Wyimaginowany problem
Mam ostatnio taki mętlik w głowie... Niby wszystko, czego wcześniej chciałam, spełnia się, ale nie wiem, czy jestem na to gotowa. Powoli zaczynam stawać się osobą, którą jako dziecko nie chciałam się nigdy stać. To jak labirynt, z którego jest kilka wyjść, a każde prowadzi do innego miejsca. Ja chyba wybrałam to złe. Rozmawiam cały czas z jedną osobą i czuję, że mogłoby być coś więcej i zaczyna to do mnie docierać, ale jestem świadoma także przeszkód, których, jak na normalny albo niestandardowy związek, jest stanowczo za dużo. Ja nie chciałam, żeby to tak wyglądało. Powstrzymywałam się, ale człowiek jest słaby i naiwny. Czy związek na odległość jest możliwy? Tak, taki cudowny, udany, zupełnie jak na filmach. Zawsze w to wierzyłam, że nie ma takiej rzeczy, która mogłaby przeszkodzić prawdziwej miłości. Takie hasła są całkiem dobre, ale do czasu, kiedy samemu nie znajdzie się w takiej sytuacji i nie popatrzy prawdzie w oczy. Ile ja bym dała za umiejętność czytania ludziom...