Rozmowyślanie
Gdybym nie spróbował, nigdy nie byłbym w stanie niczego osiągnąć. Ryzykuję wiele, starając się sięgać po więcej niż mogę. Wychylam się, stojąc na krawędzi.
- Nie oczekuję od Ciebie niczego, a Ty wydajesz się nie oczekiwać niczego ode mnie.
Zakładałem, że jestem ciężarem, więc teraz spadam. Nie próbuję chwytać się parapetów, nie zwalniam, przywierając do muru. Jestem pusty w środku i szukam możliwości zapełnienia. Dążę do znalezienia odpowiedzi na wielkie pytania - zadawane samemu sobie, przez innych, czy przez ludzkość w ogóle? Jestem spadającą gwiazdą, lecz niezauważoną przez nikogo. Swoją chwilę zmarnowałem, nie wywołując w nikim pragnienia zmiany jakości i wartości bytu. Zostawiam ślad, który zaraz zniknie. Zastąpi go kolejny, a po nim następne.
- Jestem odrzucającym człowiekiem, nie mogącym uwierzyć, że czasami to rzeczywiście tylko moja wina. Chciałbym mieć dostęp do mądrości.
Już mnie znacie. Czy ja też? Wypowiadam słowa, próbując nadać im moc, której nie mają. Nie mogę zrobić zupełnie nic. Pozostaje mi życie ze szczątkami przeszłości. Zatem jest nadzieja, że ja także coś zostawię.
- Czy patrzysz na to wszystko w tym samym momencie? Czy jesteśmy w tym razem? Czy myślisz, że popełniamy błąd?
Z rozmytym obrazem pociągam łyk z kolejnej szklanki Toma Collinsa i zanurzam się w dalszych autoironicznych deliberacjach, w głębi duszy licząc na to, że wszystko się zmieni od samego myślenia.
- Nie oczekuję od Ciebie niczego, a Ty wydajesz się nie oczekiwać niczego ode mnie.
Zakładałem, że jestem ciężarem, więc teraz spadam. Nie próbuję chwytać się parapetów, nie zwalniam, przywierając do muru. Jestem pusty w środku i szukam możliwości zapełnienia. Dążę do znalezienia odpowiedzi na wielkie pytania - zadawane samemu sobie, przez innych, czy przez ludzkość w ogóle? Jestem spadającą gwiazdą, lecz niezauważoną przez nikogo. Swoją chwilę zmarnowałem, nie wywołując w nikim pragnienia zmiany jakości i wartości bytu. Zostawiam ślad, który zaraz zniknie. Zastąpi go kolejny, a po nim następne.
- Jestem odrzucającym człowiekiem, nie mogącym uwierzyć, że czasami to rzeczywiście tylko moja wina. Chciałbym mieć dostęp do mądrości.
Już mnie znacie. Czy ja też? Wypowiadam słowa, próbując nadać im moc, której nie mają. Nie mogę zrobić zupełnie nic. Pozostaje mi życie ze szczątkami przeszłości. Zatem jest nadzieja, że ja także coś zostawię.
- Czy patrzysz na to wszystko w tym samym momencie? Czy jesteśmy w tym razem? Czy myślisz, że popełniamy błąd?
Z rozmytym obrazem pociągam łyk z kolejnej szklanki Toma Collinsa i zanurzam się w dalszych autoironicznych deliberacjach, w głębi duszy licząc na to, że wszystko się zmieni od samego myślenia.
Komentarze