Czego chcieć więcej
Szukałem doskonałej miłości, żeby udowodnić sobie, że potrafię lepiej i mogę więcej. Ale co jeśli jednak nie mogę? Co jeśli to nie jest nawet możliwe?
Poznałem kiedyś jedną kobietę, która zapadła mi głęboko w pamięć. Była jedną z tych osób, którym, gdy idą nocą słabo oświetloną ulicą, gasną wszystkie światła dookoła. Zawsze kiedy udawało jej się, choć na chwilę, znaleźć szczęście, działo się coś, co nie pozwalało się nim nacieszyć. Jej miłość była ulotna i niestabilna. Mimo to, wierzyłem, że jest zadowolona, nawet gdy nie była. Dopiero po latach dostrzegam swój brak wyobraźni. Wiem, że zazdrościła mi tego, że mogłem robić to, co chciałem, nie przejmując się konsekwencjami. Ja do teraz szanuję jej powściągliwość, choć mogłaby osiągnąć o wiele więcej, gdyby częściej brała pod uwagę zdanie innych zamiast decydować się na to, co uważała za słuszne.
Pokazała mi fotografię z lokalnego targu.
- Przywiozłam sto.
- Papryczek?
- Nie, zdjęć.
Wciąż szukam dowodów, że to naprawdę kiedyś się wydarzyło. Może i nigdy nie wrócić, jednak z całego serca pragnę upewnić się, że było rzeczywiste. Spotkanie na końcu świata, w miejscu, którego pewnie nigdy nie odwiedziłem. Pewnego dnia wrócę tam, sprawdzę ślady i zrezygnuję z marzeń.
Kolejny raz zamknę oczy.
Odejdę od fontanny.
Spojrzę w odbicie.
Wypiję gin.
Zatęsknię.
Odlecę.
Poznałem kiedyś jedną kobietę, która zapadła mi głęboko w pamięć. Była jedną z tych osób, którym, gdy idą nocą słabo oświetloną ulicą, gasną wszystkie światła dookoła. Zawsze kiedy udawało jej się, choć na chwilę, znaleźć szczęście, działo się coś, co nie pozwalało się nim nacieszyć. Jej miłość była ulotna i niestabilna. Mimo to, wierzyłem, że jest zadowolona, nawet gdy nie była. Dopiero po latach dostrzegam swój brak wyobraźni. Wiem, że zazdrościła mi tego, że mogłem robić to, co chciałem, nie przejmując się konsekwencjami. Ja do teraz szanuję jej powściągliwość, choć mogłaby osiągnąć o wiele więcej, gdyby częściej brała pod uwagę zdanie innych zamiast decydować się na to, co uważała za słuszne.
Pokazała mi fotografię z lokalnego targu.
- Przywiozłam sto.
- Papryczek?
- Nie, zdjęć.
Wciąż szukam dowodów, że to naprawdę kiedyś się wydarzyło. Może i nigdy nie wrócić, jednak z całego serca pragnę upewnić się, że było rzeczywiste. Spotkanie na końcu świata, w miejscu, którego pewnie nigdy nie odwiedziłem. Pewnego dnia wrócę tam, sprawdzę ślady i zrezygnuję z marzeń.
Kolejny raz zamknę oczy.
Odejdę od fontanny.
Spojrzę w odbicie.
Wypiję gin.
Zatęsknię.
Odlecę.
_______
One day I'll fly away
Komentarze