Koniec
Jestem zdołowana, na skraju załamania. Uważam, że za dużo wszystkiego
na mnie spadło, zwłaszcza w czasie, w którym nie wychodzi mi w miłości.
Marzyłam o tym by być szczęśliwą z nim. Każdy dorasta w swoim tempie, w
życiu nic nie powinno się przyspieszać. Zawsze przecież ceniłam
naturalność. Póki nasze życie nie składa się z miliona kłamstw i dwóch
milionów niedopowiedzeń, nie jest aż tak źle. Ja powoli zbliżałam się do
tej krytycznej statystyki. Męczy mnie to, po prostu nie potrafię
ukrywać tak istotnych dla mnie spraw. Może i wielu ludzi będzie mi to
miało za złe, ale w tej chwili to nie jest istotne. Najważniejsze jest
szczęście, rodzina, cele. Nie myślę o innych osobach, skoro one nie
myślą o mnie. Zraziłam się do facetów, przynajmniej tych jednego
pokroju. Natomiast bliższa stała mi się grupa, której nigdy bym o to nie
podejrzewała. Mam nadzieję, że moje życie i paru znajomych, a zwłaszcza
krewnych, się poprawi. Sądzę, że moim priorytetem powinno być teraz
spełnianie własnych marzeń. Dość podkładania się pod stopy innych, jak
wycieraczka. Koniec z nieustannym myśleniem, czy moje zachowanie kogoś
nie zrani. Czas na zmiany i to gruntowne, bez których moje dalsze życie
nie ma większego sensu. Moje postanowienia i tak pozostaną tylko planami
w głowie, ale od czegoś trzeba zacząć, a najlepszym początkiem jest
rewolucja w umyśle.
SweetPear
Komentarze