Po premierze

Hmm... No tak... Byłam na tak długo wyczekiwanym przeze mnie filmie. O czym mowa? Oczywiście o Harry'm Potter'rze (czy jak się to pisze :)). Zdałam sobię sprawę z tego, że ta premiera wcale nie była taka, jakiej oczekiwałam. Myślałam, że po obejrzeniu nie będę chciała wyjść z sali kinowej. Tak się nie stało. Być może to producenci i reżyser zawalili całą sprawę tworząc coś, co nie nadaje się już tylko dla fanów młodego czarodzieja, ale jest przeznaczone dla mas. Po przeczytaniu książki żałowałam, że ta opowieść już się skończyła. To było smutne. Ten film podniósł mnie na duchu i utwierdził w przekonaniu, że "Harry Potter i więzień Azkabanu" to najlepsze dzieło z całej serii. Może to jednak nie jest wina producentów? Może wszystkie części od początku były nastawione na zysk i komercję, tylko ja po prostu dojrzałam do tego, aby wreszcie to zobaczyć? Może jestem już za duża na marzenia o magii, smokach i czarach? Żadne z przypuszczeń nie poprawia mi nastroju. Zdaję sobie sprawę, że z każdym rokiem jestem starsza. Z upływem czasu spada na mnie coraz więcej obowiązków. Kiedy skończy się ta presja wywierana przez cały świat (tak, nie jestem na tyle ograniczona, żeby zwalać całą winę tylko i wyłącznie na media i polityków)? Dopiero u kresu życia. Kiedy nie będzie się już liczyć nic, tak jak u małego dziecka, które cieszy się każdą chwilą i zachwyca nawet najdrobniejszą rzeczą.
Życzę wszystkim żyjącym w nieustannym ruchu, żeby potrafili zatrzymać się na chwilę. Pomyśleć nad życiem i jego sensem. Zrozumieć, że jest się otaczanym codziennie przez tyle pięknych chwil. Nigdy nie należy przestawać wierzyć. Wierzyć w cuda.
SweetPear

Komentarze