Przechylony horyzont
Ostatnio dużo mniej myślę. Wszystko wtedy jest prostsze, ale dużo bardziej nużące. Nie mogę wysiedzieć na miejscu, mam problemy z koncentracją. Chcę wyjść, uciec, nigdy więcej się nie pokazywać. Trzasnąć drzwiami. I nie wracać, żeby przeprosić za nadmierny hałas czy uszkodzenie mechanizmu. Trzasnąć. Definitywnie. Kupię rękawice bokserskie. Nauczę się bić, a wtedy będę mogła z dumą mówić, że nie biję nie dlatego, że nie potrafię, ale dlatego, że potrafię nie bić. Czy to już granica przenośni? Kiedy powinnam być zrozumiała, a kiedy mogę pozwolić sobie na bycie t a k ą?
"Usypia horyzont w kąciku twych ust
i powracają chmury i słońce
łagodniejsze półwyspy prosić
o miękkie nory twoich oczu
na legowisko
i powracają chmury i słońce
łagodniejsze półwyspy prosić
o miękkie nory twoich oczu
na legowisko
(...)"
E. Stachura, Pejzaż
Chcę zasnąć. Obudzi mnie ten jeden, wyjątkowy pocałunek. Sama zamknę się w wieży. Będę czarownicą i księżniczką w jednym. Czego we mnie więcej? Nie będzie śpiewania o miłości. To początek. Patrzę na swoje kościste palce i widzę starego człowieka. Kogoś, kto wie, ile rzeczy powinien zrobić. Kogoś, kto żałuje, że nie był taki czy owaki. Kogoś, kto ma mnóstwo wyrzutów do życia. Kogoś, kto wzburza się na myśl o niewykorzystanych szansach. Ale jednocześnie kogoś, kto przyjmuje to ze spokojem. I czeka. Jestem zamknięta. Moje ciało jest klatką. Czuję, jakbym była kaleką. Wzrasta we mnie obrzydzenie. Niechęć do niedoskonałości. Pelc nie jest najlepszą lekturą na takie nastroje. Mam ochotę zwrócić to wszystko, co we mnie siedzi. Pozbyć się z wnętrza wszystkich cyklopów i sturękich.
Warto było. Chwila słabości, czas wszelakiej słodyczy. Poświęciłabym wszystko. Ułamek szczęścia jest warty milenijnego cierpienia. Jak nie ma, jak jest? Znowu jak Faust. Czy to ta chwila? Czy mój cyrograf właśnie został zrealizowany? Za dużo zła. Mam ochotę zacząć od siebie. Stworzę bazę pod wszystkich następnych. Taka rola też mi odpowiada. Kolejny kostium, wybrane przebranie. Nie mam żadnej maski. Odkryta twarz, otwarte oczy, podniesiony wzrok. Pozwolę sobie zamilknąć.
Dziękuję za dobry kontekst. Brodka - Kropki i Kreski
Kartie
Komentarze