Drewno

- Jeżeli robisz to z litości, lepiej już skończ. Nie możesz podejmować takich decyzji. Jeśli rzeczywiście nie czujesz się odpowiedzialna za to, co robisz, nie powinnaś robić nic. Tak, lepiej nie zaszkodzić. Tym bardziej, że inni, powstrzymując się od reakcji, wcale nie zwalniają ci drogi, a sygnalizują wkraczanie na niebezpieczne tereny.
- Sądzisz, że lepiej ze strachu powstrzymywać się od jakiegokolwiek działania? Czemu to ma służyć? Zastojowi? Nie zgadzam się z tobą. To ty powinieneś umieć dostosowywać się do warunków, patrzeć na najkorzystniejsze wybory i właśnie takie podejmować.
- Mówisz o korzyściach, ale nie zdajesz sobie sprawy, w jakich kategoriach je rozpatrujesz.
- Bo ty znasz rozwiązania wszystkich problemów i wyjścia z każdej sytuacji. Zrozum wreszcie, że nie istnieje nic takiego jak uniwersalne rady etyczne. Moralność to karma dla tych, którzy tłumaczą innym swoje lęki. Czego naprawdę się boimy?
- Czego boją się tacy jak ty, uciekając się do relatywizmu i usprawiedliwiając nim nawet najoczywistsze wybory, jeśli tylko przynoszą pewne korzyści. Nie idziecie niepewnie, bo zawsze znajdujecie to, co daje wam zysk, ale jest to zysk krótkotrwały. Nic nie znaczy w dłuższej perspektywie. Pozbawiacie się tego, co ludzkie, czyli empatii. Nie sztuką jest odczuwać emocje. Prawdziwym wyzwaniem jest umieć je wykorzystać, pielęgnować oraz dzielić się nimi. Nie tłumić w zarodku bólu, ale utożsamiać się z nim. W moim odczuciu najważniejsze jest zrozumienie i do tego powinniśmy dążyć.
- Nie wszystko podlega kategoriom, do jakich chcesz je przyporządkować. Są sprawy, które wymagają odcięcia się od tego destrukcyjnego odczuwania. Musimy unikać bólu - on nam szkodzi. Uniemożliwia jakikolwiek postęp. Jeśli tkwisz w swoim cierpieniu, nie ruszysz się. Czy nie o to w twoim zrozumieniu chodzi, aby wciąż poznawać i odkrywać?
- Nie za cenę człowieczeństwa. Pomińmy kwestie godności, ale nie porównuj płytkiego badania powierzchni do dogłębnej analizy składających się na całość części. Bez tęsknoty, smutku i urazów nie poznasz nic, unosząc się zbyt wysoko, aby dostrzeć nieostrym spojrzeniem elementy najistotniejsze. Drobnostki, które zazwyczaj pomija się, a to one stanowią spoiwo jedności.


Po takiej obserwacji zrozumiałem, gdzie popełniłem błędy. Działałem według planu, ale był on niedopracowany. Zakładał optymistyczne rozwiązania. Nie uwzględniał odstępstw, a kiedy życie zaczęło się od niego odsuwać, było za późno na nanoszenie poprawek. Skrupulatnie obmyślone działanie, nie powiedzie się w oczekiwany sposób, gdyż wciąż narażone jest na wpływ czynników zewnętrznych. Często to właśnie one mają już decydujący głos. Uczucia i plany nie uzupełniają się komplementarnie. Choć w każdym z nich jest cząstka drugiego, nie mogą istnieć jednocześnie w zadanej formie. Uciekałem od zwierciadeł na drodze, byleby tylko nie zobaczyć swojego odbicia. Zdawałem sobie sprawę, że ujrzę zamglony obraz siebie. Czułem, że mimo długotrwałych powodzeń, nie będą one wieczne. Wychodziłem w górę po walącej się u fundamentów wieży. Czekał mnie tym cięższy upadek, im dalej dotarłem. W związku z tym żal był uzasadniony. Nie tyle samymi zawiedzionymi emocjami, ile włożonym wysiłkiem, który zmarnował się, ukazując mi rozpadającą się w ułamku sekundy konstrukcję. To dziwne, że choć czułem sypiące się kawałki pod moimi stopami, nie cofałem się. Zakładam, że znów wiodły mnie tam ambicje.

Słysząc odgłos mokrych stóp na kamiennej posadzce, odwróciłem się. Zobaczyłem tylko sunącą po ziemi jedwabną koszulę znikającą w ciemnościach.

Poczułem ulgę, wiedząc, że jeszcze nie zobaczę tej twarzy.

________________
  
Florentino Ariza czuł, że czas starości nie jest płynącym po równi potokiem, ale bezdenną cysterną, z której wycieka pamięć. Jego przemyślność była na wyczerpaniu. Po wielodniowym krążeniu wokół rezydencji w La Manga zrozumiał, że tym młodzieńczym sposobem nie zdoła rozbić drzwi skazanych na żałobę.

Gabriel Garcia Marquez, Miłość w czasach zarazy
 


Komentarze

Anonimowy pisze…
Myślę, że ten nowy post jest wystarczająco rekompensujący częstotliwość postów :D