Posty

Wyświetlanie postów z 2015

O niezgodności

Obraz
Przysiadłam na zielonej ławce w jednej ze spokojniejszych części parku. Wybrałam tę pod jedyną jodłą znajdującą się tutaj. W te strony nie zapuszczały się żadne dzieci. Nie było mowy o tym, żeby ktokolwiek miał mi przeszkadzać. Mogłam bez strachu wyciągnąć swoje notatki i wrócić do pracy, którą zaczęłam w czasie podróży. Wyciągnęłam z kieszeni płaszcza wieczne pióro ze złotymi wzorami. Jest dla mnie bardzo ważne, bezcenne. Piszę nim od kilkunastu lat i zawsze noszę przy sobie. Przyjrzałam się mu. Rozkręciłam je i wysunęłam skrawek papieru. Pisz tylko prawdę.                   Twój A. Zwinęłam go spowrotem. W dzieciństwie marzyłam o tym, żeby pisać reportaże, może książki podróżnicze. Chciałam też zostać tłumaczem. Uczyłabym się niepopularnych języków i przekładała najlepsze dzieła, do których nie mają dostępu "zachodnie" społeczeństwa. Sądziłam, że słowo to oznaczało coś zbliżającego się do swo...

Przedsionek

Czy to nie jest niepokojące, że od pewnego czasu czuję się zagubiona? Wyciągnęłam stary notes i zaczęłam wertować jego pożółkłe już strony. Niektóre z nich kruszyły się pod moimi palcami. Dociera do mnie, że są rzeczy bezpowrotne. Chciałoby się do nich wrócić, ale znikają. Rozpływają się i wracają do tego, czym były wcześniej. Poczułam, jak przyspiesza bicie mojego serca. Wzięłam płytki wdech. Położyłam się na plecach. Znalazłam się między tym wszystkim, co najbardziej cenię w życiu. Wywołuje to we mnie sprzeczne emocje - z jednej strony takie otoczenie sprawia, że czuję się pełna, przestaję szukać i zaczynam ufać nadziei, z drugiej jednak budzi we mnie zapędy do wysiłku, często także i zbędnego, do bezwzględnego nieraz zadowalania ludzi. Co jeśli jestem człowiekiem bez uczuć? Może to tylko dzieje się w mojej głowie, która ciągle tworzy nowe obrazy tego, co jest konieczne. Taki warunek trwania - autokreacja przeżyć, słów, a może i też zdarzeń?  Jestem w środku. To zagubienie to...

Uporczywość.

Noc jest tą porą, kiedy myśli wszystkich ludzi spotykają się, więc może jesteśmy teraz razem?   Jarosław Borszewicz, Mroki    Wyglądając tego dnia przez okno, można było odnieść wrażenie, że zatrzymał się czas. Takież stwierdzenie nie odbiegałoby wcale daleko od prawdy, gdyż, istotnie, nastąpiły pewne komplikacje w ogólnym biegu osi życia, które sprawiły, że znacznie zwolniło. Zaryzykowałabym tezę, że wyszło to niemalże wszystkim na dobre. Czy było tak w istocie? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należałoby dotrzeć do każdej zaangażowanej osoby i zbadać jej opinię. Moglibyśmy wczuć się w rolę ankieterów. Naszym zadaniem byłoby dotarcie do sedna. Do pewnego początku. Jaka jest prawda? Nieuchwytna. Wszelkie próby zawarcia jej w jakimkolwiek istnieniu mogą skończyć się niepowodzeniem. Wydaje mi się, że to zbyt słaba nierówność. Wprowadzę korektę - zawsze mają złe uwieńczenie. Prawda nie potrzebuje ozdobników. Tym, co stanowi jej rdzeń, jest... Właśnie, co? Jedno z najl...

Obietnica

Najbardziej wyrazistym wspomnieniem, jakie mam teraz w głowie, jest pewno wydarzenie sprzed ponad roku. Jestem przekonana, że nic nie znaczy, a jednak wracam do niego coraz częściej. Czerpię z tego nietypowy rodzaj nadziei. Myślałam o tym przez pewien czas i wydawało mi się, że sprawa jest zakończona. A może raczej - nawet się nie zaczęła. Właśnie wtedy poczułam się wolna. Cały ten rok można zamknąć w obrazie, byłby tylko krótką migawką, przy tych paru sekundach, o których mówię. Nigdy wcześniej nie miałam wrażenia, że jestem tak zagubiona, a mimo wszystko chcę wchodzić głębiej w ten gąszcz wyborów. Zwykle szukałam drogi ucieczki. Prawdą jest powiedzieć o mnie, że często "idę na łatwiznę". Przyznaję się do tego i do wielu innych wad. Nie jest to jednak w tym momencie istotne, bo powód, dla którego opowiadam o jakiejś nierzeczywistej sytuacji (jest równie prawdopodobne, że była tak niesamowita oraz że w ogóle nie zaistniała), nie ma żadnego związku z tym, jaka jestem. Pewne po...

Zrozummy!

Znowu uciekam od problemów. Czy jestem zdolny skupić się na tym, co rzeczywiście może być istotne? Uprzednie plany odrywają się ode mnie jak pijawki po nasyceniu się odpowiednią ilością krwi. Zbliża się czas, w którym trzeba będzie podjąć pewną decyzję. Ściśle rzecz biorąc, powinienem powiedzieć, że jakąś ilość decyzji, jednakże w ostatecznym rozrachunku będą się one sprowadzały do jednego wyniku. Czy chcę być tym sędzią, który orzeknie, która ze stron przegrywa? Surowym tonem odpowiem na wszelkie zarzuty. To ja znajduję się na górze i czekam. Wypatruję okoliczności łagodzących, kolejnych wątków. Wszystko po to, aby móc przedłużyć proces. Nie siły włożone w jego utrzymanie będą niszczące dla stron sporu. Jedyne co może sprawić, że doprowadzą się do stanu, w którym będą pragnęli odwrotności i zrobią wszystko, aby uciec od tego, co jednak będzie nieuniknione, to wyrok. Nie mogę dopuścić do sytuacji, żeby przerwali tę grę. Zapewniam, że uczynię to, co jest konieczne. Nie ma w tym romantyc...

Aeternitas

Zgrywasz doświadczonego, a ja udaję niedoświadczoną. Nie potrafię myśleć w ten sposób. Po tym wszystkim utonęłam w fotelu. Odetchnęłam z ulgą, że nie stało się nic, co zmusiłoby mnie do zmiany strategii. Moje myśli zatrzymały się w pewnym punkcie i nie dawały się przekierować na inne tory. Żyję splotem naszych nóg. Próbowałam przypomnieć sobie wszystkie powody, które kiedykolwiek przewinęły się podczas naszych rozmów. Miałam prawo zachować się w ten sposób. Potrzebuję ciągłego przytakiwania, aby wreszcie poczuć się pewna. Dobrze, że to zrobiłam. Ty już nie żyjesz. Wydaje mi się, że nie mogłabym znaleźć lepszego rozwiązania. To by było na tyle. Nie trzeba nic zaczynać od nowa. Przyłapałam się na tym, że przez chwilę spałam. Od razu wstałam z miejsca i wlałam gotującą się wodę do filiżanki. Podczas gdy herbata się parzyła, ja otworzyłam szafkę, szukając termometru. Znowu zapomniałam, że zostawiłam go na stole, żeby następnym razem tyle nie szukać. Poddałam się i rozchyliłam bordowe...

Stałam za ścianą

Obraz
Na drewnianym krześle leżał otwarty list napisany przez kobietę, a obok nóż kuchenny. Podniosłam się z podłogi, podpierając na łokciu, aby poprawić róg dywanu. Wygładziłam jego przekrzywione jaśminowe włosie. Szybko wróciłam do uprzedniej pozycji, rozciągając ręce nad głową. Wciągnęłam powietrze ustami i wsłuchałam się w rytm muzyki dobiegającej ze starej szafy grającej. Dostałam ten grat od mojej kuzynki, która nie miała co z nią zrobić, kiedy postanowiła się wyprowadzić. Teraz zdążyłam się już do niego nieco przyzwyczaić i często zdarza mi się słuchać muzyki na leżąco. Ograniczam picie kawy, w związku z tym musiałam znaleźć sobie jakiś inny rytuał zastępujący moją popołudniową rutynę. Przewróciłam się na bok. Ściągnęłam z siebie sweter i zwinęłam go w kłębek, po czym wsunęłam pod głowę jak poduszkę. Zasnęłam. Śniłam o tym, że znalazłam się w teatrze. Od dawna przecież chciałam kupić bilety na pewien spektakl. Okazało się, że nie byłam po tej stronie, po której chciałam być. Stała...

Zachód

Śledzę wzrokiem zmieniające się obrazy. Czuję dreszcze. Jestem z nim. Tak jak nigdy nie byłam. Które z nas to zaczęło? Dwoje ludzi połączyło się ze sobą inaczej niż zawsze. To nie jest zwykłe spotkanie. Pewne spojrzenia są o ułamki sekund za długie, niektóre uśmiechy odrobinę zbyt wymuszone. Nie wynika to z grzeczności czy przyzwyczajeń. W ten sposób kamuflujemy się, usiłując uciec przed zdemaskowaniem. Następuje ta komiczna gra pozorów, podczas której żadna ze stron nie przyzna się, o co jej właściwie chodzi, a będzie wypatrywała podejrzliwie wszelkich śladów słabości u przeciwnika. W takiej przyjaźni nie może być mowy o partnerstwie. Kończy się ono wraz z pierwszą łzą uronioną przez pojawiający się znikąd smutek. Czy to ja się zmieniłam czy może on? Jak długo można trwać w tym stanie bez opamiętania? Można powiedzieć, że iskra, która mignęła między nami, zgasiła cały płomień. Nastał chłód, który rozprzestrzenia się. Zimno wiruje, zamrażając naszą krew. Jesteśmy bezsilni wobec tego, c...

Agrest

Tak często zdarzało mi się być przygotowaną na pewną rzecz, a kiedy już przychodziła, wszystko się rozpadało. Cały spokój nagle znikał, a przedsięwzięte środki ostrożności nagle zawodziły. W takich momentach moim najmocniejszym odczuciem jest zdziwienie. Nie mogę pojąć, czemu to nie wydarzyło się wcześniej. Wtedy byłoby bardziej  z r o z u m i a ł e. Wtedy nie byłoby problemów z tłumaczeniem, że tak po prostu musiało być. Przecież zawsze wiem, że bywają rzeczy nieuniknione, ale nie zawsze rozumiem, w jaki sposób się dzieją. W tym sęk, Karolu, że nie możesz wyrąbać całego lasu, a potem oczekiwać cienia od rozłożystej gruszy, pod którą będziesz chciał spędzić upalne południe. Pogrążmy się w naszej parnej gnuśności. Zastanówmy się, dlaczego zareagowałam w ten sposób? Co wpłynęło na mnie, że się zgodziłam? Nie potrafię nie myśleć o tych porażkach. To nie są zwykłe błędy. Żaden błąd nie jest zwykły, żadnego nie powinno być, żaden nie powinien się nigdy przyplątać z idiotycznymi myślami,...

Szukałam Cię po drugiej stronie

  "Łatwo jest powiedzieć, że była zła, ale to niewiele znaczy, jeżeli nie wiemy dlaczego." John Steinbeck, Na wschód od Edenu Nie wiem nawet, kiedy to się stało, ale zakochałam się w nim. Szybko jak nigdy. To przecież musiało być coś wyjątkowego. Mój genialny wyimaginowany scenariusz filmowy zaczął się sam realizować. Bez żadnych producentów. Film niezależny. Kamery. Światło. Akcja. Czy czegoś nie pominęłam? Wszystko działo się tak, jakbym to zaplanowała, a w rzeczywistości nie miałam nad niczym kontroli. Mogłam tylko obserwować kolejne kadry. Łączyć je w głowie w spójne sceny. Żadnych cięć, korekt czy iluzji. Szukałam swojego opiekuna, kogoś, kto mnie przeprowadzi przez wzburzone morza, a mimo to moje stopy pozostaną suche. Czyż nie wiedziałam, że to niemożliwe? Zawsze mogłam wyobrazić sobie, że tonę w jego objęciach. Zachłystuję się jego oddechem. Wynurzam z jego cudownych włosów. Ścieram krople potu z czoła. Zatapiam w naszej wspólnej pościeli. Od kiedy stała się czym...

Moja droga

Jak się okazało, zostałam związana w dokładnie taki sam sposób jak tamten chłopak. Nie wiem, czy mieli do tego maszyny czy stały algorytm, ale wszystko było dokładnie dopasowane do proporcji i budowy sylwetki. Jaka była metoda wyswobodzenia? Zacząć od dołu. Krzesło nie było ciężkie. Wystarczyło przechylić się do przodu tak, żeby stanąć na całych stopach. Wtedy węzły na dole lekko się rozszerzały i można było po kolei wysunąć nogi. Dalsze ruchy ograniczały się do powolnego przemieszczania poszczególnych lin przez manewrowanie barkami. Trochę cierpliwości, parę następnych odgięć kończyn i w ten sposób podejmuje się decyzję o wolności. Taką instrukcję potem otrzymałam. Nie byłam w stanie tego zrobić. Udało mi się wreszcie przekonać kogoś, żeby mnie uwolnił. A może sami się na to zdecydowali, widząc, że ten bezsens do niczego nie prowadzi? Tak czy inaczej, odwiązali mnie. Potarłam ręce, na których odcisnęły się ślady lin, które wyczuwałam pod opuszkami palców. Nie miałam siły zastanawiać s...

Czasem może się to źle skończyć

Wybudziłam się jak ze śpiączki. Siedziałam na krześle przywiązana do niego mocno jakąś taśmą lub sznurem. Oczy miałam zasłonięte grubą opaską, która uwierała mnie w uszy. Mimo to dobrze słyszałam swój oddech nie tylko od wewnątrz. Stuknęłam butem w podłogę. Wsłuchałam się w echo uderzenia. Pomieszczenie musiało być prawie puste. Znajdowałam się bliżej któregoś z kątów. Pokręciłam głową na tyle, na ile pozwalały mi więzy, żeby rozruszać trochę szyję. Wstrzymałam na chwilę oddech, aby upewnić się, że jestem sama. Pierwsza zasada w przypadku porwania: nie panikować. Czy to na pewno było porwanie? Nie mam pojęcia, jak się tu znalazłam. Co mnie do tego miejsca doprowadziło? Najważniejsze: kto mnie uwięził? Wtedy powód odnajdzie się sam. - Wie pani, plotki roznoszą się szybko. Pytanie, kto za to odpowiada, zawsze pozostanie bez odpowiedzi. Nie wiem, skąd dochodził głos. Próbowałam wyciszyć myśli, ale uderzyły szturmem na wszystkie dotychczasowe procesy mózgu i uniemożliwiły wzmożenie słu...

Bo wiesz

Obraz
Jak gdyby nigdy nic się nie stało, uśmiechnęłam się. Naprawdę mam poczucie humoru. W tym czasie mężczyzna wywijał rękawy koszuli i starł ręką strużkę potu z czoła. Zauważyłam, że w przedziale nagle zrobiło się niesamowicie gorąco. Wcześniej tę zalewającą mnie falę ciepła łączyłam z naturalną reakcją organizmu na widok przystojnego mężczyzny, teraz dotknęłam obicia fotela i od razu odsunęłam dłoń - materiał parzył. Zerwałam się z miejsca. Mój sąsiad dalej siedział. Czy on nic nie czuł?! Odgięłam głowę i wypięłam pośladki, żeby sprawdzić, czy przez tę temperaturę nie ucierpiały moje spodnie. Szczęśliwie, nie roztopiły się i żadne resztki nie zostały przyklejone do siedzenia. Troskę o nienaganny wygląd zawsze stawiam na pierwszym miejscu - w końcu to moja niezawodna broń, środek służący osiąganiu wymiernych korzyści. Tych korzyści, których nie zdobywa się programowaniem neurolingwistycznym, ani kwiecistymi przemowami. Liczy się biologia. Od zawsze to powtarzałam. Wszystkie okna w wagonie...

Nikomu nie ufaj

- Czy zawsze patrzysz w ten sposób na nieznajomych? - zapytał głębokim głosem wąsaty mężczyzna. Patrzył naprzód, ale to pytanie było skierowane do mnie. Nie odzywałam się przez chwilę, wciąż wsłuchując się w melodyjne echo jego słów w mojej głowie. Może jednak jest wokalistą? - Nie jesteś wyjątkiem - w końcu odpowiedziałam. - A tak bardzo chciałem nim być, wybierając miejsce obok ciebie. - Chciałeś być wyjątkowy dla mnie? - Nie. Liczyłem na miłe towarzystwo. - Chodzi o to, żeby siedzieć koło kogoś przyjaznego? - Po prostu porozmawiać. W nocnych pociągach trudno o rozmowę na poziomie. - Ta chyba też taka nie jest. - Wręcz przeciwnie. Długo szukałem osoby takiej jak pani - przerwał i zaczął szukać czegoś w kieszeni spodni. Czas i wysiłek, jaki włożył w tę czynność, mogły sprawiać wrażenie, że nie ma ona dna, a żeby ją przeszukać trzeba by poświęcić miesiące, czy nawet lata. Zdziwiłam się jego nagłym skierowaniem uwagi na mnie. Zaczęłam się zastanawiać, czy to kolejny chwyt stosow...

A skoro o ludzkości mowa

Podróże w nocy? Dlaczego uważa się je za bardziej niebezpieczne? Bo za dnia jest więcej ludzi? Biorąc pod uwagę, ilu jest świrusów na tym pokręconym świecie, śmiem wątpić, że mogłoby to przemawiać na naszą korzyść. Usłyszałam gwizd hamulców i powolne tłumienie dźwięku kół na torach. Wielka maszyna zatrzymała się. Wsiadłam do nocnego pociągu. Przyglądałam się zaniepokojonej nastolatce siedzącej ze mną w przedziale. Na jej twarzy malował się strach pomieszany z wyrzutami sumienia, że nie posłuchała swojej matki nakazującej jej powrót o "przyzwoitej" porze. Zaciskała mocno pięści, patrząc w okno, jakby chciała udawać, że wcale jej tu nie ma. Założyła słuchawki na uszy, czego osobiście nie uważam za dobre taktycznie posunięcie, gdyż w razie potencjalnego zagrożenia nie będzie w stanie odebrać jakichkolwiek sygnałów dźwiękowych, które mogłyby ją ostrzec. Wzrok jest dobry, ale zwykle reaguje za późno, tym bardziej gdy przyzwyczai się go do patrzenia w dal w ciemności. Cóż, to jes...

Dzieci to zmora ludzkości

Kim jestem? Najchętniej określiłabym się jako nauczyciel. Tak, to chyba najlepsza kategoria opisująca moje zajęcie. Nie pozwalam ludziom na życie w błędzie. Zawsze mówię im prawdę, nawet tę najbardziej bolesną. Wszelkie fałsze służą, oczywiście, tylko i wyłącznie celom dydaktycznym. Wcale nie kłamię, ale zdarza się, że trzeba trochę - jak to mówią - "podkoloryzować rzeczywistość". Każdy nauczyciel to robi. Większość po to, aby nie dać się zdemaskować, bo żaden z nich nie przyzna się do tego, że czegoś nie wie. Ukrywają za kolejnymi tarczami swoje braki, a tematów nieskończonych nie opuszczają z niedopowiedzeniami, ale wypełniają luki ciężkim miąższem pozostałym z ich powolnej pracy mózgu, niedostatecznie sprawnej, aby mogli pozwolić sobie na pełen komfort spokoju, który zagwarantowałby na tyle dobrą iluzję, że nie zrodziłaby już ona żadnych kolejnych pytań. Niestety, co sprytniejsi uczniowie bez problemu wyłuskują wszystkie niezgodności z tego gąszczu wyrażeń, zbierają je cie...

O tym, o czym łatwiej się pisze, niż mówi

Obraz
...czyli jak zwykle o wszystkim. Na początek polecam zapoznanie się z tym - tak dla zaspokojenia ciekawości, a może też dla motywacji. Czasem działa :) Przez całe swoje życie nauczyłam się wielu rzeczy, ale wśród nich najważniejszą lekcją było to, żeby o niektóre kwestie nie pytać, gdyż mimo zupełnie szczerych intencji mogą zostać źle odebrane. Drugą z kolei było to, że jednak nie mam szczęścia (chyba że chodzi o jedzenie) i choćbym długo się przygotowywała, najczęściej skończy się to na tym, że dojdę do wniosku, iż w rzeczywistości nie musiałam robić nic, bo efekt i tak byłby ten sam. Trzecią jest zrozumienie faktu, że planowanie nie idzie mi najlepiej i trzeba wreszcie przejść z tym do porządku dziennego zamiast opierać się najoczywistszej prawdzie mojego życia. Brzmi jak testament? Ale to jeszcze nie ten czas. Wczoraj wyobrażałam sobie siebie jako spokojną staruszkę, która zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie stanę się jak Nemo, musiałabym żyć w tych kilku równoległy...

Wśród ślepców

Nie obchodzisz mnie. Możesz w swoim milczeniu zawrzeć wiele, ale ja w tej ciszy mam do powiedzenia jeszcze więcej. Tak bardzo lubisz być raniony? Nie będę zakładać opatrunków na samobójcze rany. W żaden sposób nie atakujesz mnie, ani tych, których byś pragnął. Zapętlasz się w tym jednotorowym cyklu, dlatego że naprawdę sądzisz, że nie ma z niego żadnych wyjść. Są. Mogłabym być jednym z nich, ale po co? Po to, żeby unieszczęśliwiać cały świat. Żeby wciąż zastanawiać się, czy patrzysz na mnie, czy widzisz kogoś innego. Jestem wizualizacją wszystkiego tego, o czym nie marzysz. Determinuję zaślepianie możliwości. Nie jestem niczym innym jak przyszłością. Obdzieram ze złudzeń, że nie stanie się już nic gorszego. Jestem tym, czego człowiek może najbardziej się bać. Wołaniem w smutku, paniką w niepokoju, ale też histerycznym śmiechem w radości oraz wysoko uniesionym nosem w dumie. A gdyby tak otworzyć na chwilę oczy i zobaczyć to, co dzieje się wokół nas? Czy dojrzelibyśmy coś nowego? Czy n...

Tworzywo słowne

Obraz
Wolę wierzyć, że jest dobrze. Posłałam tylko jeden fałszywy uśmiech, ale dlatego, że nie mogłam się powstrzymać. Dzisiaj uciekał wzrokiem, jakby sądził, że rzeczywiście potrafię wyczytać wszystko z jego oczu. Jedynie usta mówiły prawdę. Jeden kącik ciut wyżej. Ta asymetria potrafiła go zdradzić, ale on nie był tego świadomy. To dawało mi przewagę, której jednak nie odważyłabym się wykorzystać. Widząc, że ktoś ma gorsze szanse, jestem w stanie dociążyć siebie, aby nasze szale były na jednym poziomie. Nie przepadam za nieuczciwością. Kiedy odchodziłam, chwycił mnie za nadgarstek. Zatrzymałam się i szpicem buta zaczęłam badać strukturę chodnika, skupiając się na jednym szczególnie kształtnym punkcie. Jego dłoń rozluźniła uścisk i delikatnie zsunęła się do wnętrza. Zrobiłam krok naprzód, a on za mną. Tym razem nie został w tyle. Jako stateczny i statyczny człowiek chociaż na takie szaleństwo mogę sobie pozwolić. Najprostsze i najbardziej oczywiste rzeczy docierają do mnie z pewnym opóź...

W poszukiwaniu błędów

Obraz
Obudziłam się. Zobaczyłam go. Stał tam, gdzie zawsze był. Ukryty za niewysokim, tymczasowym murkiem. Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. On w moje, a ja w jego. Wcześniej nie wiedziałam, na co patrzeć. A teraz widzieliśmy się bez rozpraszania się nieistotnymi widokami. Tak, jakby między nami nie stały żadne przeszkody. Jakbyśmy nigdy nie zostali rozdzieleni, lecz trwali w połączeniu, o jakim nigdy nie było mowy. W mojej głowie kłębiło się tyle pytań, że nie wiedziałam, od czego zacząć. I nigdy nie musiałam. - Jesteś. Taka jak zawsze - I tak i nie - Chciałem, żebyś była. - Dziękuję - Bardzo wiele mówisz o wieczności Przysunął się do mnie na ławce i wyciągnął "Się" z torby. Objął nas ciepłym ramieniem. Dotrzymał obietnicy. Jego ciepło nie ograniczało się jedynie do cielesności. Było wyrazem odwzajemnionego oddania. Tylko literatura zna prawdziwych mężczyzn. Wynikiem tego stała się zatem moja tęsknota. Moja droga do obrazu, który wymalowałam. Szukając go, uciekałam przed t...

Szepcząc

Skradam oddech. Łączę usta. Słyszę cichy świst. Swoją dłonią sprawdzam szczegóły. Przymykam oczy, biorąc głębszy wdech. Uspokajam szumy w głowie. Ruszam nagą stopą. Nasze ciała łączą się. Ostatnia chwila przed najważniejszym momentem. Delektuję się nią i przedłużam jak tylko mogę. Sięgam palcami. Już prawie. Białe na czarnym. Czas rozpocząć koncert. Naciągnięte struny wybrzmiewają miękkimi akordami. A ja rozpływam się na granicy rzeczywistości i wyimaginowanego wyższego świata. Staję się marzycielem, który od czasu do czasu jest artystą. W tej wyobraźni powstało już tyle doskonałych dzieł. Odkrywczych kompozycji. Poddaję się temu uczuciu, że jestem kimś najważniejszym. Rozgarniam łokciami chmury. Płynę pomiędzy nimi. Okrężną drogą lecę do celu. Jeszcze nie jestem za wysoko. Labirynt już daleko za mną. Nie słyszę nawoływań. Jest naprawdę cicho. Jestem obrazem. Rozmywają się we mnie najpiękniejsze barwy błękitów, róży i szarości. Gdyby ktoś domalował jeszcze frezję, uczyniłby mn...

Zaufaj tylko warg splotom

Obraz
Strąciłam szklankę z brzegu stołu. Nie miałam ochoty rzucać nią z całej siły w ścianę. Zadrżała mi ręka i poczułam obcy impuls, który kazał mi położyć ją na kolanie. Z pozoru nic nie znaczący gest pozwolił mi uspokoić myśli. Strużki wody ściekały pod wpływem lekkiego przeciągu. Rozchyliłam usta i zapatrzona w ten obraz westchnęłam. Łodygi otaczających mnie roślin zakręcały się w niesamowite sploty. Ich liście były jakby strażnikami obfitości ukrytej wewnątrz. To ja miałam być tym barbarzyńcą naruszającym ich porządek, ich ustalone zasady, ich prawo do życia. Przyglądałam się temu małemu światu rozwijającemu się mimo wszystko. Po chwili sięgnęłam po nożyczki i zrobiłam użytek z ich ostrzy, odcinając czubki wybranych gałązek. Nie tylko ja poddaję się niszczącemu wpływowi innych. Z czego wynika ta dziwna choroba? Czy jestem taka przez wyobcowanie czy jestem wyobcowana, dlatego że jestem taka? Mam zaburzony odbiór rzeczywistości. Przesadzam w obie strony, a jednocześnie trzymam się środk...

Sprzeczne napięcie

Obraz
Nie jestem wybrana. Nie weszłam do niestworzonego świata, aby ratować uciśnionych. Nie mam mocy. Zatrzasnęłam drzwi. Nie pamiętam, gdzie jest klucz. Może się nigdy nie znaleźć. Wydaje mi się, że do niektórych miejsc lepiej nie wracać. Kiedy myślę o tym, co mogło się zdarzyć, gdyby nie przeciąg, który utrudniał płynne przemieszczanie, zastanawiam się, jak podziękować tym dobrym duchom, czuwającym nade mną. Może jednak jestem zaczepiona do mocnej liny i zawsze asekuruje mnie ktoś, kto nie pozwoli spaść w drodze na wierzchołek stromej góry? A może wytaczam kamień i za każdym razem po niego wracam? Zostawiam wszystko, co dobrze szło, tylko po to, żeby wrócić do tego kamienia i zacząć od nowa, ale zawsze z nim. - Czy mogę pani pomóc? - Nie, ja tu nie pracuję. Odpowiedzi na większość pytań po prostu nie istnieją. Te pytania nigdy nie powinny zostać zadane, dlatego są jedną wielką pomyłką. Na pomyłki się nie odpowiada. Udajesz, że nigdy się nie wydarzyły. Nie zaczynasz od nowa, tyl...

Galaretka na dłoni

"Jedną z moich literackich rozrywek było prowadzić czytelnika w jakimś kierunku i następnie poplątać mu ścieżki, tak żeby stracił pewność, co zresztą powodowało wiele nieporozumień" Czesław Miłosz Miałam marzenie o tym, że wszystko będzie jasne. Wszechświat będzie nasycony wszechogarniającą czystością. Komplikacje będą rozwiązywały się same. Niedopowiedzenia będą wypowiadane na głos w myślach (bo myśleć też można szeptem). Wszystko będzie działo się samo. To nie było dobre marzenie. Ile razy muszę jeszcze zabłądzić, żeby się odnaleźć? Jak daleko w środek labiryntu wejść, żeby wreszcie zapamiętać drogę ucieczki? Przechodzę wciąż obok tych samych pni. Jestem w czarodziejskim lesie, w którym drzewa się przemieszczają. Nie ma warunków zastanych, nie ma jednoznacznego końca. Przeszkodą nie jest wieloznaczność, lecz raczej ambicja. Przeszkodą nie jest nikt inny, tylko ja sama. Czym jest więc bieg przez płotki?  Widzę przed oczami idealne dopasowanie. Jakby całe moje szukan...

Fermata

"Człowiek-nikt, człowiek-żyw, nie reaguje na żadną manifestację martwoty. Reaguje na radość, co jest życiem, i reaguje na cierpienie, co też jest życiem i co do nowego życia prowadzi." Edward Stachura Oto  O tym o czym pomyślisz Bawię się w trakcie formowania Wkłuwam patyk aby zobaczyć czy wciąż surowe Odkrawam kawałek po kawałku Z zamiarem konsumpcji Co ciągnie mnie do tego najbardziej? Chyba to uczucie pustki. Przeświadczenie, że tutaj nie ma nic, co stanowiłoby swego rodzaju ciężar. Wciąż coś wypycha mnie na powierzchnię. Dryfuję po płaszczyznach powściąganych emocji. Co to znaczy żyć pełnie? W pełni? Pełno niedociągnięć. Niedomówień. Fałszerstw. Siedzę w innym miejscu. Zdzieram z siebie resztki godności. Zapisuję plany. Zmyślam zmyślnie. Coś we mnie wybucha, ale nie narusza nic w środku. Eksplozja bez żadnych świadków. Nikt nie ma prawa czegokolwiek zauważyć. Nie muszę się z tym kryć i chować. Wystarczy być. Nie otwieram niczyich oczu. Zamykam tylko swoje....

Nie spiesz się

Obraz
Zawiesiłam się w stanie, który po prostu jest, trwa równolegle do rzeczywistości. W całym mieszkaniu panowała niczym niezmącona cisza. Siedzieli w skupieniu obok siebie. Patrzyli naprzód, ale ciężko stwierdzić, czy w jednym kierunku. Ich oczy nie wyrażały nic szczególnego. Między nimi leżała haftowana poduszka w rdzawym kolorze. Na stoliku stał kubek, a w nim parę dzwonków polnych. W pobliżu spod książki "Mistrz i Małgorzata" wyłaniała się wykrochmalona serweta. Dziewczyna przykryła się kocem, na którym widniał wizerunek tygrysa. Wyglądał tak, jakby zaraz miał się zerwać do ataku i rozszarpać ją na kawałki. Skuliła się, nie spuszczając wzroku z tego obiektu w oddali. Jednak część jej myśli pozostała przy tym, co działo się teraz. To była walka o przetrwanie, pojedynek sił. Drzwi były zamknięte od środka, choć pod progiem ukryty był zapasowy klucz. Od dłuższego czasu nie ruszali się z miejsca. Tak, jakby przegrywał ten, kto wykona pierwszy krok. Jakby zetknięcie czubka buta ...

Reżim temperaturowy

  "Człowiek nie może żyć, nie wiedząc, czemu żyje" Gustaw Herling-Grudziński, Inny świat. Zapiski sowieckie Może to ja jestem błędna? Człowiek wędrujący w głąb siebie im dalej jest od swoich bliskich, tym bardziej jest zależny od siebie. Wszystko za życie. Drąży, odkrywa, bada, sprawdza swoje granice. Przekracza wszystkie normy, które tylko są do przekroczenia. Nie można zostawić nic w stanie bezustannym. Bezustannie starać się. Skąd wiedzieć, czy warto dalej grać? Jak zrozumieć podstawowe połączenia między strunami emocji? Jak brzmi dominanta bólu istnienia? Czy nie przypomina bardziej trytonu porażki? Kupię odpowiednią płytę, ale nie będzie platynowa. Rozpuszczę zestalone układy. Ustalone zakłady. Czy literatura nie powinna koić rozszarpanych serc? Po co narażać się na komplikacje, kiedy każdy dzień można spędzić z innym człowiekiem? W gruncie rzeczy nie trzeba poprawiać relacji z nikim, skoro można po prostu już nigdy się do niego nie odezwać i w dalszym ciągu nie...