Pump Up the Volume
Uwielbiam buntowniczą filozofię nastolatków z lat 90. Kiedy oglądam filmy z tamtego okresu, widzę w nich tyle pasji i uczuć, że brakuje mi ich w nowszych produkcjach. Mogę tu przytoczyć chociażby "If Lucy fell" (choć o samych nastolatkach raczej mało traktuje)albo moją ulubioną "Zakochaną złośnicę", o której pewnie jeszcze nie jeden raz napiszę. O czym tak w ogóle jest film "Więcej czadu!"? Myślę, że o łamaniu konwenansów głównie, ale poza tym o młodzieńczej miłości i pożądaniu. Mark, uczeń prestiżowej szkoły, dj radia grającego każdego dnia o 22, pozwala nam zrozumieć, że wcale nie jesteśmy tacy, za jakich chcemy uchodzić. Nieraz bardzo pewne i kontrowersyjne słowa wypowiadane są przez osoby na pozór ciche i konformistów, kiedy indziej ktoś odważny pokazuje swoją wrażliwą część duszy.
Takie zdemaskowanie budzi niepokój. Boimy się przyznać do drugiej strony swojej natury, odsłonić maskę, ponieważ ktoś może nas zranić. Chwila zastanowienia i rodzi się pytanie: po co w ogóle żyć w społeczeństwie, skoro ze wszystkich stron jesteśmy narażeni na obrażenia? Dlatego, że warto zaryzykować utratę twarzy, aby mieć okazję doświadczenia prawdziwego uczucia między ludźmi. Nie myślę tylko o miłości, ale o wszystkich interakcjach. Stanę w opozycji do niedowiarków lamentujących żałośnie, że nic dobrego ich w życiu nie spotka, limit szczęścia został już wyczerpany, a ich życie nie ma sensu. Każde, nawet najmniejsze istnienie jest bezcenne. Każdy, nawet najbardziej udręczony człowiek ma szansę na szczęście. Każdy, nawet najbardziej doświadczony przez życie zazna jeszcze czegoś dobrego.
Co jeśli właśnie teraz jest nasz najlepszy czas? Zmarnujemy go i przeleci nam przez palce przez lęk przed nieznanym? Nie można do tego dopuścić. Błąd. Nie mogę do tego dopuścić. Powinny się tu znajdować moje osobiste przemyślenia, może zapis walki wewnętrznej lub proces decyzyjny, ale ostatnio nie potrafię się otworzyć. Nie mam czasu? Wytłumaczenie dobre na wszystko. Usprawiedliwiam się, ale to przecież nie szkoła, gdzie jestem zobligowana do wyjaśniania każdej sekundy swej nieobecności. Moralnie mnie nie ma. Może jestem? Nie istnieję.
Jestem w końcu dobrym człowiekiem czy nie?
Przepraszam. Kieruję prosto z serca do wszystkich, których zraniłam.
SweetPear
Komentarze