Zaufaj tylko warg splotom
Strąciłam szklankę z brzegu stołu. Nie miałam ochoty rzucać nią z całej siły w ścianę. Zadrżała mi ręka i poczułam obcy impuls, który kazał mi położyć ją na kolanie. Z pozoru nic nie znaczący gest pozwolił mi uspokoić myśli. Strużki wody ściekały pod wpływem lekkiego przeciągu. Rozchyliłam usta i zapatrzona w ten obraz westchnęłam. Łodygi otaczających mnie roślin zakręcały się w niesamowite sploty. Ich liście były jakby strażnikami obfitości ukrytej wewnątrz. To ja miałam być tym barbarzyńcą naruszającym ich porządek, ich ustalone zasady, ich prawo do życia. Przyglądałam się temu małemu światu rozwijającemu się mimo wszystko. Po chwili sięgnęłam po nożyczki i zrobiłam użytek z ich ostrzy, odcinając czubki wybranych gałązek. Nie tylko ja poddaję się niszczącemu wpływowi innych. Z czego wynika ta dziwna choroba? Czy jestem taka przez wyobcowanie czy jestem wyobcowana, dlatego że jestem taka? Mam zaburzony odbiór rzeczywistości. Przesadzam w obie strony, a jednocześnie trzymam się środk...