Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2017

Studium cierpliwości I

Siedząc na krześle, przycisnęłam stopy do krawędzi stołu. W ten sposób odchyliłam się nieznacznie. Chwyciłam blat palcami. - Jak mówisz mi takie rzeczy, to z jednej strony wewnętrznie się buntuję i jest mi przykro, bo wiem, że taka nie jestem... - Źle o sobie myślisz. - ...ale z drugiej strony jest to niezwykle motywujące, bo chcę stać się taka, jak twoje wyobrażenie mnie. - Wiesz, że nie musisz nic zmieniać. - Muszę czy nie muszę - i tak w końcu zmienię. Świat nie może się zatrzymać, choćbyś bardzo sobie tego życzył. Albo nawet my oboje. - Świat nie musi - wystarczy, że my staniemy. Opuściłam stopy na ziemię. Wstałam i przesunęłam bliżej granatowy fotel z drewnianymi nogami. Wróciłam na swoje krzesło. - Nie lubię stać. Wolę, żebyś też usiadł. Spojrzał zrezygnowany. Już od dłuższego czasu nie widziałam tego wzroku. Kryło się za nim rozczarowanie i znużenie moją pasywną postawą. Gdybyśmy mieli stanąć, musiałabym działać. Teraz po prostu poddaję się wszystkiemu, co mnie doty...

Czekając na ryż

Chwyciłam nóż i, sprawnie posługując się ostrzem, posiekałam cebulę. Nie uroniłam ani jednej łzy. Słyszałam, że postawienie szklanki z wodą w pobliżu pomaga, ale wciąż nie mam potrzeby sprawdzenia. Wydaje mi się to komiczne, jak łatwo przychodzi mi płakać w nieoczekiwanych sytuacjach, bez żadnej kontroli, a mimo to nie reaguję na cebulę. Może to nie przypadek tylko wskazówka, że moja kariera powinna zboczyć w stronę gastronomii? Czasami chciałabym wierzyć, że jest mi pisany los szefa kuchni. Moja kreatywność miałaby ujście, a stworzone przeze mnie arcydzieła byłyby konsumowane. Każde pociągnięcie pędzlem z marynatą dawałoby zysk. Każda dekoracyjna plamka na talerzu wzmacniałaby efekt i zwiększała doznania. Obecnie tworzę jedynie plamy na obrusie - zawsze w nietypowy sposób rozlewając herbatę. Moja niezdarność nie służy środowisku, gdyż nie mam cierpliwości do ręcznego prania. Czas na imbir. Fascynuje mnie jego intensywny zapach, a jeszcze bardziej tęsknię za jego smakiem. Podchodzę d...