Iluzja, czyli o "l" i "i", które wyglądają tak samo w zależności od warunków
Moje przemyślenia często schodzą na temat iluzji i udawania. Czy to może znaczyć, że życie również jest z tym związane? Przecież, żeby o czymś wiarygodnie pisać, trzeba znać temat rozważań. Czy jest tak w moim przypadku? Czy uważam, że mam w tej dziedzinie wiedzę lub doświadczenie przez lata praktyk? Ciężko się do tego przyznać, ale oszukuję cały czas. Na każdym kroku. Nawet mój krok jest oszukany! Ciężko jest wyjawić swój sekret. Jakikolwiek, a co dopiero ten! Przecież on demaskuje oś, wokół której krąży kula mojego życia. Poznaliśmy oś Ziemi i co? Uważamy ją za zupełnie piękną? Sądzimy, iż jest idealna? Znamy sposób, w jaki przemija, ale czy ta wiedza cokolwiek nam daje?
Kamuflaż. Kameleon nie dopracował go do perfekcji tak, jak otaczający nas ludzie. Oni wiedzą doskonale, czym jest oszustwo. Ty także. Może Ci się zdawać, że nie kłamiesz, bo nawet tego nie potrafisz, ale znów się oszukujesz. To iluzja, bo sam jesteś iluzją. Negując to, po raz kolejny się oszukujesz. Czy kłamstwo jest równoważne iluzji? Czy kłamstwo to zawsze oszustwo? Czy można między tymi wyrazami postawić znak równości? Jest to ważna kwestia w sprawach etyki. Niektórzy bezkrytycznie dopuszczają się relatywizmu i znowu oszukują, że są bezstronni i odseparowani od problemu. Czy możliwy jest całkowity obiektywizm? Jak bardzo poleruje się prawdę, żeby przystosować ją do społeczeństwa? Czasami ta czynność wydaje się być wykonywana za pomocą papieru ściernego lub tarki, a nie przedmiotu, który uszlachetni tę treść. Wszystko to wyłącznie nasza wina. Nie staramy się wystarczająco. Dbamy o naszą wygodę, nawet kiedy mówimy, że działamy dla dobra ogółu. Jesteśmy egoistami, a dobre uczynki są tylko przykrywką dla naszej iście diabelskiej duszy. Demonizuję, to prawda. Uwielbiam widoczne hiperbole. Przypomina mi się pierwszy rozdział "Rozmów z diabłem" Leszka Kołakowskiego i przewrotna rada kaznodziei, aby jeden grzech, zwalczać następnym. Tak powstało błędne koło zła i z przykrością muszę stwierdzić, iż to spostrzeżenie nie mija się w znacznym stopniu z prawdą. Czy nie zdarza się nam usprawiedliwiać, czegoś, co zrobiliśmy, że dokonaliśmy tego, bo chcieliśmy zaś coś innego "odplątać"? Nasze życie można porównać do starego zegara. My jesteśmy wahadłem, a obudowa sumieniem. W ten sposób wraz z upływem czasu migrujemy w stronę dobra tylko po to, aby znów wrócić do zła i tak w kółko. Nie wiadomo, kiedy się zatrzymamy. Ta chwila może przesądzić o naszym losie. Czy będzie dało się nas wskrzesić, może powieszą nas na jakiejś ścianie w honorowym (lub nie)miejscu, a co, jeśli rozbiorą nas na części lub wyrzucą? Z wspaniałego zegara o walorach estetycznych, niesamowitej punktualności, znaczeniu, z symbolu czasu nie pozostanie nic. Może pamięć, ale kto chciałby wspominać zepsuty, więc nic nieznaczący, przedmiot?
Iluzja i oszustwo pozwalają nam na wygodniejsze życie. Nie tylko, dlatego że możemy ukryć nasze niedociągnięcia, ale też, ponieważ inni mogą ukryć swoje niedociągnięcia przed nami. To sprawia, że często idealizujemy siebie samych i naszych znajomych. Naprawdę widzimy wszystko lepszym, niż jest w rzeczywistości. Czasami "lepszym" znaczy "gorszym". Po prostu wyolbrzymiamy. Zaginamy nasz osobisty odbiór czasoprzestrzeni. W ten sposób paradoks bliźniąt może występować znacznie częściej, a "bliźnięta" wcale nie muszą być spokrewnione. Świat przestaje działać zgodnie z prawami natury. Najbardziej zastanawia mnie, czy ten pogląd powtarzał się za każdym razem przez tysiąclecia, czy to tylko my mamy wątpliwe szczęście życia w jedynej tego rodzaju epoce? Nieważne, czy świat bardziej udawany czy jeszcze bardziej, żyć warto. Idealizować też. Mieć nadzieję również. Bez tego ani rusz, bo, kiedy w końcu uświadomimy sobie, że jest gorzej niż źle, nie będziemy wiedzieli, co z tym faktem zrobić. Zatem pozostanie sznurek (lub bardziej wyrafinowana forma)albo nadzieja i idee. Wybieram drugą opcję. Śmierć nigdy nie jest rozwiązaniem.
SweetPear
Kamuflaż. Kameleon nie dopracował go do perfekcji tak, jak otaczający nas ludzie. Oni wiedzą doskonale, czym jest oszustwo. Ty także. Może Ci się zdawać, że nie kłamiesz, bo nawet tego nie potrafisz, ale znów się oszukujesz. To iluzja, bo sam jesteś iluzją. Negując to, po raz kolejny się oszukujesz. Czy kłamstwo jest równoważne iluzji? Czy kłamstwo to zawsze oszustwo? Czy można między tymi wyrazami postawić znak równości? Jest to ważna kwestia w sprawach etyki. Niektórzy bezkrytycznie dopuszczają się relatywizmu i znowu oszukują, że są bezstronni i odseparowani od problemu. Czy możliwy jest całkowity obiektywizm? Jak bardzo poleruje się prawdę, żeby przystosować ją do społeczeństwa? Czasami ta czynność wydaje się być wykonywana za pomocą papieru ściernego lub tarki, a nie przedmiotu, który uszlachetni tę treść. Wszystko to wyłącznie nasza wina. Nie staramy się wystarczająco. Dbamy o naszą wygodę, nawet kiedy mówimy, że działamy dla dobra ogółu. Jesteśmy egoistami, a dobre uczynki są tylko przykrywką dla naszej iście diabelskiej duszy. Demonizuję, to prawda. Uwielbiam widoczne hiperbole. Przypomina mi się pierwszy rozdział "Rozmów z diabłem" Leszka Kołakowskiego i przewrotna rada kaznodziei, aby jeden grzech, zwalczać następnym. Tak powstało błędne koło zła i z przykrością muszę stwierdzić, iż to spostrzeżenie nie mija się w znacznym stopniu z prawdą. Czy nie zdarza się nam usprawiedliwiać, czegoś, co zrobiliśmy, że dokonaliśmy tego, bo chcieliśmy zaś coś innego "odplątać"? Nasze życie można porównać do starego zegara. My jesteśmy wahadłem, a obudowa sumieniem. W ten sposób wraz z upływem czasu migrujemy w stronę dobra tylko po to, aby znów wrócić do zła i tak w kółko. Nie wiadomo, kiedy się zatrzymamy. Ta chwila może przesądzić o naszym losie. Czy będzie dało się nas wskrzesić, może powieszą nas na jakiejś ścianie w honorowym (lub nie)miejscu, a co, jeśli rozbiorą nas na części lub wyrzucą? Z wspaniałego zegara o walorach estetycznych, niesamowitej punktualności, znaczeniu, z symbolu czasu nie pozostanie nic. Może pamięć, ale kto chciałby wspominać zepsuty, więc nic nieznaczący, przedmiot?
Iluzja i oszustwo pozwalają nam na wygodniejsze życie. Nie tylko, dlatego że możemy ukryć nasze niedociągnięcia, ale też, ponieważ inni mogą ukryć swoje niedociągnięcia przed nami. To sprawia, że często idealizujemy siebie samych i naszych znajomych. Naprawdę widzimy wszystko lepszym, niż jest w rzeczywistości. Czasami "lepszym" znaczy "gorszym". Po prostu wyolbrzymiamy. Zaginamy nasz osobisty odbiór czasoprzestrzeni. W ten sposób paradoks bliźniąt może występować znacznie częściej, a "bliźnięta" wcale nie muszą być spokrewnione. Świat przestaje działać zgodnie z prawami natury. Najbardziej zastanawia mnie, czy ten pogląd powtarzał się za każdym razem przez tysiąclecia, czy to tylko my mamy wątpliwe szczęście życia w jedynej tego rodzaju epoce? Nieważne, czy świat bardziej udawany czy jeszcze bardziej, żyć warto. Idealizować też. Mieć nadzieję również. Bez tego ani rusz, bo, kiedy w końcu uświadomimy sobie, że jest gorzej niż źle, nie będziemy wiedzieli, co z tym faktem zrobić. Zatem pozostanie sznurek (lub bardziej wyrafinowana forma)albo nadzieja i idee. Wybieram drugą opcję. Śmierć nigdy nie jest rozwiązaniem.
SweetPear
Komentarze