All I want for christmas is you
Nareszcie chwila ulgi. Cele osiągnięte, choć jeszcze parę niewinnych
marzeń krąży po mojej naiwnej głowie. Uwaga, uwaga! Możecie być ze mnie
dumni (lub nie), bo udało mi się dostać do finału konkursu z języka
niemieckiego. Jestem strasznie zadowolona i wciąż nie mogę uwierzyć w
swoje szczęście! To samo z wynikiem z języka polskiego - w najśmielszych
snach nie sądziłam, że mogę zdobyć aż tyle punktów! Szczere ukłony dla
tych, dzięki którym mi się to udało. Powiem, że do pewnego czasu (hmm...
kiedy zaczął padać śnieg?), do soboty, byłam bardzo zadowolona z
tegorocznej zimy. Nie było dla mnie problemem to, że nie musiałam myśleć
o kozakach, które pewnie jak co roku będą największym koszmarem.
Dlaczego w tych sklepach nie ma żadnych normalnych butów z wąską
cholewką?! Tak to jest, gdy ma się stopy jak płetwonurek lub kangur, jak
to dzisiaj ktoś powiedział :P Swoją drogą, ludzie wokół mnie są
wyjątkowo mili :) Nie przeszkadzało mi w tej zimie to, że nie było
mrozu, nie musiałam się ślizgać po chodnikach, moje ręce nie
potrzebowały kilogramów kremu, żeby skóra nie pękała (tak, to też
koszmar), nie trzęsłam się jak ktoś chory na epilepsję (z drugiej
strony, jeśli wszyscy ludzie spełnialiby obietnice, to nie byłoby takie
złe ;))i nie ryzykowałam tego, że mogę dostać śnieżką. Myślałam w ten
sposób właśnie do dzisiaj. Przyznam, że to był dobry dzień, podczas
którego doceniłam wartość i piękno otaczającego mnie świata. Wiem, brzmi
to jak bełkot działacza
nikomu-nieznanej-i-nigdy-niemożliwej-do-poznania-spółki-lub-zrzeszenia-lub-stowarzyszenia-czy-tam-klubu,
ale naprawdę. Uwielbiam poranne krajobrazy, kiedy drzewa, puste pola i
krzaki są pokryte cienką warstwą szronu, droga lekko lśni, a wschodzące
Słońce rozświetla czubki roślin. Wszystko jest wtedy niewyobrażalnie
piękne, wręcz wydaje się nienaturalne. Z resztą lubię surrealistyczne
twory nie od dziś.
Pewne rzeczy się kończą, inne zaczynają. Nie potrafiłabym się przyjaźnić z kimś, kto mnie nie rozumie i nawet nie próbuje. A co do nowości to myślę, że wreszcie zaczynam czuć w sobie prawdziwego człowieka, nie takiego z papieru (odsyłam do piosenki Maryli Rodowicz - A my tak łatwopalni). Uświadomiłam sobie dzisiaj, że nie powinnam czekać, ale jednak zbyt trudno się przełamać. Chyba właśnie to jest mój problem - strach przed... wszystkim. Jak się zmienić? Może lepiej wcale?
Co mam robić? Chyba przestaję wierzyć w przyjaźń damsko-męską.
Nie chcę zawodu. To jest najgorsze - strach przed odrzuceniem.
Pewne rzeczy się kończą, inne zaczynają. Nie potrafiłabym się przyjaźnić z kimś, kto mnie nie rozumie i nawet nie próbuje. A co do nowości to myślę, że wreszcie zaczynam czuć w sobie prawdziwego człowieka, nie takiego z papieru (odsyłam do piosenki Maryli Rodowicz - A my tak łatwopalni). Uświadomiłam sobie dzisiaj, że nie powinnam czekać, ale jednak zbyt trudno się przełamać. Chyba właśnie to jest mój problem - strach przed... wszystkim. Jak się zmienić? Może lepiej wcale?
Co mam robić? Chyba przestaję wierzyć w przyjaźń damsko-męską.
Nie chcę zawodu. To jest najgorsze - strach przed odrzuceniem.
SweetPear
Komentarze