Nie spiesz się
Zawiesiłam się w stanie, który po prostu jest, trwa równolegle do rzeczywistości. W całym mieszkaniu panowała niczym niezmącona cisza. Siedzieli w skupieniu obok siebie. Patrzyli naprzód, ale ciężko stwierdzić, czy w jednym kierunku. Ich oczy nie wyrażały nic szczególnego. Między nimi leżała haftowana poduszka w rdzawym kolorze. Na stoliku stał kubek, a w nim parę dzwonków polnych. W pobliżu spod książki "Mistrz i Małgorzata" wyłaniała się wykrochmalona serweta. Dziewczyna przykryła się kocem, na którym widniał wizerunek tygrysa. Wyglądał tak, jakby zaraz miał się zerwać do ataku i rozszarpać ją na kawałki. Skuliła się, nie spuszczając wzroku z tego obiektu w oddali. Jednak część jej myśli pozostała przy tym, co działo się teraz. To była walka o przetrwanie, pojedynek sił. Drzwi były zamknięte od środka, choć pod progiem ukryty był zapasowy klucz. Od dłuższego czasu nie ruszali się z miejsca. Tak, jakby przegrywał ten, kto wykona pierwszy krok. Jakby zetknięcie czubka buta ...