Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2011

Wakacyjny lipiec

Zawsze wypieram się bycia stereotypowym Polakiem, ale muszę przyznać, że nigdy nie narzekałam tak bardzo i przez taki długi czas, jak w te wakacje. Pogoda - do dupy, zajęcia - do dupy, towarzystwo - tu nie jest tak źle, ale połowa na wakacjach, plany - do dupy, aktywność - do dupy. Przepraszam za mój język, ale 2-miesięczna przerwa od szkoły zawsze jakoś na człowieka wpływa ;) Ciągle leje, i leje, i leje, i leje, i leje, i leje i leje, a wspominałam już, że leje? To irytujące, bo właśnie przez pogodę niszczeje moja nadzieja na naprawdę udane tegoroczne wakacje, chociaż, w sumie, nie mam co narzekać, ponieważ pojeździłam po świecie, ale zawsze jest jakieś "ale". Niedawno postanowiłam, że zrealizuję swoje takie jedno głupie, naiwne marzenie, które siedzi w mojej głowie od jakiś 2 lat. Każdy człowiek ma w życiu taką chwilę, kiedy zaczyna się zastanawiać, czy zaryzykować czy nie. Ja jestem właśnie na tym etapie. Narazie nikt mnie nie zniechęci do próbowania, bo jest...

Czyż życie nie jest bardziej przytłaczające od śmierci?

Ostatnio byłam w McDonaldzie na obiedzie. Tak, mama w ramach odchudzania, ja ciągle mając przed sobą swój cel bycia modelką, mój brat przy okazji "zdrowego odżywiania" jak przystało na sportowca. Wiem, wiem, nadużywam ironii, ale bardzo to lubię. Zakupy na rok szkolny porobione. Od dzisiaj odliczanie: - minął cały rok od wydarzenia, którego już nigdy nie zapomnę. Właśnie wtedy pierwszy raz poczułam czym jest prawdziwa (a przynajmniej tak jestem przekonana do dziś) odwzajemniona miłość. Podkreślam, prawdziwa ;), - jeszcze 17 dni i trzeba iść do szkoły, - minęło 75 dni, czyli 2 miesiące i 14 dni od końca mojego ostatniego związku, - za 2 dni mam nadzieję, że będę się dobrze bawić i poznam nową osobę, - minęło 172 dni od moich urodzin (yeah, około tyle w 'cm' mam wzrostu), - jeszcze 138 dni do Sylwestra, - za 46 dni Dzień Chłopaka. Jeśli mam być szczera to chyba jestem ostatnio nadwrażliwa. Swoją drogą dawno nie płakałam, a mam taką ochotę na to! ...

Czego nienawidzę w facetach?

Jak w temacie, czyli czego nienawidzę w facetach: 1. Hipokryzji. 2. Agresji. 3. Kłamliwości. 4. Niereformowalności. 5. Fałszywości. 6. Braku szacunku. 7. Nietolerancji. 8. Nieodpowiedzialności. 9. Braku kultury. 10. Ograniczenia. 11. Lenistwa. 12. Braku rozsądku. 13. Egoizmu. 14. Lekkomyślności. 15. Chamstwa. 16. Bezczelności. 17. Braku dyscypliny. 18. Bezwzględności. 19. Tchórzliwości. 20. Zarozumialstwa. 21. Nerwowości. 22. Niedojrzałości. 23. Wścibskości. 24. Arogancji. 25. Chciwości. To by było na tyle. Wiem, że nie ma ideałów, więc ja wcale nie szukam kogoś bez wad, bo taki człowiek nie istnieje. W myśl powiedzenia "co za dużo, to niezdrowo", mam nadzieję, że spotkam kogoś takiego. Nadzieja - wiarą głupich i naiwnych ;) SweetPear

Hot summer! :)

Chyba właśnie tego mi było trzeba - szczerych rozmów (niekoniecznie prosto w oczy) i dobrej pogody. Wraz z pierwszym promykiem Słońca wracają do mnie wszystkie utracone dotąd siły. Potrafię teraz góry umysłem przenosić. Wspomnienia wspomnieniami, nadal o nich myślę, ale wreszcie przestały panować nad biegiem mojego życia. Wspominałam już, że postanowiłam prowadzić zdrowy tryb życia? Zaczęłam biegać! Dzisiaj wieczorem tak się to skończyło, że w jedną stronę, owszem, pobiegłyśmy, ale z powrotem już tak kolorowo nie było. W sumie wcale nie z mojej winy. Podejrzewam, że przed obiadem za długo leżałam na Słońcu, bo później miałam omamy. Fatamorgana po prostu. Widzę coś, co chcę zobaczyć, ale na prawdę tego nie ma w tym miejscu, w którym wydaje mi się, że jest. Strasznie długi wywód. Nawet nie mam po dzisiejszych wrażeniach siły na obnażanie swojej psychiki, jak to robię zazwyczaj. Po prostu - krótko, zwięźle i na temat :) P. S. "Jaki czub!" <-- odnośnie faceta ...

Być czy nie być?

Jakie to dziwne, że człowiek dopiero podczas przeżywania trudnej sytuacji uświadamia sobie jaki jest słaby i jakie kruche jest jego życie. Dlaczego psychika ludzka, a zwłaszcza moja, jest taka chwiejna? Przecież zwykle panuję nad nerwami, radzę sobie w 'kryzysach', ale jeśli chodzi o miłość to jestem jedną wielką niewiadomą. Trwam w chwilowym dołku właśnie z tego powodu. Nie potrafię zapanować nad swoimi myślami. Uważam, że to bez sensu, ale serce góruje i to ono dyktuje mi co mam robić. Wydaje mi się, że teraz wiem dobrze czego chcę, ale czy jest tak na pewno? Dlaczego nie mogę przestać myśleć o tym, co było? Czemu idealizuję swoją przeszłość? Przecież zdaję sobie sprawę z tego, że nie było tak, jak sobie teraz to przypominam. Mój mózg szwankuje czy może mi odbiło? Pójdę do czubków i tyle z tego będzie! Naiwnie wierzę w to, że wszystko mi się uda, a doprowadzam tym moich bliskich czasami do ich własnych smutków. Ciężko żyć z myślą, że wiele osób od Ciebie dużo oc...