Pracuję nad sobą i nad własnym światem oraz jego postrzeganiem
No to dziś post z serii "pracuję nad sobą i nad własnym światem oraz
jego postrzeganiem", czyli, co w moim życiu jest najpiękniejsze :D
Począwszy od tego, że obudziłam się rano, popatrzyłam przez okno i zobaczyłam niebo, wspaniałe, czyste, pokryte kłębiastymi chmurami o kolorze śnieżnej bieli, zebrałam się z ciepłego, wygrzanego łóżka i zeszłam po drewnianych schodach o niezykle głębokim odcieniu brązu, skończywszy na nieskończonym śniadaniu. Choć to powtórzenie i sens ostatnich słów brzmi dość groteskowo, to tak właśnie było. Nie mam tu na myśli nieskończoności w znaczeniu, jakie zawarte było w książce "Niekończąca się historia". Był też film o takim samym tytule :) Beztroskie wspomnienia z dzieciństwa - to też jest kwintesencja szczęścia osiągniętego przeze mnie w życiu. Do czego tak naprawdę dążę? Do przekonania samej siebie do wiary. Chcę zwizualizować sobie własne osiągnięcia i myśleć pozytywnie. Szczerze? Uważam się za mistrzynię odchodzenia od tematu i rozprawiania o wszystkim i o niczym.
Po sniadaniu, a dokładnie jego połowie, gdyż drugą bułkę złapałam w pośpiechu, skierowałam się do samochodu. Wcisnęłam na stopy nowe buty, których nie chciałam i tłumaczyłam to nienawiścią do kozaków i zimy. Całkiem ciepłe :) Zaskoczyła mnie temperatura na zewnątrz, na szczęście pozytywnie. Śnieg topnieje, z czego wynika, że coraz bliżej wiosna! Ach, nie mogę się doczekać czasu, kiedy zrzucę wreszcie z siebie grube swetry i kurtki zimowe, a zacznę chodzić w lekkich, pozytywnie się kojarzących ubraniach. A od wiosny coraz bliżej lato... :)
Posiedziałam chwilę u mamy, poczytałam materiały od mojej polonistki, której, w głównej mierze, zawdzięczam swoje sukcesy. To nic, że czasem płaczę, z lub bez powodu. Możliwe, że ma to podłoże we wspomnieniach z dzieciństwa, niczym z psychoanalizy Freuda lub interpretacji Ericha Fromma, jednakże "kompleksu Edypa" nie doszukałam u siebie nigdy. Po wyjściu z miejsca pracy mojej rodzicielki swoje kroki skierowałam w stronę szkoły. Czy to nie dziwne, żeby w ferie się uczyć? Nie, jak najbardziej nie :) Pochwaliłam się sukcesami towarzysza, swoje skwitowałam jedynie niepocieszonym uśmiechem, ale w gruncie rzeczy, kiedy tak o tym myślę, ja również odniosłam sukces i nie powinnam umniejszać swojej roli. Ach, czy to nie wspaniałe realizować się na wielu płaszczyznach? Mimo wszystko, chyba najbardziej cieszę się z tego, że mam przy sobie osobę niezwykle niezwykłą, która nie pasuje do codzienności, a każdy dzień z nią jest jak fragment pięknego snu, z którego człowiek nie chce się budzić. Doszukuję się w tym osobniku swojego odbicia lustrzanego, ale, na całe szczęście, pomimo podobieństw, których nam nie można odmówić, różnimy się. Dziękuję za to, że mam szczęście na wyciągnięcie ręki, a dzięki temu, iż nie podpisałam cyrografu jak Faust z dzieła Goethego, najchętniej wykrzyczałabym "Trwaj chwilo, jesteś taka piękna" na wszystkie strony świata. Muszę ukierunkować tę energię, która mnie rozpiera, a znajduje niestety ujście w ciągłym lęku, obawach i buncie. Pora zrobić coś dobrego dla ludzkości. Świat jest piękny!
P. S. Niedługo świętujemy urodziny najwspanialszej osoby, która urodziła się wiele lub niewiele lat temu 23 lutego :D Ach, cóż za skromność, nieprawdaż, mistrzu? :)
Począwszy od tego, że obudziłam się rano, popatrzyłam przez okno i zobaczyłam niebo, wspaniałe, czyste, pokryte kłębiastymi chmurami o kolorze śnieżnej bieli, zebrałam się z ciepłego, wygrzanego łóżka i zeszłam po drewnianych schodach o niezykle głębokim odcieniu brązu, skończywszy na nieskończonym śniadaniu. Choć to powtórzenie i sens ostatnich słów brzmi dość groteskowo, to tak właśnie było. Nie mam tu na myśli nieskończoności w znaczeniu, jakie zawarte było w książce "Niekończąca się historia". Był też film o takim samym tytule :) Beztroskie wspomnienia z dzieciństwa - to też jest kwintesencja szczęścia osiągniętego przeze mnie w życiu. Do czego tak naprawdę dążę? Do przekonania samej siebie do wiary. Chcę zwizualizować sobie własne osiągnięcia i myśleć pozytywnie. Szczerze? Uważam się za mistrzynię odchodzenia od tematu i rozprawiania o wszystkim i o niczym.
Po sniadaniu, a dokładnie jego połowie, gdyż drugą bułkę złapałam w pośpiechu, skierowałam się do samochodu. Wcisnęłam na stopy nowe buty, których nie chciałam i tłumaczyłam to nienawiścią do kozaków i zimy. Całkiem ciepłe :) Zaskoczyła mnie temperatura na zewnątrz, na szczęście pozytywnie. Śnieg topnieje, z czego wynika, że coraz bliżej wiosna! Ach, nie mogę się doczekać czasu, kiedy zrzucę wreszcie z siebie grube swetry i kurtki zimowe, a zacznę chodzić w lekkich, pozytywnie się kojarzących ubraniach. A od wiosny coraz bliżej lato... :)
Posiedziałam chwilę u mamy, poczytałam materiały od mojej polonistki, której, w głównej mierze, zawdzięczam swoje sukcesy. To nic, że czasem płaczę, z lub bez powodu. Możliwe, że ma to podłoże we wspomnieniach z dzieciństwa, niczym z psychoanalizy Freuda lub interpretacji Ericha Fromma, jednakże "kompleksu Edypa" nie doszukałam u siebie nigdy. Po wyjściu z miejsca pracy mojej rodzicielki swoje kroki skierowałam w stronę szkoły. Czy to nie dziwne, żeby w ferie się uczyć? Nie, jak najbardziej nie :) Pochwaliłam się sukcesami towarzysza, swoje skwitowałam jedynie niepocieszonym uśmiechem, ale w gruncie rzeczy, kiedy tak o tym myślę, ja również odniosłam sukces i nie powinnam umniejszać swojej roli. Ach, czy to nie wspaniałe realizować się na wielu płaszczyznach? Mimo wszystko, chyba najbardziej cieszę się z tego, że mam przy sobie osobę niezwykle niezwykłą, która nie pasuje do codzienności, a każdy dzień z nią jest jak fragment pięknego snu, z którego człowiek nie chce się budzić. Doszukuję się w tym osobniku swojego odbicia lustrzanego, ale, na całe szczęście, pomimo podobieństw, których nam nie można odmówić, różnimy się. Dziękuję za to, że mam szczęście na wyciągnięcie ręki, a dzięki temu, iż nie podpisałam cyrografu jak Faust z dzieła Goethego, najchętniej wykrzyczałabym "Trwaj chwilo, jesteś taka piękna" na wszystkie strony świata. Muszę ukierunkować tę energię, która mnie rozpiera, a znajduje niestety ujście w ciągłym lęku, obawach i buncie. Pora zrobić coś dobrego dla ludzkości. Świat jest piękny!
P. S. Niedługo świętujemy urodziny najwspanialszej osoby, która urodziła się wiele lub niewiele lat temu 23 lutego :D Ach, cóż za skromność, nieprawdaż, mistrzu? :)
SweetPear
Komentarze