Psycho Killer
Mogłabym się pożalić, że jestem beznadziejna i świadczy o tym nawet zwykłe pobieranie krwi do badań - nie chciała lecieć i pani ciągle pytała mnie, czy się boję. Nie sądzę, że mogłam odczuwać lęk, skoro pierwszy raz odważyłam się, na przekór wielokrotnym stwierdzeniom i upomnieniom mamy, żebym "nie patrzyła, bo zemdleję", obserwować cały zabieg - od wbijania i przesuwania igły aż po sączenie krwi. Jeszcze lepiej niż o wszystkich badaniach rozmawia mi się (a raczej prowadzi monologi, bo chyba nie daję nikomu poza mną dojść do słowa)o jeżdżeniu. Sprawia mi to niewymówioną radość. Bez względu na to, czy opowiadam o czymś, co już kolejny raz mi nie wychodzi albo jest totalnie głupie i przynosi mi wstyd, że robię takie błędy, czy o konkretnych sukcesach, jak ruszanie z ręcznego, cieszę się jak wtedy, kiedy dostałam swój pierwszy portfel i tata zrobił zdjęcie mojej radosnej buźce. Tej radości mam chyba ostatnio zbyt wiele, więc musiało się znaleźć coś, co zepsuje mi humor - sprzą...