Prawie dzień
Kalkulator to najlepszy zakup w całym moim życiu. Przebija nawet ulubione
sukienki. Całe 7,90 zł niekończącej się radości. Trochę więcej niż kiedyś
wspominane przeze mnie donuty z czekoladową polewą z orzechami, bo cena tamtych
zawierała się w przedziale 1,50-1,90 zł, ale z tą różnicą, że nimi nacieszyć
się mogłam zaledwie od paru minut do kilkunastu godzin, podczas gdy kalkulator
służył mi będzie do czasu, aż będę chciała wymienić baterię i zgubię śrubkę, jak
stało się w przypadku poprzedniego, czyli nieporównywalnie dłużej. Ponadto jest
on dla mnie symbolem kontroli i opanowania. Tego wszystkiego, co utraciłam, ale
wraz z kolejnymi cyframi wstukiwanymi w klawiaturę odzyskuję. Cierpliwość –
tyle mi zostało.
Pierwsze podejście
zaliczone, więc mogę przystąpić teraz do martwienia się bardziej przyziemnymi, wręcz nieistotnymi sprawami. Z nich nikt poza
mną nie będzie mnie sprawdzał. Wszystko staje się takie… przytłaczające. Jakby
ściany norm społecznych kurczyły się i zgniatały, napawając mnie
klaustrofobicznym uczuciem lęku. Nie rozumiem, co mi przeszkadza. Zapomniałam
wszystkie kody i pogubiłam klucze do wszelkich blokad psychicznych w moim
umyśle. Potrzeba „prawdziwej” matematyki, aby rozwiązać mój problem. Czuję
jakbym nie była sobą. Jakbym nie była nikim. Gdybym była tylko obojętnym ciałem
– pamiętam różne doświadczenia, ale nie wywierają na mnie większego wrażenia.
To chyba będzie kiedyś choroba społeczna – trudność w zadziwieniu i pobudzeniu członków
nowoczesnej cywilizacji. To już nawet nie jest marazm, chyba raczej znudzenie
przesytem. Może dosypaliśmy zbyt wiele substancji do roztworu, w którym nie da
się nic więcej rozpuścić?
Ten pesymizm zbliżający się niemalże do dekadentyzmu jest najprawdopodobniej
wynikiem zmęczenia i opadnięcia fali emocji. Trzeba sobie je czymś
zrekompensować. Mam ostatnio dużo do powiedzenia, szkoda tylko, że słowa to za
mało, aby wyrazić moje myśli. Nie jest to nic szczególnie wielkiego – chodzi o
książkę, którą ostatnio przeczytałam. Na razie powinien wystarczyć najprostszy
komentarz: nie podobało mi się. Resztę zostawię na później.
Takiej piosenki potrzebowałam - Coldplay "Don't Panic":
Czekając na...
Kartie
Komentarze
sądzę, że to już jest problem społeczny. Szukamy cały czas nowych wrażeń, ale trochę jesteśmy uodpornieni... "sam dobrze wiesz, że upadamy wtedy gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" ;)
coś dużo u mnie o tym ostatnio, upadku, rozpadzie zachodniego społeczeństwa itd ;D
Stasiuk zaraża - to dlatego.