Posty

Wyświetlanie postów z 2013

Lista życzeń

Co muszę zrobić w przyszłym roku? przyswoić cały kodeks drogowy i umieć z niego korzystać w praktyce, przeczytać więcej książek, niż udało mi się w tym roku, kontynuować wszystko to, co zaczęłam, zmienić się (najlepiej na lepsze), przestać myśleć o nowej fryzurze - albo ją zmienić, albo zostawić obecną w spokoju taką, jaka jest, dobrze się bawić, ogarnąć, mieć więcej motywacji, spełnić przynajmniej jedno małe marzenie, wprowadzić w życie przynajmniej jeden prosty plan, sprawić, żeby czyjeś życie było lepsze. Co powinnam zrobić w przyszłym roku? upiec coś nowego, nauczyć się gotować, zmontować przewspaniały filmik z naszych przewspaniałych nagrań, sprawić, żeby moja lista książek do przeczytania się skurczyła (tak, to niemożliwe, bo książek wciąż przybywa, ciągle dowiaduję się o nowych, które mogą mnie zainteresować, no a czasu nie ma więcej, wręcz przeciwnie), słuchać dobrej muzyki, przyzwyczaić się do gruszek, dobre wrażenie (i lepiej, żeby rzeczywistość okazywał...

Zabierz mnie na Księżyc

Zaczynam się stresować. Co jeśli okaże się, że nie umiem? Chciałabym wiedzieć, że wszystko, co zrobię, na pewno zadziała. To niemożliwe, przecież zdaję sobie z tego sprawę. Cieszę się z przerwy świątecznej. Cieszę się z przerwy w ogóle. Zaczynałam tracić swoje motywacje. Co tym razem sprawi, że będę nieszczęśliwa? Nic. Będę szczęśliwa cały czas. Utrzymam ten stan. Podzielę się nim z innymi. Już zaczęłam. Pełna kontrola nad swoim życiem, bo zaczyna mi uciekać przez palce. Cała rzecz polega na tym, aby zapanować nad moimi "chcę" i "nie chcę". Najlepiej, żeby zachowała się równowaga. Taka polityka balansu. Znaleźć wielokrotnie wymieniany złoty środek. Szukam, szukam, szukam i jestem coraz bliżej odnalezienia skarbu. Przekopałam youtube'a, przesłuchałam większość moich przyjaciół, dzięki czemu powoli w mojej głowie formułuje się ostateczna lista. Mam wydrukowane już parę arkuszy nut. Pozostaje tylko zastanowić się, czy upokorzyć siebie występując całkiem samodzi...

Krok po kroczku

Doliczyliśmy się dwunastu wigilijnych potraw. Cały dzień spędziliśmy w spokojnej atmosferze. Wszystko poszło tak sprawnie, że udało nam się zaczekać do pierwszej gwiazdki, zanim zaczęliśmy kolację. Jest to o tyle nietypowe, że zwykle było jeszcze tysiące spraw do zrobienia o tej porze. Czytałam drugi raz. Dostałam wspaniałe prezenty, wysłuchałam pięknych życzeń. Uszka mogły być bardziej pieprzne. Okazało się, że chyba umiem piec, ponieważ udało mi się zrobić całe trzydzieści sześć babeczek, z czego siedem zostało zjedzone już przed Wigilią. Przed pójściem spać zajęłam się destrukcją mojego misternego arcydzieła na głowie. Łącznie piętnaście wsuwek i dwie gumki do włosów. Usłyszałam też całkiem niezłą pochwałę: "Dziękuję, naprawdę dużo mi pomogłaś. Zrobiłaś więcej, niż tata robił". Zaczęłam robić porządek ze zdjęciami na komputerze, dzięki czemu został odciążony o całe 2100 MB. Zajmuję się totalnym odpoczynkiem i wróciłam do oglądania "Przyjaciół". Rozumiem już...

Kartoflany mózg

Choinka przystrojona. Tym razem całkowicie zmieniona koncepcja, ponieważ, poza zmianą muzyki ze świątecznej płyty Kasi Kowalskiej będącej dodatkiem do "Samotna w wielkim mieście" na album Michaela Buble'a, zmodyfikowana została również kolorystyka ozdób. W jadalni stanęła żywa choinka przystrojona złotymi bombkami i łańcuchami. Czeka nas dużo sprzątania. Usłyszałam dużo pięknych życzeń. Podoba mi się świąteczna atmosfera. Nie czuję żadnej presji. Myślę nad kolejną piosenką. W głowie nucę sobie "Have yourself a merry little Christmas". Czerpię satysfakcję z tego, co robię. Wreszcie czuję, że to ma sens. Jestem w rozkwicie. Potrzebuję ludzi, z którymi spędzam tyle czasu. Nie wyobrażam sobie życia bez nich. Bez oglądania lodowiska, wspólnego śpiewania (zwłaszcza "A heart full of love"), szukania prezentów, nagrywania świątecznych (i nie tylko) filmików, długich rozmów, zapisywania cytatów na kalendarzu, zdjęć, spacerów, wypadów do cukierni, zwierzeń i...

Tym razem słowo-klucz nie jest kluczowe

  "Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się – znaczy: nigdy nie zaczęło się. Gdyby prawdziwie się zaczęło – nie skończyłoby się. Skończyło się, bo nie zaczęło się. Cokolwiek prawdziwie się zaczyna – nigdy się nie kończy" E. Stachura , "Oto" Ostatnio doświadczyłam w życiu wzorcowej sceny na miarę hollywoodzkiej komedii romantycznej. Idąc razem z przyjaciółkami, przeszłam obok przystojnego chłopaka rozdającego ulotki, ale nie zwróciłam na niego większej uwagi. Skierowałyśmy się w stronę lodowiska, na którym zobaczyłyśmy jeżdżące znajome. Nagle podszedł do nas śmieszny pan z harmonijką i objął ramieniem jedną z przyjaciółek, bo druga zdążyła w tym czasie odsunąć się na bezpieczną odległość. Zaśmiałyśmy się, ale ostrożnie odeszłyśmy parę kroków, żeby wrócić, kiedy już go tam nie będzie. Nie minęło dużo czasu. Po chwili obserwacji ludzi na lodowisku uznałam, że mogłabym już stąd iść, więc, patrząc na dziewczyny, oddaliłam się. Znowu przeszłam koło tego chłopaka, któr...

Spider's web

Obraz
Emocje opadły wraz z kurtyną. Zapytana, jak mi poszło, po zastanowieniu odpowiedziałam: "nie wiem". Naprawdę nie pamiętam. Wszystko umknęło mi w ułamku sekundy. Później został tylko ból stóp od niewygodnych (aczkolwiek normalnych, o czym dzisiaj dowiedziałam się na fizyce) butów. Po obejrzeniu nagrania i usłyszeniu paru pochlebnych komentarzy, wydaje mi się, że było całkiem nieźle. Mogłabym wpisać to wydarzenie do dziennika, gdybym go prowadziła. Jest tego warte. Nauczyciel o wdzięcznym nazwisku brzmiącym jak gatunek ptaka wspomniał, iż słyszał próbę, na której jakieś dziewczę pięknie śpiewało utwór Katie Meluy. Przynajmniej większe nerwy miałam przed występem niż kolejnym testem. Ten etap, do następnego razu, zakończony. Czytam "Siedem grzechów pamięci" D. Schactera i ciągle znajduję analogie w mechanizmach moich mnemotechnik. Interesujące jest dowiedzieć się, że wszystkie spostrzeżenia, które nasuwają się w trakcie codziennego zapominania i zapamiętywania, są pr...

To historia o prawdzie, o pięknie, o wolności i przede wszystkim jest to opowieść o miłości

Obraz
A jeśli to czytasz? Co jeśli patrzysz, ale nie widzisz? Kiedy patrzę w gwiazdy, widzę miliony istnień ludzkich -  te, które minęły i te,co dopiero nadejdą. Widzę ogrom tego świata. Nieograniczoną moc. Czuję się taka mała, ale ważna. Nie rozumiem, dlaczego akurat ja wciąż trzymam się przy życiu? Jaki jest sens i cel mojego istnienia? Do czego jestem powołana? W przyszłości chciałabym mieć swoją rodzinę, dzieci, może nawet trochę wnuków, żeby przekazać wszystko to, czego nauczyłam się na własnych błędach. Pragnę oddać cząstkę siebie i uczynić ją nieśmiertelną. Chcę mieć wartość i czuć, że moje życie nie jest tylko wypełnianiem przeznaczenia, jak czytanie książki od deski do deski, które, owszem, dla niektórych jest wystarczające, ale mieć świadomość tego, iż dałam coś od siebie, niczym poeta czy pisarz, tworzący swoje dzieła. Jak zwykle przechodząc przez cmentarz, pomyślałam: "ciekawe jak będzie wyglądał mój nagrobek?" Dowiedziałam się też, choć wydało mi się to rzeczą rac...

Melioratywna tektura

Obezwładniające zdenerwowanie. Permanentnie zły nastrój. Odwiedziłam Tekturę i wypiłam kawę latte. Chciałabym przywrócić stan mojej motywacji sprzed miesiąca. Gdyby tak dało się robić kopie zapasowe swojej osoby, mój świat byłby tysiąc razy bardziej zrozumiały. Nie czułabym się tak, jak czuję teraz. Wiedziałabym, co ze sobą zrobić. Nie pochłaniałaby mnie wewnętrzna złość wynikająca z braku aktywności. Co się stało z moją wrażliwością? Gdzie schowała się romantyczna dusza? Co z moimi pragnieniami i marzeniami? Czy mam jakikolwiek cel?  Gdzie są? Gdzie jest? Gdzie ja jestem? Co mam robić? Czy warto? Ja już nie wiem, czy i co czuję. Wydaje mi się, że jestem w środku pusta. Jakby z człowieka został tylko korpus.  Ten tydzień jest okropny. Żaden z celi, które chcę osiągnąć mi nie wychodzi, a mimo to coś sprawia, że się cieszę. Nie mam pojęcia dlaczego. Tak było wczoraj, bo dzisiaj rano nastąpiło zderzenie z rzeczywistością, która nie obchodzi się ze mną tak de...

Nie idź tam, gdzie za Tobą nie pójdę.

Obraz
Ach, gdybym tak mogła znaleźć się w ustronnym miejscu i sprawdzić stopień przystawania. Nie chcę czuć się skrępowana. Chcę poznać siebie i innych od jak najlepszej strony. Rozpocząć pełny kurs, nie jakąś wersję demo. Wreszcie wykorzystuję w pełni nadarzające się okazje i jestem całkiem zadowolona z ich skutków. Świat kryje przede mną tyle pięknych rzeczy! Jestem coraz bliżej odkrycia jego największych cudów. Eksploruję emocjonalne uniwersum. Zaczynam odczuwać wpływ jesieni na mój nastrój. Jestem pobudzona, kiedy świeci słońce, kiedy mogę się wyspać, kiedy mam jakiś cel, żeby zaraz po tym, jak zajdzie słońce, moje libido i wszelka inna energia wyzerowały się. Przechodzenie ze skrajności w skrajność źle wpływa na stan organizmu, więc coraz częściej dopadają mnie różnego typu niże emocjonalne i zaczynają mnie denerwować nawet pojedyncze słowa, a co dopiero sposób, w jaki ktoś je wypowiada. Dotychczas miałam względny spokój i starałam się nad swoim wnętrzem panować. Wychodziło mi to zg...

Nosferatu

"Wiem skąd wzięło się to zło Dlaczego mnie nie słuchacie?" Stoję na skraju, wiedząc, co mnie rani. Napawam się swoją samotnością i dręczę bezradnością. Kręcę się jak na karuzeli. Jak można tkwić w miejscu i nie rozwijać się? Dlaczego się nie powstrzymuję? Mogłabym się zablokować i byłoby po sprawie.  "Brak miłości jest dla mnie cierpieniem" Nigdy nie sądziłam, że będę w stanie utożsamić się z wampirem. Nie oczekiwałam podobnych interpretacji. Wmawiam sobie i szukam odpowiedniej wymówki. Okaleczam się psychicznie. Ogarnia mnie romantyczne szaleństwo. Błądzę, żeby znaleźć sens. Sens życia.  "Teraz możemy zbadać ten przypadek naukowo" No to czekam. Psychoanalizo, uratuj mnie! Skulę się i zamienię w pancernika. To dotyka nas wszystkich. Zaplątałam się w swoją własną sieć. Obserwuję lot ptaków, próbując zrozumieć i nauczyć się życia. Jakie to wszystko niemożliwe! Moja porywczość emocjonalna jest absurdalna. "Rzeki wciąż będą płyn...

Małopolska Noc Naukowców 2013

Obraz
Cofnijmy się do dnia poprzedzającego piątek: Zasiadłam na kozetce, przykładając pakunek z lodem do swojej lewej ręki. Atmosfera jak z filmu. Grecka muzyka w tle. Zerknęłam w stronę okna i byłam zmuszona przyznać, iż moje obawy potwierdziły się, ponieważ właśnie zaczął padać deszcz. Do gabinetu wszedł chłopak. Odwróciłam wzrok na zegar i próbowałam sobie przypomnieć, kiedy miało minąć te dziesięć minut. W tym momencie zadzwonił telefon. Spojrzałam w dół, poprawiłam okład i oparłam tył głowy o ścianę. Krople deszczu rozbijały się o szybę. Z radia do moich uszu tym razem dobiegały dźwięki walca. Mój palec został zabandażowany, zatem mogłam udać się do wyjścia i opuścić pomieszczenie. Na zewnątrz czekało na mnie parę osób, z którymi podzieliłam się nabytymi informacjami, a następnie szybko pożegnałam i pomknęłam w doskonale znanym mi kierunku. Piątek minął, jakby go nie było. Udało mi się przewidzieć bieg wydarzeń i podczas rozmów o przyszłości w międzyczasie ustalić plan reszty dnia...

Ciemność

"W blasku ranka, w nocy cieniach Ktoś się rodzi dla cierpienia W cieniach nocy, w dnia jasności Ktoś się rodzi dla radości Ktoś się rodzi dla radości Ktoś się rodzi dla ciemności" William Blake "Wróżby niewinności" przeł. Józef Czechowicz Odwiedziłam antykwariat i nie mogłam wyjść z podziwu nad tym, co odkryłam. Uwielbiam atmosferę takich miejsc. Coraz bardziej czuję, że zdecydowanie za mało czytam i zbyt wiele książek jeszcze na mnie czeka. Chciałabym móc wciągnąć się w nie i mieć czas na refleksje, nie musząc odrywać się od swoich zajęć. W ogóle najlepiej byłoby prowadzić swego rodzaju gnuśne życie, skupiając się na dziedzictwie kulturowym. Jestem okropnie leniwa. Potrzebuję jakiegoś impulsu. Czegoś, co doda mi siły do działania.  Muszę odnaleźć siebie w sobie. Nie mogę nic poradzić na moje wewnętrzne stany, które zaczynają siać spustoszenie na pustyniach mojego charakteru. Przydałaby się dobra ręka, która sprawnymi ruchami miotłą odkryłaby ...

Jak oddzielić...?

Obraz
Czy muszę tak często się mylić? Czy nie mogłabym po prostu od początku wiedzieć, czy jest tak, jak myślę, uważam, chcę oczekiwać, czy nie? Jestem tak oburzona swoją nieudolnością, że dzisiaj nie będę prawie w ogóle używać swoich słów. Zdam się na autorytety. "Ach, jakiż dreszcz przebiega wszystkie me żyły, gdy palec mój przypadkiem dotknie jej palca, gdy nasze stopy spotykają się pod stołem! Cofam się jak przed ogniem, a jakaś tajemna moc pociąga mnie znowu; czuję zamęt we wszystkich zmysłach. O, a jej niewinność, jej prosta dusza nie czuje, jak bardzo mnie męczą te drobne poufałości. Gdy w rozmowie kładzie swą rękę na moją i wśród przejęcia się tematem bliżej się do mnie przysuwa, gdy boski oddech jej ust dosięga warg moich, zda mi się, że padam jakby rażony piorunem." Johann Wolfgang Goethe "Cierpienia młodego Wertera" Mur, do którego zostaliśmy przyparci, zaczyna się na nas walić. Czy rzeczywiście jesteśmy tak schematyczni? Nawet, próbując odbiec od utar...

Subiektywnie o przeszłości

Boli mnie gardło, ale liczę na to, że zaraz wszystko będzie w porządku i niebawem wrócę do normalnego stanu. Byle do jutra. W sobotę już jakoś wytrzymam. Nie lubię spać w ciągu dnia. Może spróbuję poczytać książkę. Zaparzyłam sobie zieloną herbatę i usiadłam przy grze z ciasteczkami, patrząc na kartkę z rysunkiem "Kasi po zjedzeniu tortu" umieszczonym na korkowej tablicy wiszącej na ścianie. Zajadam się najlepszymi żelkami na świecie i ustalam w głowie kolejność rzeczy do zrobienia. Przepisałam dzisiaj jedno tłumaczenie ręcznie w zeszycie i byłam zadziwiona objętością. Zdawało mi się, że tego tekstu jest znacznie mniej, zwłaszcza, kiedy zapisywałam go tutaj. Jestem mocno zmotywowana do pracy nad sobą. Poznałam dzisiaj człowieka-legendę. O, nie! Mój słodki (wcale nie, bo bez cukru) boski napój powoli się wyczerpuje. Chcę, żeby ktoś mnie pocałował. Chcę wiedzieć, że to prawda. Chcę to poczuć, zobaczyć, przekonać się na własnej skórze. Ta tęsknota rozrywa mnie od środka. Czu...

Free Walking Tour

Dołączyłam do Free Walking Tour w Krakowie, zatem mogę oficjalnie wykreślić kolejne marzenie do spełnienia ze swojej listy. Poza tym wczoraj poznałam siostry z różnych stron świata (m. in. Kenia, Kanada, USA). Okazały się być bardzo sympatyczne, dlatego, kiedy je zobaczyłam na drodze, uśmiechnęłam się od ucha do ucha i przyspieszyłam kroku, żeby dotrzeć do nich prędzej. Swoją drogą, pisanie w śmieszny sposób sprawia mi coraz więcej radości. Od kilku dni czułam się strasznie zmęczona, ale dzisiaj jest znacznie lepiej. Znowu wypiłam tę okropną kawę. Mogłam trochę odetchnąć, ponieważ zrobiłam wcześniej wszystko, co miałam do zrobienia. Położyłam się na trawie, utkwiłam swój wzrok w toni wodnej, lecz nie na długo, ponieważ rozpraszał mnie telefon (jak to ostatnio moje najbliższe osoby zauważyły i nie oszczędzają nieraz drwiących słów, ani min, które wskazują na wybitne rozbawienie). Tak, mam świadomość tego, iż denerwuję ludzi. Pewnie za wczorajszy incydent parę osób mnie znienawidziło...

Minął ostatni dzień względnej wolności

Obraz
Dzięki wspaniałym dziewczynom z mojej klasy odkryłam ostatnio niesamowitą rozrywkę, jaką jest geocaching. Zabawa przednia. Miny spacerowiczów, którzy spostrzegają nas zerkające pod ławki z twarzami wskazującymi na intensywny proces myślowy, są bezcenne. Uczucie odkrywania czegoś ukrytego robi swoje. Udawanie stewardessy też. Poza tym jestem bardzo miło zaskoczona początkiem nowych doświadczeń i wreszcie mogłam powrócić na moje ulubione miejsce na przerwach, czyli murek przy schodach. Tak cudownie zobaczyć wszystkie znajome twarze! Dostałam na zamówienie świątecznego elfa z koralików i muszę przyznać, że jest jeszcze lepszy, niż myślałam, iż będzie. Jestem szczęśliwa i radosna. Uwielbiam, kiedy mam taki nastrój. Nic mi go nie potrafi zepsuć, do czasu... Ciekawa jestem, co sprawia, że następuje ten ów tajemniczy "czas"? A propos zagadek i sekretów - zastanawia mnie rozdział szósty. Rozpiera mnie energia, pomimo że spałam dzisiaj tylko pięć godzin (ech, ze swojej własnej win...

Czy chcę wiedzieć?

Obraz
Miałam sen, że wróciło to, co było. Słyszałam piękne rzeczy. Ciężko było postąpić "dobrze". Dobija mnie to, że nawet we śnie chcę być za wszelką cenę etyczna. Później większość miasta została zalana wodą. Wciąż badam swoją pamięć. Jest całkiem niezła, choć od eksperymentu z dr. Kawashimą odstąpiłam z racji braku samodyscypliny. Muszę poszukać jeszcze fajniejszych książek, jak wrócę do Krakowa. Dowiaduję się o tylu niesamowitych miejscach! Jeszcze tylko parę dni pozostało. Myślę, że czuję się tak samo otwarta (lub może nawet bardziej) jak w tamtym roku. Ekscytacja nowymi doświadczeniami zwiększa się z każdym dniem. To tylko szkoła, wiem, jednak nigdy nie spodziewałam się, że będę z niej tak zadowolona. Cieszę się, że dokonałam tego wyboru. Pewnie mówiłam to już nieskończoną policzalną ilość razy, ale wreszcie czuję, iż jestem w dobrym miejscu i idealnie do mnie pasuje. Otoczenie też jest niesamowite. Znów zawitam u sióstr. Uwielbiam to, że zawsze ktoś tam jest. Kiedy wracam ...

Niespokojna dusza

Obraz
Miałam nadzieję, ale zupełnie się tego nie spodziewałam. Po co było krakać? Stało się! Co dalej? Nie wiem, jak się zachować. Nie mogę się skupić. Próbuję. Muzyka Arctic Monkeys w słuchawkach i ciągłe rozmowy bez końca, bo trwają pomimo braku łączności. Cała jestem przepełniona szczęściem. Nie mogę go opanować. Cieszę się jak nigdy dotąd. W moich snach wszystko jest idealne. Przeglądam zdjęcia. Mam ochotę po prostu popatrzeć komuś głęboko w oczy. Moje, odbite w lustrze, nie są wystarczające. Czegoś im brakuje... Duszy? Nie jestem pewna, co widzę. Nie jestem pewna, co widzą we mnie inni. Chciałabym potrafić żyć w równoległych światach naraz. Najlepiej, gdybym mogła jeden skonstruować od podstaw albo przynajmniej ustalić parę szczegółów. Gdyby nakreślić bieg moich myśli, powstałaby wyjątkowo kształtna rozeta. Cały mój pokój pogrążony jest w ciemności. Widoczne jest tylko lekkie niebieskie światło monitora, które miękko pada na moją twarz. Moja dusza jest wyciszona. Powstrzymałam rozko...

Co robić, gdy internetu brak?

Mamo, ja mam wszystko zaplanowane, zwłaszcza solenie (sic!) pierogów leniwych z serem. Były okropne. Zostałam uziemiona na parę dni bez internetu, więc w skrajnych przypadkach tęsknoty korzystałam z promocyjnego transferu na karcie w komórce, ale wyszło mi to nawet na dobre, bo zdążyłam zamówić książkę "Wyobrażenia społeczne: szkice o nadziei i pamięci zbiorowej" Bronisława Baczko (mój pierwszy zakup przez internet), która zdążyła dotrzeć już dzisiaj, miałam czas na poczytanie pierwszej części "W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta, wybrałam się na wiejski festyn, gdzie usłyszałam najzabawniejszy komplement w całym moim życiu: "Jesteś ładna, kur*a, bardzo ładna. Przepraszam za "kur*a"", a także obejrzałam dwa filmy z niezliczonej kolekcji płyt - "Love story" (ponoć klasyka) i "Hamlet". Tym razem, dzięki swojemu urokowi osobistemu (lub innym szlachetnym czynnikom, o których, z racji przyzwoitości, nie będę wspomina...

Wymarz swój sen

Obraz
Bycie brutalnym jest zabawne. Szukam ostatnio dobrej poezji angielskiej. Mam już parę typów, ale jeszcze się w nie nie zagłębiłam. (Mówiłam już, że uwielbiam zbitki podobnych wyrazów? Dla mnie zawsze mają znaczenie) Zacznijmy od definicji "dobrej poezji angielskiej", czyli takiej, która będzie wartościowa, piękna, po angielsku, ale taka, żebym ze swoimi zdolnościami (i pomocą słownika) mogła ją zrozumieć. Cały czas mam ochotę czytać o miłości. Moje życie chyba naprawdę się wokół niej kręci. Szukam swojego wzoru, aby nauczyć się jak rozwinąć tę jedyną, prawdziwą miłość. Oglądnęłam dzisiaj piękny film - "To the Wonder". Spodobał mi się już od pierwszego kadru. Natknęłam się na niego w dosyć nietypowy sposób - szukając odpowiedniego gifa. Bardzo mi się spodobał obrazek, który znalazłam zamiast niego. Postanowiłam, że zamiast ślepo ufać swojej liście, spróbuję czegoś nowego - dla odmiany. Tak spędziłam dwie godziny na oglądaniu (jeśli by zliczyć to nawet więcej, bo ...

What Katie did

Obraz
Dzięki wyobraźni w cudowny sposób potrafię sprawić, że moje marzenia się spełniają. Zawsze myślałam, że jednym z najgorszych doświadczeń jest patrzenie, kiedy inni dostają to, czego my najbardziej pragniemy i nie doceniają tak, jak, zdaje nam się, moglibyśmy my. Uświadomiłam sobie, że to strasznie skoncentrowane na sobie podejście. Zastanówmy się, ile takich marzeń spełniło się nam, a nawet nie zwróciliśmy na to uwagi? Gdyby teleportacja była możliwa, wiem, gdzie chciałabym się teraz znaleźć. Jeśli mogłabym cofnąć czas, nie poprawiałabym zupełnie nic, tylko przeżyła wszystko jeszcze raz. Czuję w sobie ogromną siłę. Mogłabym góry przenosić. Spełniać sny innych. Poświęcić się wyższym celom. Chciałabym poznać ludzi. Zagłębić się w ich procesy myślowe. Odkryć mechanizmy, jakimi posługuje się nasz mózg. Nauczyć się panować nad emocjami. Obecnie można obserwować u mnie stan nieprzeciętnych radości, samorealizacji oraz ekstatycznego napawania się teraźniejszością. Robię się nieznośna. P...

Niebo jeszcze nigdy nie było tak niebieskie

Ten tydzień spędzam aktywnie. Do tego wszystkiego brakuje mi tylko płyty z ćwiczeniami, ale, szczęśliwie, jestem osobą, która jeszcze nigdy nie musiała się odchudzać, ani być na diecie. Czy to nie zabawne, że dostałam spamową wiadomość o programie o ludziach poszukujących spotkanych kiedyś osób akurat wtedy, kiedy myślałam o chłopaku, z którym tańczyłam i dotarło do mnie, że fajnie byłoby go jeszcze raz zobaczyć i podziękować? Przypadek? Przeznaczenie? Żartuję z samej siebie. Minął miesiąc od pierwszej dyskoteki, a w mojej głowie wciąż tyle wrażeń. Pierwsze plany na przyszłe wakacje rozpoczęte. Moje marzenia wydają się ostatnio coraz bardziej realne. Dzisiaj taki gorąc, że nawet ja (a przecież kocham upały) po kilkudziesięciu minutach przewracania się na kocu, postanowiłam wrócić do domu i oglądnąć kolejny odcinek "Przyjaciół". Zaczynam się od nich uzależniać. Czy jestem indywidualistką, czy tylko, kopiując innych, uparcie próbuję wmówić sobie, iż to moje własne dzieło? Ską...

Proces twórczy

Obraz
Justynka, nie czytaj tego. "Problem stanowi skonstruowanie świata, słowa przyjdą prawie same. Rem tene, verba sequentur . Odwrotnie jest w poezji: Verba tene, res sequentur ." Umberto Eco powieść jako fakt kosmologiczny zasada antropiczna echa intertekstualne Nagromadzenie myśli. Tęsknota. Sprzeczne uczucia. Brak apetytu. Nie wszystko musi być uporządkowane, czasem wystarczy zbitka słów, żeby poczuć rzeczywistość. Dyfuzja wrażeń. Nierealny świat. Skończyłam czytać "Imię róży". "Stąd długie studiowanie zdjęć i planów w encyklopedii architektury: trzeba było ustalić plan opactwa, odległości, a nawet liczbę stopni krętych schodów. Marco Ferreri powiedział mi kiedyś, że moje dialogi są filmowe, gdyż trwają odpowiednio długo. Ma rację, bo kiedy dwóch moich bohaterów miało rozmawiać w drodze z refektarza do krużganków, pisałem dialog z planem przed oczyma, a kiedy docierali na miejsce przestawali mówić." Umberto Eco Jeszcze bardziej od ksią...

Zeszyt podróżny

Obraz
Został miesiąc wakacji, dlatego ogłaszam koniec niezorganizowanego odpoczynku, spontanicznych wyjść. Najwyższy czas zacząć planować i przyzwyczajać się do rutyny. Niebawem wraca moja przyjaciółka, więc nareszcie będę mogła ją o wszystko wypytać i sama zdać relację z moich wojaży. Mam nadzieję skończyć dzisiaj "Imię róży" (bo te ostatnie 100 stron od paru dni czeka) oraz zacząć przygodę z dr. Kawashimą (parę miesięcy temu zabrakło mi samodyscypliny). Już wczoraj rozpoczęłam mój sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym i oglądnęłam sześć odcinków "Przyjaciół" po angielsku. Nie, nie rozumiem wszystkiego, ale myślę, że powoli zaczynam wyłapywać słówka wraz z kontekstem (co uważam za najlepszą formę nauki). Przejechałam się także na rowerze i popływałam chwilkę (na dłużej nie pozwoliło mi słońce, które nie chciało świecić, a kiedy wychodzę z wody, strasznie się trzęsę z zimna, więc tylko ono pomaga mi zwykle szybciej się ogarnąć). Brakuje mi ostatnio motywacji....

Słoneczny patrol w nowym wydaniu

Obraz
Zastanawiałam się, czy na pewno powinnam pisać tego posta, ale doszłam do wniosku, że osoby znajdujące się na zdjęciach raczej się nie obrażą, a poza tym nie jest to na tyle popularny blog, iż mógłby zaszkodzić ich prywatności (jak już, to w mikroskopijnym stopniu). Nie piszę zbyt często o konkretnych osobach, gdyż obawiam się, że mogłyby nie chcieć otwierania granic ich przestrzeni osobistej przeze mnie. Sami pewnie prędzej by się zdecydowali. Łatwiej pisać o sobie, bo ma się nad wszystkim (przynajmniej z założenia) kontrolę. Kiedy wspominam o kimś innym, zawsze istnieje prawdopodobieństwo, iż może sobie nie życzyć ujawniania swojej tożsamości albo pewnych szczegółów ze swojego życia. Jak widać, jednak podjęłam decyzję i piszę, ponieważ jest to najlepszy sposób na uwiecznienie wspomnień :) Wylecieliśmy samolotem 4 VII 2013r. Wiadomo, jakie były moje wrażenia odnośnie lotu. Niestety, nie trafiło mi się siedzenie obok koleżanki. Wiem, że niedaleko mnie zajął miejsce opiekun (wtedy mia...