O tym, o czym łatwiej się pisze, niż mówi
...czyli jak zwykle o wszystkim. Na początek polecam zapoznanie się z tym - tak dla zaspokojenia ciekawości, a może też dla motywacji. Czasem działa :) Przez całe swoje życie nauczyłam się wielu rzeczy, ale wśród nich najważniejszą lekcją było to, żeby o niektóre kwestie nie pytać, gdyż mimo zupełnie szczerych intencji mogą zostać źle odebrane. Drugą z kolei było to, że jednak nie mam szczęścia (chyba że chodzi o jedzenie) i choćbym długo się przygotowywała, najczęściej skończy się to na tym, że dojdę do wniosku, iż w rzeczywistości nie musiałam robić nic, bo efekt i tak byłby ten sam. Trzecią jest zrozumienie faktu, że planowanie nie idzie mi najlepiej i trzeba wreszcie przejść z tym do porządku dziennego zamiast opierać się najoczywistszej prawdzie mojego życia. Brzmi jak testament? Ale to jeszcze nie ten czas. Wczoraj wyobrażałam sobie siebie jako spokojną staruszkę, która zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie stanę się jak Nemo, musiałabym żyć w tych kilku równoległy...