Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2014

Gdzie mieszkają dzikie stwory?

Obraz
Stało się - przekroczyłam tę magiczną, długo oczekiwaną granicę i, o dziwo, nie rozpadłam się na kawałki :) Co się zmieniło w moim życiu? Bilans od urodzenia do teraz w porządku niechronologicznym: kolor dłoni, bo właśnie skończyłam kroić sałatkę, masa - kiedy byłam w czwartej klasie, ważyłam 45 kg, liczba przeczytanych książek - nadal nie jest taka, jaką chcę osiągnąć (i nigdy nie będzie...), gust - na lepsze, na gorsze? Kogo to obchodzi? :) wymarzony zawód - kiedyś miałam jakiś jego plan, teraz nie, niektóre cechy charakteru - jestem cierpliwa, mam dziwne poczucie humoru, dużo mniej się złoszczę, ¡oƃǝzsdǝlɾɐu oƃǝıʞʇsʎzsʍ  :) ɾɐısızp sıdʍ ʎuzɔʎʇsʎʇɹɐ W sumie to jestem zbyt leniwa na takie podsumowania. I zajęta robieniem notatek o modzie (lub raczej jej braku)Amiszów i ich problemach ze światem zewnętrznym. Po angielsku od razu, a co!  Co się od teraz zmieni? - nie będę się bać pana w czytelni w bibliotece, - będę robić więcej rzeczy po swojemu, mówiąc: "jes...

Tak, jest tak

Obraz
Nadspodziewanie dobry humor wciąż mi dopisuje, choć czuję się, jakby ktoś siłą wyrwał mi kilkanaście godzin z życiorysu. Szczerze mówiąc, przyznam, że myślałam, iż cały wczorajszy dzień będzie pasmem niepowodzeń, które zaczną się już od szóstej rano. Może nie aż tak, że zakładałam, iż na pewno tak będzie, ale bałam się możliwości sprawdzenia się takiego czarnego scenariusza. Na szczęście wszystko poszło dobrze. Zdziwiła mnie spokojna atmosfera, w jakiej to się odbywało. Wyobrażałam sobie raczej szaleńczy bieg przypominający ucieczkę ofiary (lub potencjalnego pokarmu)przed gepardem (nie bez przyczyny wybrałam najszybsze zwierzę). W ogóle to nic nie dzieje się bez przyczyny, co napisałam w mojej wspaniałej siedmiostronicowej rozprawce. Zostałam stworzona z cechą warunkującą pocieszanie samej siebie w każdym momencie - nawet jeśli sytuacja wcale tego nie wymaga. Jak mogłam nie pomyśleć o skrzydłach Ikara?! Przyjęcie osiemnastkowe było wspaniałe. Cieszę się, że mogłam je spędzić w tak ...

Jak uleczyć fanatyka?

"Mój drogi przyjaciel, wspaniały prozaik izraelski Sammy Michael, wybrał się kiedyś w daleka podróż samochodem z szoferem (...). Szofer palnął zwyczajową mówkę o tym, że zabicie wszystkich Arabów jest dla nas Żydów sprawą niecierpiącą zwłoki. Sammy go wysłuchał i zamiast zawołać:„Panie, co z pana za straszny człowiek! Czyś jest pan nazistą, czy faszystą?”, zagrał inaczej. „A kto pana zdaniem powinien pozabijać tych wszystkich Arabów?", zapytał. Na to szofer: „Jak to kto? My! Izraelscy Żydzi! Musimy! Nie mamy wyboru, pomyśl pan, co oni nam wyrządzają każdego dnia!”. „Ale jak pan myśli, kto powinien się do tego zabrać? Policja? A mo że wojsko? Stra ż po żarna? Ekipy medyczne? Kto ma to robić?”. Tamten podrapał się w głowę i rzekł: „Chyba powinniśmy się sprawiedliwie podzielić, każ dy z nas musi zabić kilku". Sammy Michael, zachowując kamienną twarz, rzekł: „No dobrze, przypuśćmy, ż e przydzielono panu blok mieszkalny w pańskim mieście, Hajfie, wiec puka pan albo dzwoni...

Trzymam wszystkie cztery kciuki

Czwarty dzień leżę w łóżku i nie mam na nic siły. Choćbym, nie wiem jak bardzo, chciała, nie potrafię. Mam wyrzuty sumienia. Poczucie, że powinnam... wróć - muszę pracować, żeby nie zaprzepaścić szansy, którą otrzymałam. Męczę się, cały czas śpię, a kiedy rzeczywiście próbuję coś robić, rozpraszam się i zapominam, jaki naprawdę miałam cel. Wyćwiczyłam się jednak w pocieszaniu i wciąż przekonuję samą siebie, że to dobrze, iż choroba złapała mnie właśnie w ferie, bo przecież dzięki temu nie będę miała żadnych zaległości w szkole do nadrobienia. Kolejnym argumentem przemawiającym na korzyść tegoż "nieszczęścia" jest fakt, że nie ma śniegu, więc nic nie tracę, bo i tak nie mogłabym pojeździć na nartach (choć stoki naśnieżają sztucznie, to jednak nie bawi mnie zsuwanie się po błocie pełnym muld... pozytywną stroną tej pogody byłoby to, że nie marzłyby mi palce). Ostatnim powodem, dla którego WARTO zachorować w ferie jest to, że dawno nie byłam tyle czasu z moim bratem. Z racji teg...

To lubię

Obraz
Spontaniczne spotkania, przypadkowe odkrycia muzyczne i książki ze strychu są najlepsze! Jak powiedziałby Mickiewicz: "to lubię". Siedzę w romantyzmie. Historia literatury mi nie idzie, mam spore luki. Przydałoby się, żebym była bardziej oczytana. Szkoda, że szybciej nie realizuję swojej listy. Jakbym chociaż pamiętała wszystkie te książki, które już kiedyś przeczytałam, byłoby to bardzo pomocne. Niestety, nie jestem idealna. Może na szczęście? Dzięki temu mam do czego dążyć ;) Kiedy dzisiaj powiedziałam coś mojej mamie, stwierdziła, że powinnam takie rzeczy zapisywać, co właśnie uczyniłam. Jak byłam mała i czytałam dużo (i szybko!) książek, myślałam sobie, że, kiedy będę starsza, będę rozumiała wszystko z trudniejszych lektur. Wierzyłam, że będę znała cały kanon literatury i, co najważniejsze, znaczenie wszystkich pojawiających się w polskich książkach słów. Okazało się (co teraz wcale mnie nie dziwi, ale gdyby ktoś powiedział coś podobnego tamtej małej Kasi, nie uwierzy...

Jak nauka wyszła z lasu

Obraz
Wciągnęłam się w wszelkiego rodzaju filmy krótkometrażowe - od tych non-camerowych Juliana Antonisza, przez rysowane na płytach gipsowych Piotra Dumały, aż po "zwykłe" animowane wytworzone przez Studio Miniatur Filmowych. W ten sposób przypomniałam sobie wiele kreskówek z dzieciństwa, o których, wydawało mi się, miałam już nigdy nic nie usłyszeć, gdyż do łask weszły całkiem inne sposoby na marnotrawienie czasu. Podzielę się swoim odkryciem. Jest to film w reżyserii Mirosława Kijowicza zrobiony techniką wycinankową. Droga, 1971 Żart przestrzegający przed nieprzewidzianymi konsekwencjami rozstań Na koniec cytat Juliana Antonisza z rozmowy z Bogdanem Zagrobą z "Filmu" 32/1977: "Człowiek jest dla mnie najdoskonalszą maszyną, wspaniałym urządzeniem mechaniczno-elektronicznym" Kartie