Czy droga, czy ścieżka?
Mam dość swojej niekonsekwencji i mam dość tego, że mi ona przeszkadza. Szukam sposobu na ucieczkę od tego, co mnie przygnębia, ale, kiedy już wydaje mi się, że ją znalazłam, często okazuje się, że ona obniża mój nastrój jeszcze bardziej. Jest jedna jedyna, która nigdy się nie zmieni. Działała podczas najsmutniejszego jak dotąd czasu w moim życiu, kiedy miałam nadzieję, że jest jeszcze szansa. Wciąż ten promyk nadziei, że będzie inaczej. Że los się odmieni. Nie ma. Była, ale wyobraźnia zakazuje wierzyć, że cokolwiek miałoby sens. Wtedy był to, zdaje się, jakiś molowy marsz. Może Nocturn Chopina? Teraz nie wiem, dokąd idę. Może inaczej - wiem dokąd, ale nie wiem którędy. Co stanowi o moim życiu? Co mnie określa? Oglądnęłam oczyszczający film. Po przerwie związanej z wcieleniem się w nauczyciela. Nadspodziewanie satysfakcjonujące. Moja sześcioletnia kuzynka uczy się grać na pianinie, a ja, niczym pozytywistyczna bohaterka, staram się skupić całą swoją moc i pracować cierpliwie, aby ...