Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2013

Małopolska Noc Naukowców 2013

Obraz
Cofnijmy się do dnia poprzedzającego piątek: Zasiadłam na kozetce, przykładając pakunek z lodem do swojej lewej ręki. Atmosfera jak z filmu. Grecka muzyka w tle. Zerknęłam w stronę okna i byłam zmuszona przyznać, iż moje obawy potwierdziły się, ponieważ właśnie zaczął padać deszcz. Do gabinetu wszedł chłopak. Odwróciłam wzrok na zegar i próbowałam sobie przypomnieć, kiedy miało minąć te dziesięć minut. W tym momencie zadzwonił telefon. Spojrzałam w dół, poprawiłam okład i oparłam tył głowy o ścianę. Krople deszczu rozbijały się o szybę. Z radia do moich uszu tym razem dobiegały dźwięki walca. Mój palec został zabandażowany, zatem mogłam udać się do wyjścia i opuścić pomieszczenie. Na zewnątrz czekało na mnie parę osób, z którymi podzieliłam się nabytymi informacjami, a następnie szybko pożegnałam i pomknęłam w doskonale znanym mi kierunku. Piątek minął, jakby go nie było. Udało mi się przewidzieć bieg wydarzeń i podczas rozmów o przyszłości w międzyczasie ustalić plan reszty dnia...

Ciemność

"W blasku ranka, w nocy cieniach Ktoś się rodzi dla cierpienia W cieniach nocy, w dnia jasności Ktoś się rodzi dla radości Ktoś się rodzi dla radości Ktoś się rodzi dla ciemności" William Blake "Wróżby niewinności" przeł. Józef Czechowicz Odwiedziłam antykwariat i nie mogłam wyjść z podziwu nad tym, co odkryłam. Uwielbiam atmosferę takich miejsc. Coraz bardziej czuję, że zdecydowanie za mało czytam i zbyt wiele książek jeszcze na mnie czeka. Chciałabym móc wciągnąć się w nie i mieć czas na refleksje, nie musząc odrywać się od swoich zajęć. W ogóle najlepiej byłoby prowadzić swego rodzaju gnuśne życie, skupiając się na dziedzictwie kulturowym. Jestem okropnie leniwa. Potrzebuję jakiegoś impulsu. Czegoś, co doda mi siły do działania.  Muszę odnaleźć siebie w sobie. Nie mogę nic poradzić na moje wewnętrzne stany, które zaczynają siać spustoszenie na pustyniach mojego charakteru. Przydałaby się dobra ręka, która sprawnymi ruchami miotłą odkryłaby ...

Jak oddzielić...?

Obraz
Czy muszę tak często się mylić? Czy nie mogłabym po prostu od początku wiedzieć, czy jest tak, jak myślę, uważam, chcę oczekiwać, czy nie? Jestem tak oburzona swoją nieudolnością, że dzisiaj nie będę prawie w ogóle używać swoich słów. Zdam się na autorytety. "Ach, jakiż dreszcz przebiega wszystkie me żyły, gdy palec mój przypadkiem dotknie jej palca, gdy nasze stopy spotykają się pod stołem! Cofam się jak przed ogniem, a jakaś tajemna moc pociąga mnie znowu; czuję zamęt we wszystkich zmysłach. O, a jej niewinność, jej prosta dusza nie czuje, jak bardzo mnie męczą te drobne poufałości. Gdy w rozmowie kładzie swą rękę na moją i wśród przejęcia się tematem bliżej się do mnie przysuwa, gdy boski oddech jej ust dosięga warg moich, zda mi się, że padam jakby rażony piorunem." Johann Wolfgang Goethe "Cierpienia młodego Wertera" Mur, do którego zostaliśmy przyparci, zaczyna się na nas walić. Czy rzeczywiście jesteśmy tak schematyczni? Nawet, próbując odbiec od utar...

Subiektywnie o przeszłości

Boli mnie gardło, ale liczę na to, że zaraz wszystko będzie w porządku i niebawem wrócę do normalnego stanu. Byle do jutra. W sobotę już jakoś wytrzymam. Nie lubię spać w ciągu dnia. Może spróbuję poczytać książkę. Zaparzyłam sobie zieloną herbatę i usiadłam przy grze z ciasteczkami, patrząc na kartkę z rysunkiem "Kasi po zjedzeniu tortu" umieszczonym na korkowej tablicy wiszącej na ścianie. Zajadam się najlepszymi żelkami na świecie i ustalam w głowie kolejność rzeczy do zrobienia. Przepisałam dzisiaj jedno tłumaczenie ręcznie w zeszycie i byłam zadziwiona objętością. Zdawało mi się, że tego tekstu jest znacznie mniej, zwłaszcza, kiedy zapisywałam go tutaj. Jestem mocno zmotywowana do pracy nad sobą. Poznałam dzisiaj człowieka-legendę. O, nie! Mój słodki (wcale nie, bo bez cukru) boski napój powoli się wyczerpuje. Chcę, żeby ktoś mnie pocałował. Chcę wiedzieć, że to prawda. Chcę to poczuć, zobaczyć, przekonać się na własnej skórze. Ta tęsknota rozrywa mnie od środka. Czu...

Free Walking Tour

Dołączyłam do Free Walking Tour w Krakowie, zatem mogę oficjalnie wykreślić kolejne marzenie do spełnienia ze swojej listy. Poza tym wczoraj poznałam siostry z różnych stron świata (m. in. Kenia, Kanada, USA). Okazały się być bardzo sympatyczne, dlatego, kiedy je zobaczyłam na drodze, uśmiechnęłam się od ucha do ucha i przyspieszyłam kroku, żeby dotrzeć do nich prędzej. Swoją drogą, pisanie w śmieszny sposób sprawia mi coraz więcej radości. Od kilku dni czułam się strasznie zmęczona, ale dzisiaj jest znacznie lepiej. Znowu wypiłam tę okropną kawę. Mogłam trochę odetchnąć, ponieważ zrobiłam wcześniej wszystko, co miałam do zrobienia. Położyłam się na trawie, utkwiłam swój wzrok w toni wodnej, lecz nie na długo, ponieważ rozpraszał mnie telefon (jak to ostatnio moje najbliższe osoby zauważyły i nie oszczędzają nieraz drwiących słów, ani min, które wskazują na wybitne rozbawienie). Tak, mam świadomość tego, iż denerwuję ludzi. Pewnie za wczorajszy incydent parę osób mnie znienawidziło...

Minął ostatni dzień względnej wolności

Obraz
Dzięki wspaniałym dziewczynom z mojej klasy odkryłam ostatnio niesamowitą rozrywkę, jaką jest geocaching. Zabawa przednia. Miny spacerowiczów, którzy spostrzegają nas zerkające pod ławki z twarzami wskazującymi na intensywny proces myślowy, są bezcenne. Uczucie odkrywania czegoś ukrytego robi swoje. Udawanie stewardessy też. Poza tym jestem bardzo miło zaskoczona początkiem nowych doświadczeń i wreszcie mogłam powrócić na moje ulubione miejsce na przerwach, czyli murek przy schodach. Tak cudownie zobaczyć wszystkie znajome twarze! Dostałam na zamówienie świątecznego elfa z koralików i muszę przyznać, że jest jeszcze lepszy, niż myślałam, iż będzie. Jestem szczęśliwa i radosna. Uwielbiam, kiedy mam taki nastrój. Nic mi go nie potrafi zepsuć, do czasu... Ciekawa jestem, co sprawia, że następuje ten ów tajemniczy "czas"? A propos zagadek i sekretów - zastanawia mnie rozdział szósty. Rozpiera mnie energia, pomimo że spałam dzisiaj tylko pięć godzin (ech, ze swojej własnej win...