Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2012

Survival of the dumbest

Czasami zadziwia mnie, do czego ludzie są zdolni. "Gdyby facet miał telefon, tak jak poprzedni geniusz, nie musiałby udawać ptaka." Myślę, że cytat z programu mówi sam za siebie :) Jakby tego nie było dość, znam też inne historyjki z opowieści nauczyciela. Może po prostu nie doceniam tych ludzi. Śniło mi się, że dostałam płytę Maleńczuka, a niedługo potem spotkałam samego artystę. Ciekawe, co to oznacza? Być może po lekturze  "Wstępu do psychoanalizy"  uda mi się zrozumieć sny, choć sam Freud podkreślał na wstępie, iż jego wykłady nie służą całkowitemu zrozumieniu mechanizmów leczenia neurotycznie chorych, a jedynie wprowadzeniu w temat. Ciekawe, że autor tak kontrowersyjnych, jak na tamten czas, teorii, wypowiada się w ten sposób o swoim dziele. Zaraz pojadę z bratem na pizzę. Ach, nie ma to jak odmiana po Wigilijnych potrawach, choć uszka to mogłabym jeść jeszcze długo. Żałuję, że nie jadłam w te święta krokietów babci. Są przepyszne! Powinnam popracować n...

Boxing day

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia  chciałabym życzyć dużej ilości żelek i, co się z tym wiąże, również pasty do zębów, abyś nie musiał chodzić za często do dentystów, choć wspomniani mogliby się z wizyt rzeczywiście ucieszyć. Życzę ciepłych, zimowych wieczorów spędzonych w gronie rodzinnym, aby kilkuletnia kuzynka przestała się Ciebie bać (ach, w tym roku się udało! :)), dużej ilości śniegu i światła, przeżycia kolejnego końca świata, znalezienia  "Przyjaciela do końca świata"  oraz zdrowia, aby nie trzeba było nadrabiać żadnych zaległości. Życzę smacznej herbaty z sokiem malinowym, opłatka z miodem, pysznego chałwowca, łódeczek z cykorii wypełnionych sałatką z tuńczyka, niesamowitych (bo) własnoręcznie lepionych uszek w  liczbie 209  i dobrze doprawionego barszczu, a także nauczenia się picia kompotu z suszonych owoców, które to zwykle są przysmakami cioć i babć, nierozlewania grzańca, ani żadnych innych napojów (niekoniecznie alkoholowych), czasu na siestę ...

Święta, idą Święta.

Wszędzie dookoła mnie są Mikołaje. Małe, duże, nawet czarne - po prostu rozmaite. Widziałam nawet jakiś marsz na Plantach, gdzie szła chyba setka ludzi w strojach Mikołaja. Tą szczególnie miłą dla dzieci postać można spotkać po prostu wszędzie, ale czy to już nie jest nadużywanie religijnego i społecznego symbolu?  Celowo nie użyłam przy żadnym przydomku "święty". Kiedy pierwszy raz w szkole podstawowej usłyszałam, że św. Mikołaj był biskupem, zdziwiłam się, a gdy dowiedziałam się, że wcale nie nosił tej porozciąganej, krasnalowatej czapki, mój świat o mało co się nie zawalił. Dlaczego ta postać jest tak komercyjna? Przywołuje dobre wspomnienia. Pamiętam, gdy czekałam ze zniecierpliwieniem aż wreszcie, po całorocznym wysiłku, odwiedzi mnie i brata święty Mikołaj i obdaruje prezentami za to, że byliśmy grzeczni. Najbardziej lubiłam tłumaczenia dziadka, iż jechał do nas w odwiedziny i akurat spotkał Mikołaja na drodze, a ten przekazał mu prezenty dla wnucząt, bo były dobre ca...