Bieg, do którego nie potrzebuję butów

Ostatnie dni były pełne wrażeń, a mój "grafik" chyba nigdy nie był tak napięty. Nie narzekam, bo było wspaniale, ale jestem już troszkę zmęczona. W końcu chwila przerwy, którą spędziłam w sposób ani trochę nie kojarzący mi się z relaksem - sprzątając. Czas na realizację tysiąca wakacyjnych planów. Książki, fizyka, matematyka, książki, sport, opalanie, książki, informatyka, język, sprzątanie, jazdy i trochę innych. Nie potrafię w żaden sposób tego zorganizować - wszystko wychodzi spontanicznie. Obawiam się, że najprawdopodobniej na jakiś czas odłożę pisanie tutaj. Nie jestem tego pewna, bo to świetna terapia i miejsce, które zastępuje mi pamiętnik. 55 dni do końca wakacji. To bardzo mało czasu. Biorąc pod uwagę, że potrzebuję też paru dni do totalnego "nicnierobienia", to za mało czasu.

Dzięki ostatnim dniom, podjęłam ważną decyzję. Nie jest ona w żaden sposób wiążąca, ale jednak pomoże mi w dysponowaniu czasem. Podróżom pociągiem zawdzięczam nadrabianie braków w czytaniu. Otóż, zaczęłam zagłębiać się w biografię J. M. Coetzee. Tylko jedną część. Więcej nie zamierzam. Potem skupię się na książkach do projektu, bo na nich zależy mi teraz najbardziej.

Tak ciężko mi się do tego wszystkiego zmobilizować! Muszę trochę ponarzekać, bo inaczej nic z moich planów nie będzie, a kiedy zobaczę, jak bardzo jestem leniwa, zmotywuję się i uznam, że tak nie może być, dlatego jak najprędzej zabiorę się do pracy. Takie jest założenie.

Tęsknię za "Spółką morderców". Poza ciut ciemniejszą skórą do lata nic mi nie brakuje. Trochę sztuki, trochę jedzenia, trochę muzyki i trochę towarzystwa sprawiły, że mogę sezon wakacyjny uznać za otwarty.

PS Trzeba zrobić porządki także na karcie. Praktyczna rada - usunięcie zalegających SMS-ów znacznie przyspiesza działanie telefonu. Kto by się tego spodziewał?! :P

Kartie

Komentarze