Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2015

O tym, o czym łatwiej się pisze, niż mówi

Obraz
...czyli jak zwykle o wszystkim. Na początek polecam zapoznanie się z tym - tak dla zaspokojenia ciekawości, a może też dla motywacji. Czasem działa :) Przez całe swoje życie nauczyłam się wielu rzeczy, ale wśród nich najważniejszą lekcją było to, żeby o niektóre kwestie nie pytać, gdyż mimo zupełnie szczerych intencji mogą zostać źle odebrane. Drugą z kolei było to, że jednak nie mam szczęścia (chyba że chodzi o jedzenie) i choćbym długo się przygotowywała, najczęściej skończy się to na tym, że dojdę do wniosku, iż w rzeczywistości nie musiałam robić nic, bo efekt i tak byłby ten sam. Trzecią jest zrozumienie faktu, że planowanie nie idzie mi najlepiej i trzeba wreszcie przejść z tym do porządku dziennego zamiast opierać się najoczywistszej prawdzie mojego życia. Brzmi jak testament? Ale to jeszcze nie ten czas. Wczoraj wyobrażałam sobie siebie jako spokojną staruszkę, która zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie stanę się jak Nemo, musiałabym żyć w tych kilku równoległy...

Wśród ślepców

Nie obchodzisz mnie. Możesz w swoim milczeniu zawrzeć wiele, ale ja w tej ciszy mam do powiedzenia jeszcze więcej. Tak bardzo lubisz być raniony? Nie będę zakładać opatrunków na samobójcze rany. W żaden sposób nie atakujesz mnie, ani tych, których byś pragnął. Zapętlasz się w tym jednotorowym cyklu, dlatego że naprawdę sądzisz, że nie ma z niego żadnych wyjść. Są. Mogłabym być jednym z nich, ale po co? Po to, żeby unieszczęśliwiać cały świat. Żeby wciąż zastanawiać się, czy patrzysz na mnie, czy widzisz kogoś innego. Jestem wizualizacją wszystkiego tego, o czym nie marzysz. Determinuję zaślepianie możliwości. Nie jestem niczym innym jak przyszłością. Obdzieram ze złudzeń, że nie stanie się już nic gorszego. Jestem tym, czego człowiek może najbardziej się bać. Wołaniem w smutku, paniką w niepokoju, ale też histerycznym śmiechem w radości oraz wysoko uniesionym nosem w dumie. A gdyby tak otworzyć na chwilę oczy i zobaczyć to, co dzieje się wokół nas? Czy dojrzelibyśmy coś nowego? Czy n...

Tworzywo słowne

Obraz
Wolę wierzyć, że jest dobrze. Posłałam tylko jeden fałszywy uśmiech, ale dlatego, że nie mogłam się powstrzymać. Dzisiaj uciekał wzrokiem, jakby sądził, że rzeczywiście potrafię wyczytać wszystko z jego oczu. Jedynie usta mówiły prawdę. Jeden kącik ciut wyżej. Ta asymetria potrafiła go zdradzić, ale on nie był tego świadomy. To dawało mi przewagę, której jednak nie odważyłabym się wykorzystać. Widząc, że ktoś ma gorsze szanse, jestem w stanie dociążyć siebie, aby nasze szale były na jednym poziomie. Nie przepadam za nieuczciwością. Kiedy odchodziłam, chwycił mnie za nadgarstek. Zatrzymałam się i szpicem buta zaczęłam badać strukturę chodnika, skupiając się na jednym szczególnie kształtnym punkcie. Jego dłoń rozluźniła uścisk i delikatnie zsunęła się do wnętrza. Zrobiłam krok naprzód, a on za mną. Tym razem nie został w tyle. Jako stateczny i statyczny człowiek chociaż na takie szaleństwo mogę sobie pozwolić. Najprostsze i najbardziej oczywiste rzeczy docierają do mnie z pewnym opóź...

W poszukiwaniu błędów

Obraz
Obudziłam się. Zobaczyłam go. Stał tam, gdzie zawsze był. Ukryty za niewysokim, tymczasowym murkiem. Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. On w moje, a ja w jego. Wcześniej nie wiedziałam, na co patrzeć. A teraz widzieliśmy się bez rozpraszania się nieistotnymi widokami. Tak, jakby między nami nie stały żadne przeszkody. Jakbyśmy nigdy nie zostali rozdzieleni, lecz trwali w połączeniu, o jakim nigdy nie było mowy. W mojej głowie kłębiło się tyle pytań, że nie wiedziałam, od czego zacząć. I nigdy nie musiałam. - Jesteś. Taka jak zawsze - I tak i nie - Chciałem, żebyś była. - Dziękuję - Bardzo wiele mówisz o wieczności Przysunął się do mnie na ławce i wyciągnął "Się" z torby. Objął nas ciepłym ramieniem. Dotrzymał obietnicy. Jego ciepło nie ograniczało się jedynie do cielesności. Było wyrazem odwzajemnionego oddania. Tylko literatura zna prawdziwych mężczyzn. Wynikiem tego stała się zatem moja tęsknota. Moja droga do obrazu, który wymalowałam. Szukając go, uciekałam przed t...

Szepcząc

Skradam oddech. Łączę usta. Słyszę cichy świst. Swoją dłonią sprawdzam szczegóły. Przymykam oczy, biorąc głębszy wdech. Uspokajam szumy w głowie. Ruszam nagą stopą. Nasze ciała łączą się. Ostatnia chwila przed najważniejszym momentem. Delektuję się nią i przedłużam jak tylko mogę. Sięgam palcami. Już prawie. Białe na czarnym. Czas rozpocząć koncert. Naciągnięte struny wybrzmiewają miękkimi akordami. A ja rozpływam się na granicy rzeczywistości i wyimaginowanego wyższego świata. Staję się marzycielem, który od czasu do czasu jest artystą. W tej wyobraźni powstało już tyle doskonałych dzieł. Odkrywczych kompozycji. Poddaję się temu uczuciu, że jestem kimś najważniejszym. Rozgarniam łokciami chmury. Płynę pomiędzy nimi. Okrężną drogą lecę do celu. Jeszcze nie jestem za wysoko. Labirynt już daleko za mną. Nie słyszę nawoływań. Jest naprawdę cicho. Jestem obrazem. Rozmywają się we mnie najpiękniejsze barwy błękitów, róży i szarości. Gdyby ktoś domalował jeszcze frezję, uczyniłby mn...