Finchera Zaginiona dziewczyna

Czy przedstawienie siebie w lepszym świetle zmieni moje życie? Czy przekonywanie innych o tym, jak szczęśliwa i zadowolona jestem, sprawi, że sama w to uwierzę? Wymuszony uśmiech nigdy nie jest dobry. Wcale nie pomaga, bo ludzie doskonale wyczuwają tego rodzaju fałsz, tym bardziej, jeśli osobą kłamiącą jestem ja. Znowu te paradoksy. Co z tymi sprawami beznadziejnymi? Z lęku przed popełnianiem błędów, popełniam je. Przyciągam je do siebie. Wywołuję swoimi szamańskimi ceremoniami i pogańskimi rytuałami. Przywołuję, wyzywam, ziszczam.

Panika przed rozczarowaniem. Rozczarowanie paniką.

Bezdenna sztuka bzami się nie imająca. Zbyt mali ludzie skupieni koncentrycznie na granicy człowieczeństwa. Czy można mówić tu o romantycznym szale, czy to przypadek beznadziejny? Przypadek Buttona.

Jestem mechanizmem z na wpół wciśniętym przyciskiem. Bomba, która nie cyka, a może właśnie teraz wybuchnąć. Może już to zrobiła? Nikt nie zauważył. Nic na głos. Niemy szept. Krzycząca cisza. Rozzuchwalona bezradnością, niemocą i zbyt dużo "chcę".

ten nadmiar przymusu
woli
z własnej

zmęczona sobą
nuda bez zmian najmniejszych które konieczne do naprawy

chcieć mniej, robić mniej, mieć więcej.

Kartie

PS Finchera naprawdę polecam.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Wiem, że to trudne pytanie, ale który z filmów Finchera podobał Ci się najbardziej?
K pisze…
Odpowiem, jak wreszcie obejrzę wszystkie :)
Anonimowy pisze…
Rozsądnie :) A z dotychczas obejrzanych?
K pisze…
Fight Club