Wróciłam ze Słowacji :)
We wtorek byłam pociągiem w Krakowie, ściślej w Galerii Krakowskiej.
Jak mogłabym nie skorzystać z wyprzedaży? Pochodziłam po różnych
sklepach. Wymarzyłam sobie już urodzinowy prezent. Tatuś kupi 'tabakową'
sukieneczkę, tak, tak. Moja rodzicielka wydała swoje cenne pieniądze,
żeby mnie uszczęśliwić i kupiła bluzkę, która oczywiście na początku mi
się nie podobała, ale po tym, jak ją przymierzyłam, mogę szczerze
powiedzieć, że "nie opuszczę Cię aż do śmierci". Jak zwykle byłam
zadowolona, w końcu uwielbiam jeździć pociągami, a w takim towarzystwie
to tym bardziej. Wróciłam dosyć późno, ale naprawdę warto było.
We środę byłam na gorącej czekoladzie z Panną J. Czekałam na przystanku i patrzyłam na kompletnie nieudolną "L-kę" i śmiałam się sama do siebie. Jakaś kobieta na przystanku zapytała czy mam już prawo jazdy. Ja skonsternowana spojrzałam na nią i odpowiedziałam, że to jeszcze nie ten wiek. Ona zdziwiona oznajmiła mi, że myślała, że mam już więcej niż 18 lat. Uśmiechnęłam się w myślach. Czemu wmawiacie mi, że też mam obsesje? Ja mam zdrowe podejście do wszystkiego, o mnie się nie martwcie. W kawiarence, czy jak inaczej to nazwać, przy ul. 29 listopada siedziałam z przyjaciółką i piłam jedną z najlepszych, jakie dotychczas miałam okazję próbować, gorącą czekoladę. Muszę kiedyś kogoś zabrać w to miejsce, bo naprawdę atmosfera tam jest po prostu niesamowicie niezwykła.
Dzisiaj byłam na nartach na Słowacji. Było wspaniale! Stok idealnie przygotowany. Warunki pogodowe były cudowne. Temperatura -10'C i dość porywisty wiatr u góry stoku zmroziły mi palce u rąk, ale dwie pary rękawiczek pomogły trochę złagodzić ból. Słońce świeciło delikatnie i nie było mgły. Dzięki temu można było zobaczyć dokładny zarys Tatr. Na stoku prawie w ogóle nie było ludzi. Trasa nie jest nawet porównywalna z tym koszmarem jaki jest w bardzo popularnej Białce Tatrzańskiej. Różnica warunków w Białce i na tym stoku (nie podam nazwy, bo nie chcę, żeby to się kiedykolwiek zmieniło!)to wielka przepaść. Wypiłam wyśmienitą gorącą czekoladę z bitą śmietaną posypaną cynamonem i choć tej przyprawy nie lubię to ten smak trafił w mój gust. Dodam, że podał mi ją całkiem ekhm... interesujący pan. Jak on ładnie mówił po polsku, z takim fajnym słowackim akcentem ;) Od razu przypomniało mi się przejście graniczne między Polską a Ukrainą. To było dosyć nietypowe doświadczenie. Ukraińcy pytali mnie o różne rzeczy, jak na wywiadzie. Czy ja wyglądam podejrzanie?! Polacy natomiast przywitali mnie całkiem przyjemnie, pomimo mojego zdjęcia w paszporcie. Dodam, że było robione jak miałam pięć lat, więć raczej troszkę się zmieniłam od tego czasu ;) Bezcenna była ich mina, kiedy patrzyli co chwilę na mój paszport i na mnie. A Wy się dziwicie, że mogłabym przeżyć te wakacje jeszcze raz?
We środę byłam na gorącej czekoladzie z Panną J. Czekałam na przystanku i patrzyłam na kompletnie nieudolną "L-kę" i śmiałam się sama do siebie. Jakaś kobieta na przystanku zapytała czy mam już prawo jazdy. Ja skonsternowana spojrzałam na nią i odpowiedziałam, że to jeszcze nie ten wiek. Ona zdziwiona oznajmiła mi, że myślała, że mam już więcej niż 18 lat. Uśmiechnęłam się w myślach. Czemu wmawiacie mi, że też mam obsesje? Ja mam zdrowe podejście do wszystkiego, o mnie się nie martwcie. W kawiarence, czy jak inaczej to nazwać, przy ul. 29 listopada siedziałam z przyjaciółką i piłam jedną z najlepszych, jakie dotychczas miałam okazję próbować, gorącą czekoladę. Muszę kiedyś kogoś zabrać w to miejsce, bo naprawdę atmosfera tam jest po prostu niesamowicie niezwykła.
Dzisiaj byłam na nartach na Słowacji. Było wspaniale! Stok idealnie przygotowany. Warunki pogodowe były cudowne. Temperatura -10'C i dość porywisty wiatr u góry stoku zmroziły mi palce u rąk, ale dwie pary rękawiczek pomogły trochę złagodzić ból. Słońce świeciło delikatnie i nie było mgły. Dzięki temu można było zobaczyć dokładny zarys Tatr. Na stoku prawie w ogóle nie było ludzi. Trasa nie jest nawet porównywalna z tym koszmarem jaki jest w bardzo popularnej Białce Tatrzańskiej. Różnica warunków w Białce i na tym stoku (nie podam nazwy, bo nie chcę, żeby to się kiedykolwiek zmieniło!)to wielka przepaść. Wypiłam wyśmienitą gorącą czekoladę z bitą śmietaną posypaną cynamonem i choć tej przyprawy nie lubię to ten smak trafił w mój gust. Dodam, że podał mi ją całkiem ekhm... interesujący pan. Jak on ładnie mówił po polsku, z takim fajnym słowackim akcentem ;) Od razu przypomniało mi się przejście graniczne między Polską a Ukrainą. To było dosyć nietypowe doświadczenie. Ukraińcy pytali mnie o różne rzeczy, jak na wywiadzie. Czy ja wyglądam podejrzanie?! Polacy natomiast przywitali mnie całkiem przyjemnie, pomimo mojego zdjęcia w paszporcie. Dodam, że było robione jak miałam pięć lat, więć raczej troszkę się zmieniłam od tego czasu ;) Bezcenna była ich mina, kiedy patrzyli co chwilę na mój paszport i na mnie. A Wy się dziwicie, że mogłabym przeżyć te wakacje jeszcze raz?
Sweet Pear
Komentarze