Czy droga, czy ścieżka?

Mam dość swojej niekonsekwencji i mam dość tego, że mi ona przeszkadza. Szukam sposobu na ucieczkę od tego, co mnie przygnębia, ale, kiedy już wydaje mi się, że ją znalazłam, często okazuje się, że ona obniża mój nastrój jeszcze bardziej.

Jest jedna jedyna, która nigdy się nie zmieni. Działała podczas najsmutniejszego jak dotąd czasu w moim życiu, kiedy miałam nadzieję, że jest jeszcze szansa. Wciąż ten promyk nadziei, że będzie inaczej. Że los się odmieni. Nie ma. Była, ale wyobraźnia zakazuje wierzyć, że cokolwiek miałoby sens. Wtedy był to, zdaje się, jakiś molowy marsz. Może Nocturn Chopina? Teraz nie wiem, dokąd idę. Może inaczej - wiem dokąd, ale nie wiem którędy. Co stanowi o moim życiu? Co mnie określa?

Oglądnęłam oczyszczający film. Po przerwie związanej z wcieleniem się w nauczyciela. Nadspodziewanie satysfakcjonujące. Moja sześcioletnia kuzynka uczy się grać na pianinie, a ja, niczym pozytywistyczna bohaterka, staram się skupić całą swoją moc i pracować cierpliwie, aby dać jej jak najwięcej z mojego doświadczenia, żeby nie zrazić jej do ćwiczeń, ani nie zepsuć talentu, który przecież może mieć. Chyba nie mam pojęcia, co robię. Trochę zaskakuję samą siebie.

Zapytana, co się dzieje. Nie odpowiadam. Wiem, że to drażni. Nie potrafię wydusić słowa. Cały czas rozważam, co może być ze mną nie tak. Może od początku nic nie jest, ale zauważam nieistniejące objawy albo sama je w sobie kreuję? To nie jest ten moment, kiedy chce się mówić o sobie. Bez zapasu chusteczek albo długich rękawów człowiek się nie obejdzie. Za dużo w nas emocji innych ludzi.

Przypomniał mi się epizod z mojego życia ze srebrnym naszyjnikiem na czarnym rzemyku. Coś tak wstydliwego, że nie chce się do tego wracać.

Coś, co zawsze poprawia nastrój :) 

Seal - Stand by me


Kartie

Komentarze

Anonimowy pisze…
możesz nie chcieć/nie móc mówić, niczego nie można sobie wyrzucać - to całkiem naturalne, wszystko z Tobą w porządku :)
więc spokojnie. Trzeba przeczekać - przejdzie ten gorszy czas.