W kawałkach
Nie mogę uwierzyć, ile czasu minęło od ostatniego razu, kiedy mogłam pozwolić sobie na beztroskie zastanawianie się, czego jeszcze brakuje mi w życiu. Wszelkie nieuzupełnione miejsca krzyczą od razu swoimi lukami, żeby zmienić ten stan rzeczy; aby w końcu wypełnić pustki. Dotkniętemu taką przypadłością zdaje się, że owe wołanie psychicznych wnętrzności trwa od zawsze, podczas gdy zaczęło się dosłownie chwilę temu. Niemniej jednak ogłusza obezwładniającą skalą protestów i nagabywań, które potrafią złamać nawet najsilniejsze umysły. Można się tak męczyć przez wieczność, lub też, jak to zazwyczaj bywa, do chwili, gdy wiercące się jednostki wyczerpią swoje pokłady energii. Przyznam się, że nie miałam jeszcze styczności z przypadkiem, który zmagałby się ze zbyt silnym atakiem ze strony własnej osoby. Większość odkrywa wreszcie sposób na stłumienie przeciwnych głosów, a niektórym wystarczy odrobina pomocy i wychodzą z tego bez szwanku. Kto znajduje się w gronie ocalałych, ten może zaczyna ...