Gdy rozum śpi, budzą się upiory.

Kończę już z tymi moimi pseudo-psychologiczno-filozoficznymi wpisami. Czy mają większy sens? Wątpię. Tylko wprowadzają mnie w melancholijny nastrój, który przestał już być tylko melancholią, a przerodził się w coś znacznie głębszego. Pytam się: jaki to ma sens? Nie dostaję odpowiedzi. Nikt mi jej nie udzieli, ponieważ nikt nie wie, co naprawdę dzieje się w mojej głowie. Mam ochotę na wakacje, relaks, podjęcie dobrej decyzji, laptopa, żelki, lody i gorącą czekoladę, ale musi być bardzo gęsta. 
Właśnie sobie uświadomiłam, że nie mam sukienki, a już za niecałe dwa tygodnie będzie mi bardzo potrzebna. Chciałam też nowe buty, ale chyba będę musiała się z tą myślą rozstać. Swoją drogą ludzie zawsze mi mówią, że "ładnemu we wszystkim ładnie" i powtarzają, iż jestem ładna, a w rzeczywistości, jeśli chodzi na przykład o wybór rzeczonej sukienki, dochodzi mnóstwo wątpliwości, wskazań i ograniczeń typu: za długa, zły dekolt, za szeroka, złe wycięcie, masz zbyt szerokie ramiona do tego kroju, zły kolor. 50% tych uwag składa się z przymiotnika "zły", a drugie 50% z przyimków "za" i "zbyt". Co tu począć? Dochodzi do tego, że mam dylemat kobiety stojącej przed szafą i kontemplującej nad jej zawartością, której ostatecznie towarzyszy stwierdzenie "nie mam się w co ubrać". Tak też będzie, więc albo coś szybko kupię, albo pójdę w czymś, co już mam, ale raczej średnio będzie się nadawać na tego typu uroczystość. 
Dzięukuję za pomoc w walce ze sobą samą, rady, wsparcie i wyrozumiałość. Będę lepszym człowiekiem. Pozostaje jeszcze poprawić moją samoocenę, ale jak?
Odkryłam też, że potrzebuję kontaktu z innymi ludźmi i przebywanie ze znajomymi ma pozytwyny wpływ na mój organizm i sposób myślenia, pomimo mojej miłości do bycia indywidualistką. Cóż, w życiu nie zawsze można mieć to, co się akurat lubi.
Szerokiej drogi, miłej wycieczki, dobrej pogody i wszystkiego najlepszego na wycieczce :)
SweetPear

Komentarze