Złota, polska jesień :)

Czy mówiłam już, jak bardzo lubię kasztany? Nie? To właśnie teraz mówię. Kocham jesień, chociaż lubię wszystkie pory roku, to obecnie stawiam właśnie na tę aktualną. Pogoda dopisuje. Wczoraj przeszłam się pod moją starą szkołę muzyczną i posiedziałam w parku. Obserwowałam dzieci wchodzące i wychodzące z budynku i od razu wróciły do mnie wspomnienia z czasów, kiedy ja byłam podobna do nich. Przemyślając sprawę dochodzę jednak do wniosku, że nadal jestem :) Bycie infantylną ma swoje plusy. Cieszy mnie zbieranie kasztanów, spacer po parku, patrzenie się na ludzi i zwierzęta - z pozoru zwykłe głupoty, ale dla mnie to coś więcej. Tłumaczenie tego mijałoby się z celem, ponieważ nie da się, tak po prostu, powiedzieć, co mam na myśli. Jestem marzycielką, idealistką, staram się być perfekcjonistką. Moim mottem ostatnio stało się zdanie:"Wymagaj wiele od innych, ale od siebie jeszcze więcej". Może idiotyczna jest ta pogoń za doskonałością, ale staram się dotrzeć do źródła szczęścia i satysfakcji. Próbuję zrozumieć życie i zrealizować tak, jak będę tego chciała. Pragnę wykorzystać swój największy dar jak najpełniej. Po co? Głupie pytanie! Dla siebie i dla innych. To jest odpowiedź na większość nurtujących ludzkość pytań. Oczywiście, że nie dosłownie, ale do tego się odwołuje. 
Jakie są symptomy szaleństwa? Wariactwa wychodzącego poza granice "złotego środka" Arystotelesa. Może jest jeszcze nadzieja dla mnie? Czy mam szansę spełnić marzenia i stać się wartościową osobą? Nie chcę być jak pasożyt, żerujący na dobrach wspaniałego świata. Mam zamiar wnieść coś dobrego dla ludzkości od siebie. Nie startuję w wyborach miss i nie będzie to dla mnie sławny "POKÓJ NA ŚWIECIE". Chcę zrobić coś, co będzie indywidualne i oryginalne, a zarazem przydatne i możliwe do wykonania. Jak zwykle mówię ogólnikami, ale taka właśnie jestem. 
W mojej głowie przewijają się tysiące myśli - jedne z sensem, inne bez. Składając je w jedną całość, dochodzę do wniosku, że najważniejsza jest dla mnie miłość. Miłość w każdej postaci. Miłość bezgraniczna. Miłość dojrzała. Miłość odwzajemniona.
Na koniec wiersz Teofila Lenartowicza, który ma dla mnie głębokie znaczenie w dwóch wymiarach.
Pójdę za Tobą przez wicher jesienny,
Przez wiosny ciszę i grudniową burzę,
Pójdę za Tobą przez krwawe koleje,
Pójdę za Tobą przez życie tułacze,
Pójdę za Tobą przez jasne nadzieje,
Pójdę za Tobą przez czarne rozpacze,
Pójdę za Tobą przez nieba słoneczność,
Przez piekło życia i piekielną wieczność.
SweetPear

Komentarze