Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2015

Nieme kino

Obraz
Obudziła się kolejny raz tej nocy. Nikogo przy niej nie było. Mimo to, wstała i rozglądnęła się po całym pokoju. Poruszała się po omacku, nie chcąc, aby światło ją oślepiło. Na szafce leżała pusta biała kartka. Odwróciła ją, żeby przypomnieć sobie, skąd się wzięła. Lepiej byłoby nie pamiętać. - Słyszałam, że kochasz. - Kocham? Czym jest miłość? - A jednak tęsknisz. - Skoro mam już dość łez, jedyne co mi pozostaje to śmiech. Uśmiechnął się na myśl o swoim dziele. Ostatni artysta na tym ponurym świecie. Kopiuje innych, ale nawet to mu nie wychodzi i czyni swoje prace jedynymi w swoim rodzaju. Słonecznik. Pestki leżały rozrzucone po całej podłodze, a on nie miał zamiaru nic z nimi robić. Chciał, żeby zajęły się sobą same. Ptaki chciwie zaglądały przez szybę, czekając na chwilę nieuwagi i kolorami piór zachęcały do nieroztropności. On udawał, że żyje w innym świecie, że ich nie potrzebuje. - Myślałam, że jesteś specjalistą. - Ja po prostu na złe kobiety trafiam. Pewnego dnia wp...

Tęsknoty, tkliwości, żale

A jednak wszystko, o co ludzie tak bardzo dbają, stało się dlań już obojętne - poznał nicość wszystkiego. Antoine de Saint-Exupéry, Nocny Lot Nie czuła się niczym więcej. Wciąż nie opuszczało jej wrażenie nieautentyczności. Jak czuć się prawdziwym? Dlaczego jej tak na tym zależało? Rama obrazu wydawała się być zakurzona, ale efekt ten w odpowiednim świetle wywoływała tylko faktura tworzywa, z którego ją wyrobiono. Właściciel pieczołowicie doglądał swoich skarbów, aby przypadkiem nie stała się im żadna krzywda. Owe przedmioty nie miały dużej wartości materialnej, choć były nieporównanie piękniejsze od wielu dzieł, które, można powiedzieć, osiągnęły komercyjny sukces. Obserwowała go, jak przykrywał płótnem swój najnowszy nabytek, którego premiera zaplanowała była na wieczór. Trzeba wiedzieć, że każdy jego "eksponat", jak je nazywał, był oficjalnie prezentowany na przyjęciu wydawanym specjalnie na jego cześć. Zapatrzyła się na żółte róże stojące w przezroczystym wazonie....

Hołd dla ukochanej

Obraz
Już dłużej nie wiem, czy smucę się nieszczęściem czy własnym smutkiem? Zapamiętam Cię jako tę wrażliwą kobietę opowiadającą o swoim trudnym dzieciństwie, rodzinie, pamiętającą mnóstwo historii, czego zawsze Ci zazdrościłam, a co inspirowało mnie do utrwalenia ich. Wiedziałaś więcej o korzeniach drzewa genealogicznego dziadka niż on sam. Najlepiej rozmawiało się w kuchni - to było Twoje naturalne środowisko, a poza nim lub gdy ktoś ograniczał tę przestrzeń, stawałaś się już zupełnie inną osobą. Podczas lepienia pierogów (ale, jak już pewnie kiedyś wspominałam, ja tylko nakładałam nadzienie, a to do babci należała ta główna czynność) wiele razy miałam okazję usłyszeć barwne historie o wujkach, ciociach, kuzynostwie. O tym, że jeden miał głos jak dzwon i zawsze w kościele było słychać jego piękne wykonania pieśni. O łąkach i paszeniu krów. Wyobrażam sobie Ciebie, babciu, jako sześciolatkę przemierzającą polną drogę z otaczającymi Cię gęsiami. Chciałam nagrać te wszystkie opowieści. Zrob...

Będzie lepiej?

Przygryzam wargę, wcale nie mając nic na myśli. Nie tracę gruntu pod stopami. Nie rozpadam się na milion kawałków. Wcale nie wyśmiewam żadnych tekścideł. I nie szukam krawata. Pozwalam moim stopom na chwilę odpoczynku za unoszenie mnie przez parę godzin. Odrobinę ubolewam nad faktem, iż moja podwiązka o zacnej nazwie "Odessa o zmierzchu" nie miała zastosowania tamtej nocy. Dzisiaj nie będzie metafor. Stare chińskie przysłowie mówi: "nie ma miłości, jest matematyka". A może to był Yoda? Czy mam jakieś brutalne cytaty w zanadrzu? Wyciągnę tego asa z przykrótkiego rękawa. Gdybym kiedyś pisała otwarcie o wszystkim, co mnie drażni, nikt nie chciałby tego czytać. Gdybym miała pisać teraz, nie byłoby o czym. Kolejny zachęcający cytat z książki, której wciąż nie mam czasu skończyć: "Szczególne obrzydzenie sprawiało Zenonowi, gdy machinalnie przebiegając oczami kronikę miejscowych wypadków w tym niby to własnym piśmie, oglądał dramaty małego miasta, kradzieże, bij...

Filozofia strusia

Kim lepiej być - ofiarą czy składającym ofiary? A jeśli składam ofiarę z siebie? Zakopuję po kawałku, grzebię w piasku i wyuczam u siebie odruchy strusi? Byle nie beton. Na szczęście nic nie jest utwardzone. Panta rhei . "Mężczyźni! Jakiś niższy gatunek ludzki, rodzaj zwierząt, które należy opanowywać, ujarzmiać, tresować, które trzeba umieć trzymać. Poświęca się temu całe życie, całą inteligencję uczucia, całą przemyślność instynktu, stwarza się nową dyscyplinę psychologiczną, pełną wskazań, norm i paragrafów - na próżno. Czy na przykład mówi kto kiedy, że jakiś mężczyzna <<umie postępować z żoną>>? Nie. Bo kobieta jest kimś, z kim można się dogadać, na kogo można liczyć, komu można zaufać. Ale mówi się powszechnie: <<ona umie postępować z mężem>>. Albo: <<ona nie umie postępować z mężem>>. (...) Cóż to znaczy? To znaczy, że to są jakieś istoty, z którymi nie ma zwykłego stosunku człowieka do człowieka, istoty wrogie, nieobliczalne, pełne dzi...