Posty

Wyświetlanie postów z 2012

Survival of the dumbest

Czasami zadziwia mnie, do czego ludzie są zdolni. "Gdyby facet miał telefon, tak jak poprzedni geniusz, nie musiałby udawać ptaka." Myślę, że cytat z programu mówi sam za siebie :) Jakby tego nie było dość, znam też inne historyjki z opowieści nauczyciela. Może po prostu nie doceniam tych ludzi. Śniło mi się, że dostałam płytę Maleńczuka, a niedługo potem spotkałam samego artystę. Ciekawe, co to oznacza? Być może po lekturze  "Wstępu do psychoanalizy"  uda mi się zrozumieć sny, choć sam Freud podkreślał na wstępie, iż jego wykłady nie służą całkowitemu zrozumieniu mechanizmów leczenia neurotycznie chorych, a jedynie wprowadzeniu w temat. Ciekawe, że autor tak kontrowersyjnych, jak na tamten czas, teorii, wypowiada się w ten sposób o swoim dziele. Zaraz pojadę z bratem na pizzę. Ach, nie ma to jak odmiana po Wigilijnych potrawach, choć uszka to mogłabym jeść jeszcze długo. Żałuję, że nie jadłam w te święta krokietów babci. Są przepyszne! Powinnam popracować n...

Boxing day

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia  chciałabym życzyć dużej ilości żelek i, co się z tym wiąże, również pasty do zębów, abyś nie musiał chodzić za często do dentystów, choć wspomniani mogliby się z wizyt rzeczywiście ucieszyć. Życzę ciepłych, zimowych wieczorów spędzonych w gronie rodzinnym, aby kilkuletnia kuzynka przestała się Ciebie bać (ach, w tym roku się udało! :)), dużej ilości śniegu i światła, przeżycia kolejnego końca świata, znalezienia  "Przyjaciela do końca świata"  oraz zdrowia, aby nie trzeba było nadrabiać żadnych zaległości. Życzę smacznej herbaty z sokiem malinowym, opłatka z miodem, pysznego chałwowca, łódeczek z cykorii wypełnionych sałatką z tuńczyka, niesamowitych (bo) własnoręcznie lepionych uszek w  liczbie 209  i dobrze doprawionego barszczu, a także nauczenia się picia kompotu z suszonych owoców, które to zwykle są przysmakami cioć i babć, nierozlewania grzańca, ani żadnych innych napojów (niekoniecznie alkoholowych), czasu na siestę ...

Święta, idą Święta.

Wszędzie dookoła mnie są Mikołaje. Małe, duże, nawet czarne - po prostu rozmaite. Widziałam nawet jakiś marsz na Plantach, gdzie szła chyba setka ludzi w strojach Mikołaja. Tą szczególnie miłą dla dzieci postać można spotkać po prostu wszędzie, ale czy to już nie jest nadużywanie religijnego i społecznego symbolu?  Celowo nie użyłam przy żadnym przydomku "święty". Kiedy pierwszy raz w szkole podstawowej usłyszałam, że św. Mikołaj był biskupem, zdziwiłam się, a gdy dowiedziałam się, że wcale nie nosił tej porozciąganej, krasnalowatej czapki, mój świat o mało co się nie zawalił. Dlaczego ta postać jest tak komercyjna? Przywołuje dobre wspomnienia. Pamiętam, gdy czekałam ze zniecierpliwieniem aż wreszcie, po całorocznym wysiłku, odwiedzi mnie i brata święty Mikołaj i obdaruje prezentami za to, że byliśmy grzeczni. Najbardziej lubiłam tłumaczenia dziadka, iż jechał do nas w odwiedziny i akurat spotkał Mikołaja na drodze, a ten przekazał mu prezenty dla wnucząt, bo były dobre ca...

Jeszcze kwartał.

Muszę się pochwalić, że ubiegły (w rzeczywistości aktualny)tydzień był dla mnie niezwykle owocny. Do najważniejszych z moich działań zaliczę przedstawienie, poemat, zaliczony test i wykład matematyczny. Zabawne. Przypomniałam sobie, jak kiedyś gdzieś napisałam, że "nie jestem zakompleksioną nastolatką z(...) chorobami psychicznymi". Czy teraz mogłabym to z czystym sumieniem stwierdzić? Dojrzałam od tamtego czasu, ale czy wyleczyłam się z niskiej samooceny? Występuje tu swoisty  paradoks . Nie wydaje mi się, żebym miała jakiekolwiek kompleksy, ale czuję się mało znacząca. Mój mózg dochodzi do perfekcji. Wykreował taką abstrakcję, że nie wiem, czy sam Dali poradziłby sobie ze zrozumieniem lub zobrazowaniem moich procesów myślowych. Może po prostu zbliżam się do modelu stereotypowej zasiedziałej kury domowej? Owa kobieta ma proste zadania do zrobienia, ale gnębi ją samotność i znajduje problemy do rozwiązania, choć one mogą nawet jeszcze nie istnieć (gdyby wszystkie kury domowe ...

Ukryta pod ciepłym kocem, chowam się przed mrozem tego świata.

Pada śnieg, a ja, jak co roku, nie daję spokoju swojej wyobraźni (lub to ona nie daje spokoju mi?). Wczoraj czułam zapach świeżo upieczonej, ciepłej babki mojej mamy. Unosił się w powietrzu jak lekka mgiełka i pobudzał moje receptory smakowe. Niestety, był to fałszywy alarm, bo żadnego ciasta w naszym domu nie pieczono, ale mimo to skosztowałam (zakupionego)orzechowego. Ono zaś przywiodło mi na myśl pysznego i słodkiego chałwowca. Odchodząc od tematu, zastanawiam się, dlaczego nie można już kupić u nas w sklepie donutów polanych czekoladą i posypanych kawałkami orzechów? Bardzo mi smakowały i to chyba były najtańsze poprawiacze nastroju, jakie kiedykolwiek znalazłam (cena wynosiła 1,60 zł lub około tego). Nie, w sumie są inne, za które się jeszcze mniej płaci, ale nie poprawiają aż tak humoru i czasem wprowadzają w zbyt refleksyjny nastrój. Mowa o nieśmiertelnych "ciutach" (ok. 24 zł za kg), czyli malutkich cukiereczkach kupowanych mi przez zmarłego już dziadka, od którego pr...

Pump Up the Volume

Uwielbiam buntowniczą filozofię nastolatków z lat 90. Kiedy oglądam filmy z tamtego okresu, widzę w nich tyle pasji i uczuć, że brakuje mi ich w nowszych produkcjach. Mogę tu przytoczyć chociażby "If Lucy fell" (choć o samych nastolatkach raczej mało traktuje)albo moją ulubioną "Zakochaną złośnicę", o której pewnie jeszcze  nie jeden raz napiszę. O czym tak w ogóle jest film "Więcej czadu!"? Myślę, że o łamaniu konwenansów głównie, ale poza tym o młodzieńczej miłości i pożądaniu. Mark, uczeń prestiżowej szkoły, dj radia grającego każdego dnia o 22, pozwala nam zrozumieć, że wcale nie jesteśmy tacy, za jakich chcemy uchodzić. Nieraz bardzo pewne i kontrowersyjne słowa wypowiadane są przez osoby na pozór ciche i konformistów, kiedy indziej ktoś odważny pokazuje swoją wrażliwą część duszy. Takie zdemaskowanie budzi niepokój. Boimy się przyznać do drugiej strony swojej natury, odsłonić maskę, ponieważ ktoś może nas zranić. Chwila zastanowienia i rodzi się py...

Wycieczka integracyjna

Minął miesiąc. Wpisy nie były już dość długo dodawane, czego bardzo żałuję, ale postaram się poprawić. Nowa szkoła, nowe wrażenia, nowi ludzie. Co na to powiem? Bezkrytycznie stwierdzę, że jest cudownie! Wreszcie czuję, że jestem we właściwym miejscu. Atmosfera tutaj bardzo mi się podoba i chwilowo nie wyobrażam sobie, iż mogłabym dostać się do innej społeczności. Wycieczka integracyjna była. Na Turbacz nie wyszliśmy i trudno. Przedzieraliśmy się przez gęsto zarośnięty las, gdyż zeszliśmy ze szlaku. Czułam się jak prawdziwy podróżnik, stąpając po mokrych gałęziach, ześlizgując się z wilgotnych kamieni i chwytając wymarłych korzeni. Pierwszy (i zapewne jedyny)raz znalazłam czterolistną koniczynkę! Ten weekend był dla mnie szczęśliwy. Spędziłam miło czas na rozmowach z ludźmi z klasy, którzy okazali się być jeszcze bardziej interesujący niż myślałam. Można tu przytoczyć ilość osób grających na gitarze (jak na mat-fiz przystało - specjalistyczna terminologia) - ile dusza zapragnie, kole...

How I wish...

Spakowana, podekscytowana i czekająca w napięciu jak maratończyk tuż przed chwilą startu w olimpiadzie, dla którego wszystkie sekundy wydają się dłużyć w nieskończoność, wierzę, że nadchodzący rok szkolny będzie pomyślny. Umysł zdaje się być przygotowany do chłonięcia wiedzy, jaką zostanę zalana. Patrzę  z niepokojem w niebo, aby mieć pewność, że TEN dzień, na który długo czekałam - dzień, w którym spełnią się moje marzenia - wreszcie nadejdzie i będzie jednym z piękniejszych w moim życiu, gdyż najpiękniejszym zostać nie może, ponieważ tę pozycję zajęło inne wydarzenie. Pogoda, niestety, najprawdopodobniej nie dopisze - synoptycy przewidują burze. Keith Richards Usiłuję walczyć ze swoją niechęcią, a zdaje się, że wszyscy dookoła mi to uniemożliwiają. Mam obsesję. Czy to już początki niezrównoważenia psychicznego? Jednocześnie wszystko mi szkodzi i pomaga. Zbyt ekscentryczne. Kończę z drobiazgowymi wyjaśnieniami procesów zachodzących w mojej głowie, ponieważ na nic mi się to nie...

Wish you were here

Wish you were here Próbuję utrzymywać dobry nastrój i na razie wychodzi mi to z powodzeniem. Słyszę komentarze mojej mamy, że, czego się nie chwycę, wszystko mi się udaje. Naprawdę? Nigdy nie dowierzam tym słowom. Moja wrodzona skromność, choć teraz nie wydaje się, żebym ją posiadała :), nie pozwala przyjąć do wiadomości, że tak może być. W każdym razie miło słyszeć komplementy. Potrafią bardzo wpłynąć na moje samopoczucie. Czym jest miłość w życiu człowieka? Paliwem, ponieważ daje mu energię, którą przetwarza silnikiem uczuć. Siłą, dlatego że dla ukochanej osoby można pokonywać przeciwności losu oraz przekraczać wszelkie bariery. Marzeniem, które może się kiedyś spełnić. Celem. Odpowiedzialnością. Miarą. Motywacją. Pokutą. Pragnieniem. Centrum. "Miarą miłości jest miłość bez miary." św. Franciszek Salezy Dlaczego jest tak ważna? Czemu nie potrafię bez niej żyć? Muszę przejść na bardziej osobisty ton, ponieważ nie znam tak dobrze psychiki ludzkiej, aby móc opisywać pr...

Wszyscy jesteśmy tacy skomplikowani

Obraz
Dzisiaj wszystko mnie zachwyca. Mam wrażenie, że tyle rzeczy trzyma mnie na tym świecie i nie chce puścić, że aż sama myślami wznoszę się ponad chmury, a mój nos zaczyna węszyć wyżej niż sięgają wieżowce - taka jestem z siebie dumna :) P. S. Mam nowe buty! :) P. S. 2 Dlaczego piszę "P. S." skoro jeszcze chcę poruszyć inne tematy? P. S. 3 ... i ładny sweterek,  ale gdzie ja tu wciskam się z moimi trywialnymi zachciankami, kiedy miałam snuć opowieści na wartościowe tematy? Zostałam dzisiaj mile zaskoczona uwagą starszego pana, który z uśmiechem powiedział, patrząc na mnie, że to ewenement widzieć tak młodą osobę czytającą książkę. Później opowiedział trochę o historii i zrobił mi test, czy wiem, jakiego wydarzenia obchodzono niedawno 400 rocznicę? (Zdałam!) To odnośnie podbudowania mojej samooceny. Możę nawiążę do mojego tytułu dzisiejszego wpisu? Otóż - cały świat wydaje mi się dzisiaj magiczny, pełen niesamowitych zdarzeń, uroku, ciepła, ale też absurdów. Nie będę u...

Kłótnia z samą sobą

Miałam odwiedzić rodziców taty, ale moje plany nie zostały zrealizowane. Myślę sobie ostatnio nad moim życiem i nie dochodzę do żadnych sensownych wniosków. Nie chcę doprowadzać się na skraj rozpaczy. Nie można nienawidzić świata. Jednak powstanie wpis typu "czego nienawidzę w samej sobie?". Zacznę od braku konsekwencji, później następuje nadmierna wrażliwość, słabe poczucie humoru i nietowarzyskość. Kolejną rzeczą jest to, że nie umiem tańczyć. Ani trochę. Od dziecka na parkiecie czułam się jak sztywny klocek. Ciężko się płynnie poruszać. Nawet nie przez wzgląd na wszystkich, że mnie obserwują i krytykują (jak większość sobie moje zachowanie tłumaczyła), ale przez wzgląd na partnera. Uważałam, że mój wzrost jest barierą, a szczupła sylwetka wiązała się z brakiem kształtów (w końcu większość tancerek ma się czym pochwalić). Mówią, że jestem zakompleksiona, a to nieprawda. Już dawno zaakceptowałam swoją figurę, charakter i zachowanie. Pracuję nad sobą, bo tego wymaga dążen...

Czas ulgi

Minęła burza, nastąpił czas upojnych chwil na świeżym powietrzu, które nie jest zakłócone żadną mgłą niepewności. Nie muszę wytężać swojego wzroku, aby wreszcie dostrzec, że moje życie jest życiem, którego na tym świecie potrzeba. Swoją postawą kształtuję innych ludzi, a oni mnie. Wpływają na mój światopogląd i formułują poglądy. Czym stałabym się, gdybym była samotna? Jak zachowywaliby się ludzie z mojego otoczenia? Zaczynam wierzyć w przeznaczenie. Nie takie jak na amerykańskich filmach, gdzie człowiek nie rusza się z domu, ponieważ ufa, że to los sam doprowadzi wymarzonego partnera do jego drzwi, który stanie na ich progu i ,patrząc na gospodarza, wyśpiewa, że jest on jego miłością od pierwszego wejrzenia, na którą czekał od urodzenia.  Jeśli coś ma się stać, w końcu się stanie. Zwykle w momencie, w którym można się  najmniej tego spodziewać. Pan Lew był raz chory i leżał w łóżeczku,  Więc przyszedł pan doktor:  - Jak się masz, koteczku?  - Niedobrze, ...

Noce i dnie

Przeczytałam 2 tomy "Nocy i dni" Marii Dąbrowskiej. Znalazłam moją ukochaną zakładkę do książek, którą dostałam od cioci. Kupiła ją w Grecji, a ja widziałam bardzo podobne (jeśli nie takie same), ale postanowiłam nie nabywać, żeby nikt nie posądzał mnie o brak oryginalności. Kiedy zginęła mi ona już po raz wtóry, zrozumiałam, jak bardzo pomyliłam się z decyzją. Jutro, mam nadzieję, odwiedzę dziadka i babcię. Pojutrze przydałoby się zrobić zakupy. We środę spotkanie z osobą, z którą widziałam się niedawno. Odnowiłam trochę swój pokój. Mam teraz ładną zasłonkę, której wykonanie i pomysł zawdzięczam mamie, trzy zapachowe świeczki na ozdobę, pudełko po lodach obklejone materiałem do pakowania prezentów oraz odłożone na strych lalki porcelanowe, z których naszyjniki przełożyłam do przezroczystego pudełka. Kiedyś słyszałam, że elementy dekoracyjne najlepiej prezentują się w liczbie nieparzystej. Jestem skłonna z tym stwierdzeniem się zgodzić. Odbyłam dzisiaj również rozmowę z o...

Upadki i wzloty, a ja wciąż się zbieram na powroty

Obraz
W końcu się udało. Po dzisiejszym wyjeździe do Krakowa, gdzie podczas podróży spotkałam jedną z moich najlepszych nauczycielek z podstawówki, wypitej kawie latte na rynku, nie do końca załatwionych sprawach oraz wczorajszym skończonym pierwszym tomie "Nocy i dni" M. Dąbrowskiej jestem w stanie cokolwiek napisać. Czy będzie to interesujące czy nie, bez różnicy. Mam ochotę na wywnętrzanie się i odbiorcą moich żalów i narzekań, uniesień i zachwytów może być nawet internet i niektórzy czytelnicy :) Podoba mi się to zdjęcie, choć jest rozmazane :) Nie sądziłam, że przepisywanie danych z  faktur do tabelki w Excelu może być takie wciągające. Może w przyszłości będę księgową lub sekretarką? Hmm... Zawód architekta lub inżyniera dużo bardziej mi się podoba. Poznałam dzisiaj sympatycznego pana, którego zapewne często będę widywała w przyszłym roku szkolnym. Muszę nauczyć się systematyczności. Nie powinno być z tym problemu. Walka ze sobą zapowiada się na razie owocnie. Czy tak b...

Wyjeżdżam

Na krótko. Wtorek, środa, czwartek. Dlaczego on jest taki... ? Czuję się winna. Mam wyrzuty sumienia, a nie powinnam. Dlaczego mnie to przygnębia? Miałam cieszyć się z wyjazdu w góry, a tu co? Dziwne jest to życie. Kolejne spotkanie trzeba będzie przełożyć. Przykro mi, naprawdę jest mi przykro. Nie lubię, kiedy próbuję wstać, a ktoś spycha mnie na dół, lecz, jak na ironię, lubię walkę. Nie przejawia się to w moim osobistym życiu zapewne nigdy, ale w głębi duszy skrywam, że to daje mi siłę i motywację. Lekki absurd, prawda? Zwykle do walki potrzeba siły i motywacji, a nie na odwrót? Przyzwyczaiłam się. Być jak John Malkovich.  Ujawniony został  paniczny strach przed monotonią, końcem i brakiem realizacji w życiu. Każdy człowiek dąży do bycia kimś innym, niż tak naprawdę jest. To zjawisko jest powszechnie akceptowane.  Overclocked.  Nie ma miejsca na osobiste porachunki. Trzeba żyć. Nie dać się zaprogramować. Zaraz... My już jesteśmy zaprogramowani.  Wyspa....

Pożyjemy, zobaczymy

Mam ochotę na film i pomalowane paznokcie. Jakoś nic mi się dzisiaj nic nie chce. Dostałam aparat, który bardzo, bardzo, bardzo mi się podoba, więc może za jakiś czas pomęczę zdjęciami, jeśli mi się spodobają. Co do pierwszego zdania, ostatnio bardziej prawdopodobny jest film niż jakikolwiek lakier na moich paznokciach. Pogoda raz jest, raz jej nie ma, ale humor mi dopisuje. Lepiej  "Brat"  czy może  "Przyjaciel do końca świata" ? Lubię Keirę Knightley. Wspominałam już? "Cierpienia młodego Wertera" przeczytane. Pozostaje jeszcze tylko oddać do biblioteki i wziąć się za czytanie książki do fizyki. Nawet już zaczęłam i jestem na 47 stronie. Wydaje mi się bardziej filozoficzna niż naukowa i taki był jej zamysł, ale nie jestem do końca przekonana, czy wpłynie to korzystnie na moją naukę.  Pożyjemy, zobaczymy. Odświeżyłam trochę gitarę. Mam ochotę na starsze utwory zespołu The Offspring. Były bardziej punkowe i to mi się w nich podobało. Pamiętam, że potraf...

Pardon

Jak można znać swoją wartość i jednocześnie mieć niską samoocenę? Tego nie da się połączyć! A jednak... Czy możliwe jest, że okłamuję samą siebie w tak fundamentalnej kwestii?  28 tyg 4 dni, czy to nie wspaniałe? :) Lubię pisać szyfrem. Szyfry są fajne. Labirynty także. Antyk również.  Zoyi glrcolcrs rcw. Kiedy jesteśmy pozbawieni pewnych rzeczy, często okazuje się, że, wbrew naszej opinii, wcale ich nie potrzebujemy lub jesteśmy w stanie zastąpić je innymi. Nie mówię o ludziach. Nie. To tak nie działa. Przypomniał mi się wpis do mojego pamiętnika, kiedy miałam 6 lat i pisałam w dość dziwaczny sposób (często celowo)małą literkę "f": "myszki są fajne". Przyszywana ciocia, która akurat przebywała u nas w mieszkaniu w celu wypicia kawy i pogawędki ze swoją przyjaciółką (moją mamą), całkiem inaczej odczytała ten tekst, który w jej wykonaniu brzmiał "myszki są pijane". Głupia historia, ale chyba nigdy jej nie zapomnę. Idiotyczne wspomnienia trzymają się nas ...

41 stopni to jednak trochę za mało...

...czyli Grecja to kraj ciepłych miejsc, ludzi i pomieszczeń, ale właśnie dlatego musiałam się okryć szalem. Pewien pan (wcale nie powiem, że był to przewodnik o imieniu Ryszard)zapewniał wycieczkę, iż w Atenach będzie 41 stopni w cieniu (z resztą słusznie zapewniał, gdyż tyle w istocie było, jeśli nie więcej)i trzeba wziąć coś, aby okryć ramiona. Przygotowałam się na to pakując do plecaka niebieski szal należący do mojej mamy, który mi na wyjazd pożyczyła, stąd zdjęcia z wycieczki przedstawiające mnie w stroju raczej nietypowym jak na południowe państwo w Europie. Uwielbiam architekturę starożytnych Greków. Studiowanie ich budowli, nawet, albo zwłaszcza, od strony teoretycznej zaczyna mi się bardzo, ale to bardzo, podobać :) Jednymi z pozytywnych wspomnień są komentarze dotyczące mojego kapelusza, zdjęcie z kapitanem statku płynącego na wyspę Skiatos, śmiech dziewczyn z pokoju, gra w Makao, koledzy z 11 i 10, piękne morze, wspaniała pogoda, ciepli ludzie, kawa od Greka, który potraf...

Nie stało się nic

Nic, nic. Myślę, że nie stało się nic. Dziwi mnie bardzo moja reakcja i postawa względem całkowitego końca życia w danym środowisku. Kończę szkołę. Nie zobaczę więcej tych wszystkich ludzi, którzy byli dla mnie niezwykle dobrzy, ale również tych mniej przyjaznych. Co się ze mną stanie? W żaden sposób jeszcze nie odczuwam tej zmiany. Nie myślę nic. Wydaje mi się to tak naturalne, że ani się nie cieszę, ani nie smucę. Nie potrafię żyć długo w takim stanie. Trzeba będzie się trochę najeździć. Długa droga przede mną. Jak podnieść sobie samoocenę? Czytanie tysiąca dziwacznych poradników w internecie i stosowanie się do ich wskazań nie pomaga. "Dżuma" i "Cierpienia młodego Wertera" czekają na mnie. Plus spotkanie z nieznajomą w tym tygodniu.  Przedstawienie wyszło... mnie dobrze, innym wyśmienicie :D Szkoda, że tylko raz :) Dziękuję. SweetPear

Samochwała

Jest pewien wierszyk Jana Brzechwy: "Samochwała w kącie stała I wciąż tak opowiadała (...)" Postanowiłam, że dziś zamienię się rolami z tą dziewczynką :) Po kolei: 100%, 100%, 97%, 88%, 100%, 100%. Jestem z siebie bardzo zadowolona, choć szkoda tego jednego punkta, którego brakło. Nie cieszę się zewnętrznie, ale w środku czuję satysfakcję, że ciągła praca nie poszła na marne. Powoli siły wracają. Dzisiaj rolę odgrywam dużo lepiej.  L, F, F, I, I, IV, BDB. Cieszę się, że jest, jak jest, bo jest lepiej, niż zwykle jest. Pada, czy nie pada? Przysłoniłam okna. Brakuje chłodnego, świeżego powietrza. Gdyby moje łzy można było wykorzystać na cele charytatywne, to w Afryce nie brakowałoby wody, jak to ktoś niedawno ujął. Próby, próby i tylko próby. We środę się to skończy :)  Coś milszego dla ucha SweetPear

Plan

Po co się silić na długie i skomplikowane tytuły? Mój jest prosty. O moim życiu i jego części, która nie idzie po mojej myśli. Trudno. Nie mogę wybrać, bo i jak mam to zrobić? Czy lepsza szkoła bliżej czy dalej? Ta druga wyżej w rankingach, ale wiązałoby się to z opuszczeniem domu. Z resztą na studia ponoć i tak się powinnam dostać. Nie wiem. Po prostu nie wiem. Kosztuje mnie to tyle nerwów, że powoli przestaję wytrzymywać. Wymyśliłam sobie plan, a teraz co? Bądź tu człowieku mądry i dumny ze swoich decyzji. Jedyne czego nauczyłam się w ostatnim czasie to żeby nie żałować własnych wyborów. Skoro postąpiłam tak, a nie inaczej, znaczy, że właśnie tak miało potoczyć się moje życie. Jedna z pozycji na mojej długiej liście przeczytana. Teraz trzeba się wziąć za następną, ale którą? Zastanawiam się, jak będzie wyglądać moje życie za 8 lat. Przyjmijmy, że czeka mnie okres katorgi, jaki zostal przeznaczony Rodionowi Romanowiczu Raskolnikowi. Co zmieni w moim istnieniu? Czy również będzi...

Gdy rozum śpi, budzą się upiory.

Kończę już z tymi moimi pseudo-psychologiczno-filozoficznymi wpisami. Czy mają większy sens? Wątpię. Tylko wprowadzają mnie w melancholijny nastrój, który przestał już być tylko melancholią, a przerodził się w coś znacznie głębszego. Pytam się: jaki to ma sens? Nie dostaję odpowiedzi. Nikt mi jej nie udzieli, ponieważ nikt nie wie, co naprawdę dzieje się w mojej głowie. Mam ochotę na wakacje, relaks, podjęcie dobrej decyzji, laptopa, żelki, lody i gorącą czekoladę, ale musi być bardzo gęsta.  Właśnie sobie uświadomiłam, że nie mam sukienki, a już za niecałe dwa tygodnie będzie mi bardzo potrzebna. Chciałam też nowe buty, ale chyba będę musiała się z tą myślą rozstać. Swoją drogą ludzie zawsze mi mówią, że "ładnemu we wszystkim ładnie" i powtarzają, iż jestem ładna, a w rzeczywistości, jeśli chodzi na przykład o wybór rzeczonej sukienki, dochodzi mnóstwo wątpliwości, wskazań i ograniczeń typu: za długa, zły dekolt, za szeroka, złe wycięcie, masz zbyt szerokie ramiona do tego...

Wyliczanka

Wszystko teraz jest robione na jedno kopyto. Swego czasu zastanawiało mnie to powiedzenie, ponieważ używa się go najczęściej w odniesieniu do ubrań. Kopyto zaś jest przedmiotem potrzebnym szewcowi, stąd interesująca jest dla mnie etymologia i użycie tego powiedzenia.  142 - ładna liczba, nieprawdaż? Chciałabym, żebyś te sto lat, których zapewne wielu Tobie życzyło, spędził ze mną :) Wiem, że nie umiem dobrze pisać, ale pragnę się nauczyć, a żeby się nauczyć trzeba ćwiczyć. Tak więc ćwiczę, i ćwiczę, i ćwiczę i ćwiczę, a co z tego wychodzi? Nie mam pojęcia. Być może kiedyś osiągnę swoich 1001 celi, które sobie codziennie stawiam. Do niektórych udaje mi się w końcu dotrzeć, ale, mimo że nieraz są już nawet na wyciągnięcie mojej ręki, w ostatniej chwili tracę możliwość pozytywnego zakończenia kamienistej drogi, po której muszę chodzić. A co z listą książek? Przepiszę sobie ją tutaj. Być może z czasem wykreślę jakieś pozycje. Teoretycznie kolejność nie ma znaczenia, a jak to w ...

O sufrażystkach słów kilka lub w ogóle

Rzeczy w biblioteczce ułożone. Jutro nareszcie jadę na basen :) Mówiłam już, że lubię pływać? Pogoda nie dopisuje, jak zwykle tłumaczę to faktem, że tata wziął właśnie wolne. Tak wygląda właśnie łańcuch reakcji. Do przeczytania tysiące książek. Czas zajęty w 150%, więc czy chcę, czy nie chcę, muszę robić kilka rzeczy naraz. Wczoraj byłam na spacerze i pogryzły mnie komary. Nie martwię się jednak niczym, ponieważ do końca roku szkolnego pozostało tylko 47 dni! Rola kobiet w historii świata. Ojj, bardzo trudny i szeroki temat. Jak ja to napiszę? Chwytam się za głowę. Pozostaje mi jedynie odłożyć wszystko, przejść ścieżką kilku folderów na komputerze i włączyć grę, która pochłonie mnie całkowicie.  До свидания! SweetPear

Krótka historia krótkiego wycinka krótkiego do opowiadania krótkiego dnia

Jest wspaniała pogoda do opalania się, więc po powrocie do domu i zjedzeniu obiadu (tortilla + kurczak z ryżem, więc w sumie dwa obiady, ale miałam nie pisać o jedzeniu, więc już kończę ten temat :p), przebrałam się w strój kąpielowy i odpięłam ramiączka. Tak oto razem z niebieskim ręcznikiem, słuchawkami, telefonem poszłam się opalać.  Mam dzisiaj dzień kontrastów. Mnóstwo wydarzeń zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Jak co roku mam wysypkę w okolicach dekoltu, obtarły mnie buty, jestem cała czerwona na twarzy. Teraz nowości (o dziwo baaaardzo pozytywne)- taki jakby spacer, życzliwość ludzi, rozmowa z uczniami, zaoszczędzone pieniądze (dziękuję jeszcze raz, choć pewnie adresat nie przeczyta, bo niby jak?)i... słońce! :D Dzisiaj króciutko :) Miłego dnia. SweetPear

Co w sobie lubię?

Myślałam nad napisaniem specjalnego posta na temat podany w tytule, ale byłaby to oznaka zadufania w sobie, próżności i bycia egocentrykiem, więc pozostanę jedynie przy wykonaniu prywatnej listy dla siebie. Wizualizacja - to jest to! Kim tak naprawdę chcę być? Może lepiej odwrotnie - kim nie chcę być? Oto jest zagadka. Nie chcę być: zadufaną w sobie dziewczyną, egoistką, hipokrytką (ale to niemożliwe), nadwrażliwym człowiekiem, kimś, kto robi cokolwiek wbrew sobie, lekarzem, osobą podatną na wszelkie wpływy społeczeństwa, nudna (tutaj też ciężko), okrutna, złośliwa, wymuszająca na wszystkich podporządkowanie się moim schematom. Na razie lista kończy się w tym momencie, ale podejrzewam, że jeszcze trochę może się w przyszłości zmienić.  Zauważyłam dzisiaj, że mam po jednym ulubionym drzewie na każdą porę roku: wiosna - magnolia, lato - brzoza, jesień - kasztanowiec zima - może świerk, ale w sumie nie uznaję zimy jako porę roku, ponieważ jej ni...

O północy w Paryżu lub o 22:28 w Polsce, gdzie może być równie romantycznie

Zaczęłam oglądać "Once" i początkowo spodobał mi się jego nastrój, ale im dłużej trwał film, tym bardziej byłam znużona, więc tak oto, po niecałych czterdziestu minutach oglądania, zrezygnowałam i przeniosłam się przed komputer. Czasami nie rozumiem, jak można żyć w tak ograniczonym świecie jak mój? Zamiast kolacji pochłaniam kolejne "Werther's-y" i zastanawiam się, jak uczcić dzisiejszy sukces mamy. Jestem z niej niezwykle dumna :) Pozbierałam stosy kartek leżących uprzednio prawie na całej powierzchni podłogi w moim pokoju i posegregowałam je w odpowiedni sposób, więc, jeśli będą potrzebne, bez problemu znajdę te, które mogą się przydać. Moja sypialnia zaczyna wyglądać... przejrzyście. Jedno muszę przyznać - najlepiej sprząta się przy muzyce. Muzyka Przydałoby się iść spać, ale ja nie przepadam za usypianiem się. Coraz gorzej mi to wychodzi. Zazwyczaj jest tak, że wpatruję się bezmyślnie w sufit, starając się odpędzić wszelkie emocje i myśli,...

Igrzyska głodowe

Dobra, chyba jest lepiej. Zaczęłam uczyć się scenariusza na niemiecki. Jutro test, We wtorek biegi i targi, w piątek rozdanie, w sobotę dzień otwarty w I LO. Czas zbyt szybko leci. Momentami zdaje mi się, że mam już za sobą całe życie. To chyba oznaka starości duszy i umysłu. Trzeba napisać list motywacyjny. Przeglądałam oferty w gazecie. Chyba się zbyt bardzo nudzę. Teraz, kiedy już nie muszę ciężko pracować, a w sumie powinnam nadal. To nieprawda, że nie jestem leniwa. Mam ochotę zrobić listę swoich wad, jak kiedyś zrobiłam taką dotyczącą cech przedstawicieli rodzaju męskiego, ale nie sądzę, żeby miało mi to pomóc. Rezygnuję - zapuszczam włosy dalej, nie idę do fryzjera. 3 lata abstynencji nożyczkowej, no, może z paroma ścięciami, ale całe wieki! Przypomniał mi się mężczyzna w autobusie, który wpatrywał się we mnie przez większość drogi. Oczywiście unikałam jego wzroku, nie dając po sobie poznać, że wiem, iż po prostu się na mnie "gapi". Czułam się trochę sk...

Let it snow, choć mamy środek wiosny

Haaa... Super! Rozwiązywałam dzisiaj testy, bo ot tak wzięło mnie na kontrolę swojego zdrowia, sprawdzające, czy mam depresję. Co się okazało? W trzech (na trzy)wynik wskazywał na ciężką depresję. Niby to tylko głupie testy internetowe, które do prawdziwej medycyny mają się...nijak, ale jednak chyba coś jest odrobinę na rzeczy. Jakieś rady? Nie mam zamiaru brać leków za 150 zł od buteleczki, które pięknie reklamują witryny internetowe, próbując wmówić mi, że to potrzebne i pomoże. Czytałam kiedyś, że im placebo jest droższe, tym bardziej skuteczne i chyba muszę się z tą teorią zgodzić. Jak lek, na który wydaliśmy ciężkie pieniądze zarobione w pocie czoła, mógłby nie zadziałać? Nieważne czy jest rzeczywistym medykamentem, czy zamiast syropu pijemy wodę z dodatkiem barwnika. Skoro mowa o barwnikach - udało mi się znaleźć trzy w domu, przez co nie trzeba było ich kupować. Piękne kolory jajek: ognista czerwień, nasycony pomarańcz, przypominający zachód słońca latem i błękit ...

Kalinichta

Dzisiaj znowu wiosna wiosną, o dziwo, ani nie jesień, ani nie zima. Świat zaczyna nabierać więcej barw. Podoba mi się to. Post nie o jedzeniu, gdyż, iż, bo, ponieważ, że, dlatego, podobno ta tematyka obniża wartość moich postów. Jakby to chociaż było możliwe! Dzisiaj nie mogę się rozpisać, gdyż po prostu nie mam o czym. Tak, widziałam "W ciemności". Czy mi się podobał? Trudno powiedzieć. Krew była, strzały były, seks był, nagie kobiety były... Czego więcej wymagać od polskiego filmu? Jestem zbyt krytyczna, ale naprawdę nie mam o czym pisać. Pozostanę na tym, co dotychczas zrobiłam, żeby jakośc posta nie uległa zmianie. Dobranoc. SweetPear

Cicha noc, ale nie taka znowu cicha i nie taka znowu noc, gdyż niedługo Święta, ale Wielkanocne

Myślę, że może uda mi się wreszcie zacząć pisać dziennik. Ciekawym pomysłem będzie przeczytanie swoich wspomnień po roku. Pomoże mi to na pewno również w organizacji czasu, a z tym bywa różnie. Czas podjąć decyzję, gdzie kontynuować naukę. Wybór wcale nie jest taki prosty, ale przynajmniej nie muszę się zbytnio martwić wynikami :) Cieszę się, że tyle przeżyłam podczas mojego pobytu w obecnej szkole. Powoli zaczyna docierać do mnie, choćbym nie wiem jak bardzo się wypierała, że już nigdy nie będzie tak jak teraz i wcale nie będę wracać, aby odwiedzić ukochane (lub nie)nauczycielki. Chciałabym nie rozstawać się z wieloma ludźmi, ponieważ dawali mi wielkie pokłady energii każdego dnia. Czuję, jakby ktoś powoli odłączał mnie od źródła zasilania. Czytam "Pałac północy" Zafóna i uważam, że w książkach, które mam okazję poznawać, jest za wiele mroku.  Już nie narzekam. W gruncie rzeczy, pomimo iż uparcie sądzę, że jestem pechowcem, mam wielkie szczęście. Widzieć c...

Bohemian Rhapsody

Udało się! Udało się! Udało się! :D Muszę podziękować osobom, bez których na pewno nie odniosłabym takiego sukcesu :) Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję! :D Mam dzisiaj cudowny dzień. Ze wszystkim jest lepiej niż myślałam. Wsłuchuję się teraz w "Bohemian Rhapsody" Queen'u i jest wspaniale. Niby powinnam się uczyć, ale, szczerze mówiąc, nie jestem w stanie się skupić. To wszystko jest takie niewiarygodne . Mam za dobrą pamięć do niepotrzebnych bzdur. Mój nastrój jak zwykle zmienia się falami. Wczoraj było okropnie, nic mi nie wychodziło, a dzisiaj? Aż brak mi słów! Zaczynam porządki zarówno w plikach, linkach i folderach na komputerze, jak i notatkach, książkach oraz zeszytach w pokoju. Będzie dobrze. Na niedzielę zapowiada się herbatka, ale jeszcze nie na 100%, uprzedzam. Nie wiem dlaczego, ale skojarzyło mi się to z "Alicją w krainie czarów", zwłaszcza w reżyserii Tima Burtona. Uwielbiam Helenę Bohnam Carter oraz Johnny'ego Depp'a. Uważam...

Rozbijmy nasz obóz tutaj

Jutro mój los będzie ostatecznie rozsądzony. 27 Oglądnęłam już kolejny raz przepiękny film "Chłopiec w pasiastej piżamie" w reżyserii Marka Hermana. Choć jego treść znam doskonale, za każdym razem płaczę. Czyżbym upodobniła się do typowych nastolatek uwielbiających wzruszające filmy? Nie, ten jest zupełnie inny. To wspaniała, choć wobec tych wydarzeń niekoniecznie, refleksyjna opowieść. Dzięki niej można zrozumieć wpływ indoktrynacji na wszystkich, w tym na niewinne dzieci. Spierają się dwa poglądy na rzeczywistość (lub nie)obozową - jeden jest prawdziwy, drugi podkoloryzowany, ubarwiony. Jak jest w istocie? Przerażająco. Dodatkowo napięcie buduje wspaniała muzyka Jamesa Hornera. Kompozytor często wykorzystuje pewien sprawdzony motyw muzyczny, ale może to dobrze, ponieważ dzięki temu jest przynajmniej charakterystyczny? Nie mniej jednak trochę kreatywności nigdy nie zaszkodzi. Filmy takie jak "Wróg u bram" (swoją drogą to też jeden z tych, które mi się...

Czy...?

Czy życie nie jest piękne, kiedy można oddychać pełną piersią i przebywać na świeżym powietrzu? Czy życie nie jest piękne, kiedy wie się, iż jest się we właściwym miejscu, we właściwym czasie? Czy życie nie jest piękne, kiedy wstaje się, wtedy gdy potrzeba, a nie dlatego, że inni tak każą? Czy życie nie jest piękne, kiedy dostrzega się wyjątkowość chwil i ich nieuchwytność? Czy życie nie jest piękne, kiedy się żyje? :) Dzisiaj jestem w bardzo dobrym nastroju. Myślę, że już odreagowałam wszystkie problemy i zmartwienia. Uspokoiłam się i poznaję. Słyszę odgłosy parkującego samochodu i szczekania psa, a mój komputer wydaje dźwięk podobny do brzmienia świerszczy nocą. Wpatruję się w swoje dłonie i dostrzegam na nich niewielkie odciski. Sądzę, że moja skóra dłoni jest zdecydowanie zbyt delikatna. Muszę znowu zacząć rysować. Cokolwiek. Może nauczę się wreszcie szkicować portrety? Trzeba sobie teraz zorganizować jakoś twórczo czas. Może przeczytam zaległe książki albo zacznę re...