Reżim temperaturowy
"Człowiek nie może żyć, nie wiedząc, czemu żyje"
Może to ja jestem błędna? Człowiek wędrujący w głąb siebie im dalej jest od swoich bliskich, tym bardziej jest zależny od siebie. Wszystko za życie. Drąży, odkrywa, bada, sprawdza swoje granice. Przekracza wszystkie normy, które tylko są do przekroczenia. Nie można zostawić nic w stanie bezustannym. Bezustannie starać się. Skąd wiedzieć, czy warto dalej grać? Jak zrozumieć podstawowe połączenia między strunami emocji? Jak brzmi dominanta bólu istnienia? Czy nie przypomina bardziej trytonu porażki? Kupię odpowiednią płytę, ale nie będzie platynowa. Rozpuszczę zestalone układy. Ustalone zakłady.
Czy literatura nie powinna koić rozszarpanych serc?
Po co narażać się na komplikacje, kiedy każdy dzień można spędzić z innym człowiekiem? W gruncie rzeczy nie trzeba poprawiać relacji z nikim, skoro można po prostu już nigdy się do niego nie odezwać i w dalszym ciągu nie narzekać na brak towarzystwa. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nikt nie zdążyłby nas w ciągu tego jednego dnia znienawidzić, co w każdym momencie można odnotować jako osobisty sukces. Zastanawiam się, czy kiedyś kogoś w ten sposób zraniłam. Nie tak trudno wbić niezaostrzony ołówek w serce. Słowa mają wielkie znaczenie. Najgorsze są te niewypowiedziane, o których i tak wiesz, że, gdyby nie normy społeczne, gdyby nie strach, gdyby nie iluzja taktu i wychowania, gdyby nie mijani ludzie czy gdyby nie spojrzenie osoby, która już za chwilę zostałaby przez nie śmiertelnie ugodzona, zostałyby dokładnie wyartykułowane. Zapisane na czole. Z wbitym ołówkiem.
- Musimy jeszcze coś dopisać.
- Nieważne, ważne było.
- Chciałabyś stać się?
- Stać? Ciągle stoję.
- Stać się wzorem.
- Już jestem kratkowanym labiryntem.
- Czy jest z tego jakieś wyjście?
- Znowu chcesz uciekać?
- Już dawno to zrobiłem, tylko nadal tego nie zauważyłaś.
- "Chciałbym się jeszcze powłóczyć z Tobą..."
- Wciąż nie widzisz, że już jestem daleko.
- Dlaczego tu jesteś?
- Bo nie mógłbym nie być.
Dlaczego to robisz? Bo go nie ma? Wróci. Dla Ciebie zawsze wracają.
Lustro nie przedstawiało zupełnie nic. Jego kolor był tak niezupełny, jakby nikt przed nim nie stał. Może to właśnie był nikt? Ktoś, kto nie ma znaczenia. Ktoś, kto nie jest nawet kimś. Ktoś, kogo w ogóle już nie ma. Rozpłynął się we własnym spojrzeniu, nie czując już, że kiedyś miał oczy. Nie przejęty, nie przyjęty, nie zazdrosny, tylko nienawistny. Rozwarstwiony, lecz czekający na gwałtowne zdarcie kolejnego płaszcza. Zaczerwieniona twarz nie robiła na nim najmniejszego wrażenia. Owinięty w swoje koszmary, zbliżał się do lustra, żeby się z nim zlać. Chciał sprawdzić, czy obraz jest tam naprawdę, czy jego odbicie żyje własnym życiem.
"Mieszkam w wysokiej wieży otoczonej fosą."
To nie on od zawsze był dla Ciebie niewygodny, tylko ja.
Rozsiądźmy się wygodnie i sprawdźmy, co teraz się stanie.
Pokaz będzie trwać, nawet gdy zabraknie aktorów.
Zawsze znajdzie się jakiś amator żądny poklasku.
Nie jestem tak ważna, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie.
Nie należy mówić o pewnych rzeczach.
Tyle ukrywamy, że ciężko przyznać się do szczerości.
Ja Cię wołam, a Ty uciekasz.
Spieszę się do miejsca, w którym nikt mnie nie chce.
- Jak odstraszać ludzi?
- Przepraszam, powieszę się.
. . .
Gustaw Herling-Grudziński, Inny świat. Zapiski sowieckie
Może to ja jestem błędna? Człowiek wędrujący w głąb siebie im dalej jest od swoich bliskich, tym bardziej jest zależny od siebie. Wszystko za życie. Drąży, odkrywa, bada, sprawdza swoje granice. Przekracza wszystkie normy, które tylko są do przekroczenia. Nie można zostawić nic w stanie bezustannym. Bezustannie starać się. Skąd wiedzieć, czy warto dalej grać? Jak zrozumieć podstawowe połączenia między strunami emocji? Jak brzmi dominanta bólu istnienia? Czy nie przypomina bardziej trytonu porażki? Kupię odpowiednią płytę, ale nie będzie platynowa. Rozpuszczę zestalone układy. Ustalone zakłady.
Czy literatura nie powinna koić rozszarpanych serc?
Po co narażać się na komplikacje, kiedy każdy dzień można spędzić z innym człowiekiem? W gruncie rzeczy nie trzeba poprawiać relacji z nikim, skoro można po prostu już nigdy się do niego nie odezwać i w dalszym ciągu nie narzekać na brak towarzystwa. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nikt nie zdążyłby nas w ciągu tego jednego dnia znienawidzić, co w każdym momencie można odnotować jako osobisty sukces. Zastanawiam się, czy kiedyś kogoś w ten sposób zraniłam. Nie tak trudno wbić niezaostrzony ołówek w serce. Słowa mają wielkie znaczenie. Najgorsze są te niewypowiedziane, o których i tak wiesz, że, gdyby nie normy społeczne, gdyby nie strach, gdyby nie iluzja taktu i wychowania, gdyby nie mijani ludzie czy gdyby nie spojrzenie osoby, która już za chwilę zostałaby przez nie śmiertelnie ugodzona, zostałyby dokładnie wyartykułowane. Zapisane na czole. Z wbitym ołówkiem.
- Musimy jeszcze coś dopisać.
- Nieważne, ważne było.
- Chciałabyś stać się?
- Stać? Ciągle stoję.
- Stać się wzorem.
- Już jestem kratkowanym labiryntem.
- Czy jest z tego jakieś wyjście?
- Znowu chcesz uciekać?
- Już dawno to zrobiłem, tylko nadal tego nie zauważyłaś.
- "Chciałbym się jeszcze powłóczyć z Tobą..."
- Wciąż nie widzisz, że już jestem daleko.
- Dlaczego tu jesteś?
- Bo nie mógłbym nie być.
Dlaczego to robisz? Bo go nie ma? Wróci. Dla Ciebie zawsze wracają.
Lustro nie przedstawiało zupełnie nic. Jego kolor był tak niezupełny, jakby nikt przed nim nie stał. Może to właśnie był nikt? Ktoś, kto nie ma znaczenia. Ktoś, kto nie jest nawet kimś. Ktoś, kogo w ogóle już nie ma. Rozpłynął się we własnym spojrzeniu, nie czując już, że kiedyś miał oczy. Nie przejęty, nie przyjęty, nie zazdrosny, tylko nienawistny. Rozwarstwiony, lecz czekający na gwałtowne zdarcie kolejnego płaszcza. Zaczerwieniona twarz nie robiła na nim najmniejszego wrażenia. Owinięty w swoje koszmary, zbliżał się do lustra, żeby się z nim zlać. Chciał sprawdzić, czy obraz jest tam naprawdę, czy jego odbicie żyje własnym życiem.
"Mieszkam w wysokiej wieży otoczonej fosą."
To nie on od zawsze był dla Ciebie niewygodny, tylko ja.
Rozsiądźmy się wygodnie i sprawdźmy, co teraz się stanie.
Pokaz będzie trwać, nawet gdy zabraknie aktorów.
Zawsze znajdzie się jakiś amator żądny poklasku.
Nie jestem tak ważna, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie.
Nie należy mówić o pewnych rzeczach.
Tyle ukrywamy, że ciężko przyznać się do szczerości.
Ja Cię wołam, a Ty uciekasz.
Spieszę się do miejsca, w którym nikt mnie nie chce.
- Jak odstraszać ludzi?
- Przepraszam, powieszę się.
. . .
Komentarze
ej ej ej, a czy w takim wypadku, nie przywiązując się do nikogo, nie staje się to mocno egoistycznym podejściem? obie osoby musiałyby przyjąć taką postawę, co w świecie rzeczywistym jest mało prawdopodobne - odsunięcie się od kogoś bez wyraźnego powodu jest niewypowiedzeniem pewnych koniecznych w takich momentach słów. I koło się zamyka i komplikacje piętrzą.
z dialogiem skojarzyła mi się jeszcze dawniejsza piosenka Brodki.
i też mam spisany ten cytat z Grudzińskiego.