Wyzwanie dla Becka
Skrzywione usta i taka sama psychika. Tyle komicznych związków, że nie mogę pojąć, jak to możliwe, że mogą zachodzić jednocześnie na siebie. Za dużo analizuję.
"Moja dziewczyna nie taka znów pochopna do składu, jak pańska żona do rozkładu"
Czas wprowadza pewien zamęt. Archiwalne zapisy nie są tak proste do odczytania. Metafory są zbyt banalne, aby mogły odzwierciedlić stan umysłu. Nie mniej jednak silę się na nie. Mieszam języki, mącę powierzchnie. Nie będę manipulować ludźmi. Dziesięć. Parę chwil wcześniej było wiadomo. Strona bierna może okazać się przydatna. Policzyłam, sprawdziłam, odcedziłam. Sito jest zbyt ciężkie, aby utrzymać je nad kadzią. Tonie. Było wiadomo, że jestem. Cezura okazała-okazała się być tym, czym myślałam, że będzie. Mogę pisać, nie wyjaśniając, o co chodzi. Szyfry, które zrozumiem tylko ja za paręnaście lat. To tylko wskazówka.
Zamiast pytać, co zrobiłam źle, lepiej spytać, czego nie zrobiłam źle? Może bycie złym to właśnie ta droga, którą najlepiej obrać? Bez szacunku. Bez miary. Bez tego, co pozwalało mi wyjść poza warstwę ochronną. Warstwy, warstwy, warstwy. Czuję się bliżej Schulza. Całkowite upodlenie. Krótkie hasła, zbiór słów, ciągi w odpowiedniej kolejności pozwalają na lepsze przekazanie myśli niż normalne zdania. Rzadko myślę pełnymi zdaniami. Sylaby wyrażają najwięcej, bo to szczątki tłumionych dywanami dymów. Odbieram sygnały o zbyt niskiej częstotliwości.
W życiu nie byłam tak spokojna o swoją przyszłość. Z każdym dniem coraz bardziej spokojna. Z każdym dniem coraz bardziej - - -. Sprawy błahe i sprawy najwyższej rangi. Łatwiej przemilczeć niż krzyczeć. Za rok przeczytam to wszystko i zobaczę, ile zrobiłam na odwrót. Nic się nie zmieniłam. Odwracam zdolności, przekwalifikuję swoje emocje - nie da się? Jak to?! Jedno uczucie, wyjątkowe.
Przewartościowane.
Przekombinowane.
Przesadzone.
Przekręcone.
Przełożone.
Przerażone.
Przerwane.
Przemiłe.
Przed.
Przez.
Pod.
Po.
P.
Nic nie jest bardziej, niż mi się nie wydaje. W poszukiwaniu straconej piosenki.
"Moja dziewczyna nie taka znów pochopna do składu, jak pańska żona do rozkładu"
W. Gombrowicz "Ferdydurke"
Czas wprowadza pewien zamęt. Archiwalne zapisy nie są tak proste do odczytania. Metafory są zbyt banalne, aby mogły odzwierciedlić stan umysłu. Nie mniej jednak silę się na nie. Mieszam języki, mącę powierzchnie. Nie będę manipulować ludźmi. Dziesięć. Parę chwil wcześniej było wiadomo. Strona bierna może okazać się przydatna. Policzyłam, sprawdziłam, odcedziłam. Sito jest zbyt ciężkie, aby utrzymać je nad kadzią. Tonie. Było wiadomo, że jestem. Cezura okazała-okazała się być tym, czym myślałam, że będzie. Mogę pisać, nie wyjaśniając, o co chodzi. Szyfry, które zrozumiem tylko ja za paręnaście lat. To tylko wskazówka.
Zamiast pytać, co zrobiłam źle, lepiej spytać, czego nie zrobiłam źle? Może bycie złym to właśnie ta droga, którą najlepiej obrać? Bez szacunku. Bez miary. Bez tego, co pozwalało mi wyjść poza warstwę ochronną. Warstwy, warstwy, warstwy. Czuję się bliżej Schulza. Całkowite upodlenie. Krótkie hasła, zbiór słów, ciągi w odpowiedniej kolejności pozwalają na lepsze przekazanie myśli niż normalne zdania. Rzadko myślę pełnymi zdaniami. Sylaby wyrażają najwięcej, bo to szczątki tłumionych dywanami dymów. Odbieram sygnały o zbyt niskiej częstotliwości.
W życiu nie byłam tak spokojna o swoją przyszłość. Z każdym dniem coraz bardziej spokojna. Z każdym dniem coraz bardziej - - -. Sprawy błahe i sprawy najwyższej rangi. Łatwiej przemilczeć niż krzyczeć. Za rok przeczytam to wszystko i zobaczę, ile zrobiłam na odwrót. Nic się nie zmieniłam. Odwracam zdolności, przekwalifikuję swoje emocje - nie da się? Jak to?! Jedno uczucie, wyjątkowe.
Przewartościowane.
Przekombinowane.
Przesadzone.
Przekręcone.
Przełożone.
Przerażone.
Przerwane.
Przemiłe.
Przed.
Przez.
Pod.
Po.
P.
Nic nie jest bardziej, niż mi się nie wydaje. W poszukiwaniu straconej piosenki.
Gordon Haskell - How Wonderful You Are
Kartie
PS Przypadek?
PS 2 Polecam Dyniowy Suflet Czekoladowy z Sosem Pomarańczowym
PS 2 Polecam Dyniowy Suflet Czekoladowy z Sosem Pomarańczowym
Komentarze
though we have only just began
this sure will run and run
do you know how wonderful you are
Jedna z ważniejszych piosenek w mojej relacji z pewną osobą. Pierwsza piosenka, do której tańczyliśmy, gdy leciała w radio. Aż się przypomina pewien spektakl na pewnym festiwalu, gdzie sytuacja była analogiczna do mojej, tam ową piosenką była The Police - Every Breath You Take. Chciałoby się rzec - jest część wspólna obydwu sytuacji. Było ryzyko. Jest przegrana.
Dziękuję Kasiu, dawno się tak miło nie wzruszyłem pomimo bólu.
Przegrana? Co masz do stracenia? Czy może co straciłeś?