania. Były naprawdę wspaniałe. Dostałam wymarzony prezent pod choinkę, którego propozycję rzuciłam bardziej w żartach, jako pomysł na przyszłe święta. Nie mogę uwierzyć! Muszę teraz tylko znaleźć miejsce, w którym takie rzeczy naprawiają. Dziękuję za wszystko, za wszystkie życzenia, za każdy sposób wsparcia, za to, że jesteście. Poza tym dostałam pięć tomów Stachury, na których zawsze zawieszałam oko, przechodząc obok antykwariatu. Jak to możliwe, że były na strychu, a ja o tym nie wiedziałam i pierwszy raz natknęłam się na nie przypadkiem w bibliotece?! Wreszcie mogę żyć powoli. Nie muszę nic robić chociaż przez chwilę. Jeszcze trochę, a naładuję się taką energią, że już nic nie będzie mi straszne. Mam w sobie tyle nadziei, że chwilowo nie boję się niczego. Niech przyjdzie koniec świata, chyba nigdy nie będę miała w sobie tyle spokoju, co teraz. Aby tradycji stało się zadość w tym roku znowu ubierałam choinki. Uwielbiam ten rytuał, kiedy mogę puścić ul...

Kąt odbicia

Nie ma tego, co było. Nic nie jest straszne. Wszystko się rozmywa i wydaje mniej istotne niż kiedykolwiek. Tylko jedno przybiera wyraźniejszy kształt. Tworzy ciemny kontur odgradzający od reszty. Żyję w komiksie, w którym ludzie są przerysowani i niedorysowani. Sama jestem autorką. Wszystko to, co widzę jest dziełem moich oczu i mojej wyobraźni. Ludzie nie są źli - to ja źle patrzę na nich. Staram się nie widzieć zła w nikim. Świat nigdy nie był piękniejszy niż teraz. Świat nigdy nie będzie piękniejszy niż jutro. Czy tak mówi osoba zakochana? Może. Wszystko zaczyna mi być obojętne. Wróć - wszystko przestaje być tak ważne, ale obojętne się nie staje i pewnie nie stanie nigdy. Słucham. Wszystkiego słucham. Pierwszy raz z prawie niczym się nie zgadzam. Każdego słucham. Nikt nie jest przeciwko mnie. Czy jeśli tyle osób ma koncepcję na Twoje życie, która, ich zdaniem, byłaby gwarancją sukcesu, należy się do niej zastosować? Nie. Sami mamy lepszy wgląd w nasze życie. Wiem, czego chcę...

Zmyślony ból

Nasuwa mi się na myśl kilka najprostszych pytań: Skoro byłam nieszczęśliwa, dlaczego nie zapytałeś, czemu nie jestem szczęśliwa? Skoro coś się zmieniło, dlaczego nie zapytałeś, dlaczego nie mogło pozostać takie samo? Skoro było inaczej, dlaczego nie powiedziałeś, co Ci nie odpowiada? Skoro widziałeś, że Cię potrzebuję, dlaczego odsuwałeś się ode mnie? Mam poczucie, że zostałam zostawiona w momencie, w którym najbardziej potrzebowałam uwagi i czułości. Jak widzisz, potrafię sobie radzić bez Ciebie. Wiem, że tego nie czytasz. Wcześniej też nie zaglądałeś. Tym, na czym mi najbardziej zależało, też się nie interesowałeś. Czy w ogóle potrafiłbyś powiedzieć, gdybym ja Ci wprost nie zakomunikowała? Czy potrafisz to przyznać teraz? Gdybyś jednak zapytał - mam postanowienie, które daje mi siłę. I wspaniałych przyjaciół. Wszystko to, w czym nie chciałeś ze mną uczestniczyć, daje mi teraz moc do utrzymywania równowagi. Nie jestem zazdrosna. Nie rozumiem, jak mogłam być. Widzisz, co stra...

Nieedytowane

Obraz
Susza. Przerwany syndrom sztokholmski zaczął się wcześniej ale ja wciąż chcę mieć swoją klatkę i swojego oprawcę którego kocham który nie jest oprawcą który nie walczy nie żyję syndromem żyłam oprawcą i... dla oprawcy Zaplątana między dwojgiem pisanych sobie ludzi nie mogę oddychać biorę wdech, a oni ściskają mnie jeszcze mocniej Nie są sobie pisani. To ja byłam. To było moje marzenie. To jest mój świat. Dla Niego nie jestem nikim Dla Niego nie jestem w ogóle Krzyczy ca- ła moja dusza żal wydobywa się przez łzy wspominam wszystkie chwile, kiedy mogłeś być szczęśliwy Nie mogłam mówić bezuważnie podchodziłeś koło mnie Szum przewierca mi uszy całowane przez niego Mróz stabilizuje moje łzy wylane przez niego Ogień rozpala moje uczucia nieprzerwane przez niego Serce rozdziera na kawałki wypełnione nim bez niego Czym jestem? strzępkiem opinii innych ciągłym staraniem walką na śmierć i życie o uwagę cierpieniem dla cierpienia ...

Popłoch

          "Oddycha się z ulgą, jak się zostaje z samym sobą. Lustrowcy, widmowcy, te latawce nad kołdrami, kołdrospychacze, bo i tacy są, kołdra puchnie, puchnie, robi przesuw. Potem się okazuje, że to ja się przesuwam. Czyli mną przesuwa. Coś. Życie i zmęczenie. Życzenia i złudzenia. O jedną, i to całą fizyczność za mało. Zawsze o jedną. Tak, że i to źle, i to.                      A w pół? Właśnie, właśnie. Ale to wymaga kształceń dojść, wpraw." Miron Białoszewski "Szumy, zlepy, ciągi"   Minęło nieopatrzne przejście. Na opak, na głowie, na rękach, na nosie, na ustach, na rzęsach. Bezuważnie, bezzrozumiale staje się. Stacza. Nie dotyka niczego, łamiąc porządek. Krzyczę w ścianie, którą sama zbudowałam. Jestem czy mnie nie ma? Ślady, wszędzie ślady. Śladami. Niektórych świat po prostu omija. "Bądź całym moim światem" Nic nie dzi...

Finchera Zaginiona dziewczyna

Czy przedstawienie siebie w lepszym świetle zmieni moje życie? Czy przekonywanie innych o tym, jak szczęśliwa i zadowolona jestem, sprawi, że sama w to uwierzę? Wymuszony uśmiech nigdy nie jest dobry. Wcale nie pomaga, bo ludzie doskonale wyczuwają tego rodzaju fałsz, tym bardziej, jeśli osobą kłamiącą jestem ja. Znowu te paradoksy. Co z tymi sprawami beznadziejnymi? Z lęku przed popełnianiem błędów, popełniam je. Przyciągam je do siebie. Wywołuję swoimi szamańskimi ceremoniami i pogańskimi rytuałami. Przywołuję, wyzywam, ziszczam. Panika przed rozczarowaniem. Rozczarowanie paniką. Bezdenna sztuka bzami się nie imająca. Zbyt mali ludzie skupieni koncentrycznie na granicy człowieczeństwa. Czy można mówić tu o romantycznym szale, czy to przypadek beznadziejny? Przypadek Buttona. Jestem mechanizmem z na wpół wciśniętym przyciskiem. Bomba, która nie cyka, a może właśnie teraz wybuchnąć. Może już to zrobiła? Nikt nie zauważył. Nic na głos. Niemy szept. Krzycząca cisza. Rozzuchwalona b...

Czy droga, czy ścieżka?

Obraz
Mam dość swojej niekonsekwencji i mam dość tego, że mi ona przeszkadza. Szukam sposobu na ucieczkę od tego, co mnie przygnębia, ale, kiedy już wydaje mi się, że ją znalazłam, często okazuje się, że ona obniża mój nastrój jeszcze bardziej. Jest jedna jedyna, która nigdy się nie zmieni. Działała podczas najsmutniejszego jak dotąd czasu w moim życiu, kiedy miałam nadzieję, że jest jeszcze szansa. Wciąż ten promyk nadziei, że będzie inaczej. Że los się odmieni. Nie ma. Była, ale wyobraźnia zakazuje wierzyć, że cokolwiek miałoby sens. Wtedy był to, zdaje się, jakiś molowy marsz. Może Nocturn Chopina? Teraz nie wiem, dokąd idę. Może inaczej - wiem dokąd, ale nie wiem którędy. Co stanowi o moim życiu? Co mnie określa? Oglądnęłam oczyszczający film. Po przerwie związanej z wcieleniem się w nauczyciela. Nadspodziewanie satysfakcjonujące. Moja sześcioletnia kuzynka uczy się grać na pianinie, a ja, niczym pozytywistyczna bohaterka, staram się skupić całą swoją moc i pracować cierpliwie, aby ...

O powstawaniu idei

Obraz
Dobry poranek to taki, kiedy wszystkie ważne sprawy załatwione są jeszcze przed śniadaniem, a ono samo składa się z sałatki z brokułów i własnoręcznie wykonanego sosu czosnkowego (który, o, dziwo, wychodzi), herbaty z sokiem malinowym oraz ciasta czekoladowego. Przy tej całej "dorosłości" jest we mnie więcej dziecka, niż myślałam. Potrzebuję ciągłych pochwał, żeby wiedzieć, że coś robię dobrze. Z krytyką sobie radzę, ale nie mogę przeżyć bez jakiejś linii wspierającej. Na wszystko, co mi nie pasuje, najczęściej reaguję buntem na zasadzie: "na złość mamie odmrożę sobie uszy". Nie umiem rozładować emocji, a jedynym sposobem na nie jest płacz. Brak jakiegokolwiek konstruktywnego działania. Mówią, że lepiej się wypłakać, ale, jeśli ja nad tym zupełnie nie panuję, czy jest to na pewno dobre rozwiązanie? Wciąż siedzi we mnie idea "dzienników podróżnych" na wzór tych tworzonych przez Edwarda Stachurę. Doprawdy, doskonały wzór postępowania sobie wybrałam, ot c...

Prawie dzień

Obraz
Kalkulator to najlepszy zakup w całym moim życiu. Przebija nawet ulubione sukienki. Całe 7,90 zł niekończącej się radości. Trochę więcej niż kiedyś wspominane przeze mnie donuty z czekoladową polewą z orzechami, bo cena tamtych zawierała się w przedziale 1,50-1,90 zł, ale z tą różnicą, że nimi nacieszyć się mogłam zaledwie od paru minut do kilkunastu godzin, podczas gdy kalkulator służył mi będzie do czasu, aż będę chciała wymienić baterię i zgubię śrubkę, jak stało się w przypadku poprzedniego, czyli nieporównywalnie dłużej. Ponadto jest on dla mnie symbolem kontroli i opanowania. Tego wszystkiego, co utraciłam, ale wraz z kolejnymi cyframi wstukiwanymi w klawiaturę odzyskuję. Cierpliwość – tyle mi zostało.   Pierwsze podejście zaliczone, więc mogę przystąpić teraz do martwienia się bardziej przyziemnymi,   wręcz nieistotnymi sprawami. Z nich nikt poza mną nie będzie mnie sprawdzał. Wszystko staje się takie… przytłaczające. Jakby ściany norm społecznych kurczyły się i zg...

Czas przebudzenia

Wspaniałe marzenia, które były już na wyciągnięcie ręki, okazują się nieosiągalne. Dopracowane plany nigdy nie zostaną zrealizowane. To już nawet nie jest zdenerwowanie, raczej obojętny żal. Obojętnie, co będzie. Obojętnie, jak będzie. Co w takiej sytuacji mogę zrobić? Nie pozostaje żadna wolna opcja poza cierpliwością i szukaniem innych, choć dużo trudniejszych i czasochłonnych dróg. Jak walczyć z przeszkodami? Niektórych stopni nie da się pokonać, jeśli przerastają cię o więcej, niż sam mierzysz. Czy to dobry moment na zmiany poprzeczek? Kiedyś mówiłam, że zawsze staram się doszukiwać czegoś dobrego w niepowodzeniach. Co znajdę tym razem? Jedna rezygnacja może odwołać drugą. Wtedy wystarczy spolaryzować dotychczasowe elementy wielkiego zbioru ograniczającego się zaledwie do marzeń i zdefiniować na nowo wszystkie składowe. Nie jest tak, jak myślałam, że będzie. Znów kłębią się we mnie kontrastowe odczucia o grubości pajęczych nici, zwijających się w wielkie niewiadome. Jak ułożyć od...

O dwóch ogrodowych różach

Ostatnio pisałam niewiele, czekałam na natchnienie i dobry temat. Nie jestem pewna, czy nadeszło, ale zatęskniłam za opisywaniem mojego życia. Obawiam się, że, jeśli wciąż będę robić takie długie przerwy, mój plan z opracowaniem strumienia świadomości i powrotem do niego w przyszłości może nie wypalić. Robię postępy. Bardzo powoli, ale napawają mnie dziką satysfakcją, która już nie pozwoli mi się zniechęcić, zatrzymać, ani w żadnym razie zawrócić. Wszystkie wakacyjne plany nie miały żadnej szansy bycia w pełni zrealizowanymi. Nastawiałam się na to, ale celowo chciałam zrobić tak wiele. Wiedziałam, że taka ilość jeszcze mnie nie przytłoczy, a, robiąc choć ten mały odsetek, wykonałam dużo większą pracę, niż zdarzało mi się podczas poprzednich wakacji. Wreszcie doceniam pełnię szczęścia i wiem, że nie muszę z nią nic robić. Mogę po prostu trwać w przeświadczeniu, że zaraz nie zniknie. Nieistotne jest, jaka będzie tendencja w czasie - wzrost czy spadek, ważne jest uczucie spełnienia, o k...

Psycho Killer

Obraz
Mogłabym się pożalić, że jestem beznadziejna i świadczy o tym nawet zwykłe pobieranie krwi do badań - nie chciała lecieć i pani ciągle pytała mnie, czy się boję. Nie sądzę, że mogłam odczuwać lęk, skoro pierwszy raz odważyłam się, na przekór wielokrotnym stwierdzeniom i upomnieniom mamy, żebym "nie patrzyła, bo zemdleję", obserwować cały zabieg - od wbijania i przesuwania igły aż po sączenie krwi. Jeszcze lepiej niż o wszystkich badaniach rozmawia mi się (a raczej prowadzi monologi, bo chyba nie daję nikomu poza mną dojść do słowa)o jeżdżeniu. Sprawia mi to niewymówioną radość. Bez względu na to, czy opowiadam o czymś, co już kolejny raz mi nie wychodzi albo jest totalnie głupie i przynosi mi wstyd, że robię takie błędy, czy o konkretnych sukcesach, jak ruszanie z ręcznego, cieszę się jak wtedy, kiedy dostałam swój pierwszy portfel i tata zrobił zdjęcie mojej radosnej buźce. Tej radości mam chyba ostatnio zbyt wiele, więc musiało się znaleźć coś, co zepsuje mi humor - sprzą...

Bieg, do którego nie potrzebuję butów

Ostatnie dni były pełne wrażeń, a mój "grafik" chyba nigdy nie był tak napięty. Nie narzekam, bo było wspaniale, ale jestem już troszkę zmęczona. W końcu chwila przerwy, którą spędziłam w sposób ani trochę nie kojarzący mi się z relaksem - sprzątając. Czas na realizację tysiąca wakacyjnych planów. Książki, fizyka, matematyka, książki, sport, opalanie, książki, informatyka, język, sprzątanie, jazdy i trochę innych. Nie potrafię w żaden sposób tego zorganizować - wszystko wychodzi spontanicznie. Obawiam się, że najprawdopodobniej na jakiś czas odłożę pisanie tutaj. Nie jestem tego pewna, bo to świetna terapia i miejsce, które zastępuje mi pamiętnik. 55 dni do końca wakacji. To bardzo mało czasu. Biorąc pod uwagę, że potrzebuję też paru dni do totalnego "nicnierobienia", to za mało czasu. Dzięki ostatnim dniom, podjęłam ważną decyzję. Nie jest ona w żaden sposób wiążąca, ale jednak pomoże mi w dysponowaniu czasem. Podróżom pociągiem zawdzięczam nadrabianie braków w c...

O trudzie i łatwościach, a raczej o szczęściu, marzeniach i wysiłku, który trzeba włożyć, aby je wywołać

Ta "dorosłość" jest trudna. Znowu kolejna decyzja do podjęcia. Jakby tego nie było dość, jeszcze trzeba słuchać tego, co mówią inni. Nie tak, że zwykle nie słuchałam, wręcz przeciwnie, ale świadomość, iż teraz jest to mój obowiązek, jest dość przytłaczająca. Czy zrobiłam wszystko dobrze? Pewnie, że nie. Czy dałam z siebie wszystko? Chciałabym. Czy dałam z siebie wszystko, na co było mnie stać? Oczywiście, że tak. Mogłam tylko bardziej przyłożyć się do dodatkowych rzeczy i przeczytać więcej książek, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Miejsce w "ważniejszych" bezkonkurencyjnie wygrywa odpoczynek. W tym roku zszedł na dalszy plan, ale, tak jak w zeszłym, starałam się zbilansować swój czas. Teraz było ciężko. Gorzej niż ostatnio. Weekendy pozajmowane, mnóstwo nerwów, mało czasu dla siebie, dużo mniej muzyki. Przynajmniej potrafiłam odważyć się na występ i chyba nie zawaliłam przez to niczego szczególnego. Moje marzenia się spełniają. Powoli, ale jestem coraz bliżej ich...

Cztery mile

W ciągu paru chwil wszystko się zmieniło. Uwielbiam ten stan przechodzenia od skrajnie negatywnych emocji, do nieograniczonej euforii. Gorzej w drugą stronę, ale to też potrzebne, choćbym nie wiem, jak bardzo narzekała, że wszystko nie ma sensu i do niczego się nie nadaję. Szczerze w to wierzę. To jak to było z tym szczęściem? Co teraz zrobić? :) Wycieczka była wspaniała. Tyle kontrastów, ilu nigdy w życiu nie mogłabym sobie wyobrazić. We wsi, w której mieszkaliśmy, czułam się jak w domu u prababci. Nigdy nie miałam prababci, ale właśnie tak sobie to wyobrażałam. Urzekła mnie atmosfera i piękne budynki. Byłam zachwycona dywanikami. Jedzenie było niesamowite, bo pierwszy raz zjadłam gołąbki, które naprawdę mi smakowały. Tym razem było jeszcze lepiej, niż w tamtym roku. Tamta Rumunia kojarzyła mi się tylko z monastyrami. Ta to trochę sprytu, odnawiane zamki, trochę naturalnych sprzeczności, które mają pełne uzasadnienie. Z mniej eleganckich i oficjalnych rzeczy - uczyłam się pluć pestk...

Rachunek nierówności

Obraz
"Bójcie się dziewczyny, nie znacie dnia ani godziny!" W życiu nie byłam sobą tak rozczarowana, a nawet nie potrafię odpuścić. Czas nabrać trochę dystansu, bo jestem prawie pewna, że to jest właśnie gwarancja sukcesu. Nie znaczy to, oczywiście, że nagle zacznę wszystko lekceważyć. Muszę przestać się bać i po prostu próbować. Przecież nie jest źle. Zawsze mogło być gorzej, ale chyba za wysoko podniosłam sobie poprzeczkę i teraz usiłuję do niej doskoczyć tak nieudolnie jak czterolatek na amerykańskim filmie sięgający po puszkę z ciasteczkami postawioną na lodówce. Opanował mnie taki skomplikowany nastrój, że nawet nie wiem o czym pisać. Naprawdę nie jest źle. Jest cudownie. Tylko z jakiegoś dziwnego powodu cieszę się z tego ruchem drgającym. Marzenie się spełnia? Jak to jest stracić nadzieję i odzyskać ją w ciągu paru chwil? Wspaniale. Byle tylko niczego nie zepsuć. Nie trafić ręką, szukając drogi do światła z przysłoniętymi oczami, w czerwony przycisk. Nie złamać żadnej d...

Gra wieży

Obraz
Pogrążam się w apatycznym śnie, już wcale nie wiem, czy tego chcę. Otwieram oczy, widzę, bo nie mam ochoty grać dalej w tę grę. Zacznę pisać wiersze, bo zawsze chciałam spróbować, ale bałam się, że mi się nie spodobają. Najważniejsze w mojej "sztuce" (tak, o ile można to nazwać sztuką)jest, abym była z niej choć trochę zadowolona. Pewnie nigdy nie będę w pełni, ale może i dobrze, bo dzięki temu będę sobie stawiać wciąż coraz to trudniejsze zadania. Dziękuję za temat o szczęściu. Czasem potrzebuję, żeby ktoś mnie o to zapytał, abym mogła uświadomić sobie, że nie mam tylu problemów, ile czuję. Nie mam żadnych. Gdybym tylko mogła dzielić się swoją radością! Normalni ludzie też czasem myślą o takich sprawach. Moje życie jest dążeniem do szczęścia, ale, kiedy już je uzyskuję, co mam robić dalej? Starać się utrzymać? Dzielić z innymi? Nie mogę zrozumieć, jak to działa. Skoro celem życia jest uzyskanie szczęścia to, co należy zrobić, kiedy się je już osiągnie? Umrzeć? Tak w...

Miłego dnia!

Wróciłam. Byłam tak zdołowana, że chciało mi się płakać. Uciekłam się więc do najbardziej radykalnych środków i poszłam na spacer. Początkowo celem był tylko zakup wody mineralnej. Wynikały z niego trzy korzyści - minięcie bezosobowych postaci, które pozwala mi poczuć obecność innych, dotleniający i orzeźwiający spacer, no i uzupełniająca minerały woda, która trochę wspomoże mój mózg. Zaraz pewnie będę żałować, bo czasu mało i siły fizycznej przez chodzenie w butach na obcasie pewnie jeszcze mniej, ale chwilowo mam się nie najgorzej, poza tym, że strasznie mi gorąco. Jak to zwykle w przypadkach smutku bywa, starałam się być dla wszystkich miła. Uśmiechu z mojej twarzy od razu nie wydobyłam, ale przynajmniej wysłuchiwałam tego, co ludzie mieli do powiedzenia. Wyszło na to, że pomagałam innym dla siebie. Na początku pewna pani z wnuczkiem zapytała mnie o drogę na przystanek tramwajowy. Swoją drogą, z tym wnuczkiem to ciekawy zbieg okoliczności (ciekawym odpowiem osobiście). Pokazałam t...

Z głową w poduszce

Obraz
Jestem niekonsekwentna, a mimo to wielki plan został wprowadzony w życie i właśnie siedzę z włączonym kursem linuxa online. Nie obijam się (:D), ale przez tę pogodę robię się apatyczna. A może powód jest inny niż deszcz, tylko nie chcę się do tego przed sobą przyznać? Żaden termin nie jest dogodny. Nigdy nie będzie dobrej chwili na te zmiany. Jutro będzie ciężko hamować. Stan krytyczny desperacji osiągnęłam wczoraj, kiedy to jedyną rzeczą, której pragnęłam było położenie się na łóżku głową w dół. Już sama nie panuję nad tym, co mówię i co robię. Ten stan strasznie mnie przytłacza. Chce mi się śmiać. To taki paniczny, przerażający rodzaj. Jedno spojrzenie, tyle mi wystarczy.   Nie chcę, żeby inni musieli przeze mnie czekać. To kończy się źle. Siedem razy :) - Mogę coś puścić, jak się to skończy? - Jasne, tylko jeszcze sobie coś zobaczę. (puszcza muzykę) - Właśnie to chciałam włączyć! Miałam już nawet przygotowane! ...czyli rozpływamy się nad coverami Boyce Avenue. ...rozp...

Propozycja nie do odrzucenia

Obraz
Tydzień szalonych decyzji. Gdybym była przedsiębiorcą, dostawcy mieliby w tym okresie duży zarobek, bo przyjmowałabym wszystkie oferty. Jestem otwarta na propozycje jak nigdy. Doszłam też do wniosku, że nie powinnam odkładać rzeczy do zrobienia aż nadejdzie "dogodny termin" (zwykle wakacje), tylko zacząć od razu, kiedy mam jeszcze motywację, a świeży pomysł wciąż siedzi mi w głowie. Jeśli nie spróbuję, nigdy nie dowiem się, czy mi się uda. A nawet jeśli nie, to co tracę? Odrobinę godności, chęci i może czasu, ale na pewno było warto. Mój wyrok został odroczony. Miałam mieć szczepienie, ale nie ma lekarki, która tym się zajmuje. W zasadzie to nie wiem, czy się tego boję czy nie, ale, skoro tylu ludzi ma obawy przed poddaniem się temu zabiegowi, może coś w tym jest? Może ta igła wcale nie jest taka cieniutka, a, kiedy przebije skórę, będzie się ją czuć mocniej niż kieł wilka albo wiertarkę? Oglądam za dużo dziwnych filmów (odsyłam do "Pi" z 1998 roku). Rozszarpie tk...

Sztuczna królewna

Obraz
Nie chcę się zdradzać. Co z grą pozorów? Nie jest dobrze, ponieważ jeszcze nie jestem pewna swojej decyzji. A co jeśli, oszukując siebie, nabiorę poza tym kogoś innego? To nie plan filmowy, nie będzie dubli. Pokaz na żywo, podczas którego mogą ucierpieć asystenci. Nie potrzebuję ofiar. Chcę przejść przez korytarz, nie dotykając ścian, aby nie uszkodzić konstrukcji. Bez śladów, bez upomnień, bez presji. Wiem, że tego chcę, ale skąd pewność, iż będę w dalszym ciągu tak samo? Czy i kiedy się to skończy? "Zapach życia, skromniutki nieznaczny zapach malutkiej stokrotki roznosi się po całym kosmosie" Edward Stachura , Fabula Rasa I co? Jestem emocjonalnie niewyważona. Godnym podkreślenia jest natomiast fakt, że dawno nie czułam się tak swobodnie. Rozkułam własne kajdany. Pracuję nad strumieniem świadomości. Dopasowałam struny i pochłania mnie pragnienie bycia kimś innym - muzykiem. Gram długo wszystko to, co tylko wpadnie mi w ręce. Pora odświeżyć swoją listę marzeń. Nie ch...

Wtedy możesz zacząć

Obraz
Jak to jest, że ludzie wyrzucają sobie, że nie potrafią cieszyć się, kiedy nic ich nie martwi? Sprawa wydaje się prosta - nie masz żadnych problemów, czyli w życiu dzieje się dobrze. Co jest nie tak, że nie czujesz szczęścia? Zaczynasz buntować się od środka przeciwko samemu sobie. Uważasz się za bezczelną osobę, która nie potrafi docenić tego, co ma. Sama też niejednokrotnie zmagam się z tym paradoksalnym problemem. Nie mogę wtedy zrozumieć, dlaczego po prostu nie zacznę cieszyć się z tego, że żyję, co już w życiu osiągnęłam, jakich ludzi poznałam, jak nieraz mi pomogli. To niesprawiedliwe, że wszystko jest doskonałe, a ja znajdę coś, co burzy mi ten perfekcyjny obraz. Tylko dlatego rozumiem to u innych. Człowiek jest ciągle nienasycony i tkwi w swoim niezaspokojeniu, żądając więcej i więcej. To pułapka, ale z drugiej strony - nie pozwala nam zatrzymać się i przestać szukać nowości. Chwilowo uwolniłam się z jej objęć i jestem na drodze do zdefiniowanego przez siebie szczęścia. Podob...

Ludowy akt rozpaczy

Obraz
Miałam wczoraj ciekawą myśl i nawet prawie ją zapisałam, ale uznałam, że jest na tyle ważna, iż na pewno ją zapamiętam i nic nie sprawi, że będę w stanie ją zapomnieć. Zapomniałam... ...Ale przynajmniej już wiem, skąd biorą się białe jajka :) Przeczytałam "Ludowy akt miłości" Jamesa Meeka i spodobała mi się ta interpretacja uczuć. Całe szczęście, że opis z tyłu książki nie oddaje istoty powieści. Normalnie wzięłabym go za spoiler - w końcu zdradza mniej więcej połowę akcji, ale w tej prozie chodziło o coś innego niż wydarzenia (Uwaga! Dalszy ciąg może sporo zdradzić!). Główny bohater Samarin jest dla mnie zbitką typowych postaci rosyjskiej literatury, z którą miałam styczność do tej pory - jest w nim Raskolnikow, i Woland i nawet trochę Mistrza - człowiek przeświadczony o wyższości siebie i swojego celu, siejący zamęt w Jazyku (niczym Woland ze swoją świtą w Moskwie), obnażający ludzkie zło, rozkochujący w sobie Annę Pietrowną, która, niczym Małgorzata, przez jedną noc by...

Jak być dobrym człowiekiem?

W związku z tym, że różnorakie okoliczności zmusiły mnie do myślenia nad tematem pracy, po rzeczywiście długo trwającym wysiłku umysłowym udało mi się w końcu wyprodukować cały esej. Problem w tym, że ostatnio straciłam trochę wiarę w siebie i podczas zastanawiania się - odpuszczać czy nie odpuszczać, wszystkie ważniejsze sprawy zeszły na bok, a ja utrwalałam siebie samą w poczuciu bylejakości. Sytuacja się zmienia, choć jeszcze nie wiem, w którym kierunku. Wszystko to skłoniło mnie do refleksji nad samą sobą i nad tym, kim chciałabym być. Tu powróciło niemalże mityczne sformułowanie "dobrym człowiekiem". Nasuwa się pytanie, co to wyrażenie w rzeczywistości oznacza? Powtórzę tu większość rzeczy, które zamieściłam w tymże eseju. Według mnie, nie może być mowy o byciu dobrym człowiekiem, jeśli nie posiada się choćby odrobiny tolerancji. To istotna cecha, która gwarantuje poszanowanie wolności i praw innych ludzi. Nie chodzi o to, aby akceptować wszystkich i aprobować ich zach...

Czerwona sukienka

W tamtych dniach siłę dawało mi wiele rzeczy, ale jeszcze więcej odbierało mi nadzieję. Było jednak coś, co pozwalało na prowadzenie w miarę przyzwoitego życia i kontynuowanie go mimo ciągle zmieniającego się stanu psychicznego. Dzięki tamtemu przedmiotowi udało mi się przetrwać wszystkie koleje losu i pokonać przeszkody, które ciągle uniemożliwiały mi dokonanie czegoś wzniosłego i wielkiego. Czułam się, jakby jakieś fatum decydowało za mnie, jak powinno potoczyć się moje życie. Jakby ktoś ciągle mnie śledził i nie pozwalał zrobić żadnego kroku bez złośliwych uwag ani prześmiewczych spojrzeń. Wtedy nie dawało mi spokoju ciągłe uczucie osaczenia. Chciałam uciec. Szukałam skutecznego sposobu. Przeglądnęłam tysiące egzemplarzy różnego rodzaju poradników, które miały pomóc mi uwolnić się od tego świata. Nic nie pomogły. Wprowadziły mnie tylko w nostalgiczny stan, kiedy to moim największym pragnieniem było odejście bez pożegnania i rozpoczęcie życia na nowo. Po wielu latach udało mi się...