Amelia
"Amelia", czyli film o kolorach, małych rzeczach i delikatnie erotycznym spojrzeniu na miłość. Zachwyciły mnie barwy kolejnych kadrów. Nasycone tak bardzo jak ruch w pociągu, którym dzisiaj jechałam. Groteskowa atmosfera filmu sprawiła, że całkiem inaczej odbiera się fabułę. Z resztą, czy kolejne wydarzenia są ważne? Uwaga skupia się na tajemnicy i niedopowiedzeniach. Zaczynamy dostrzegać rzeczy niewielkie, wręcz mikroskopijne. Poznajemy schematy, którymi posługujemy się przez całe życie. Świat jest pełen magii, którą pozwala nam odczuć Amelia. Każdego człowieka da się zdefiniować na jego własny, oryginalny sposób. Kwestia miłości przedstawionej w tym filmie jest dla mnie niecodzienna. Wydaje się, że główni bohaterowie wszystko sprowadzają do relacji fizycznej, bo przecież uczucie budowane było przez tajemnice i napięcie, które potęgowały chęć poznania, zgłębienia zagadek drugiej osoby, co w końcu przy indywidualnym spotkaniu zostało rozładowane w sposób oczywisty, ale każda z przedstawionych w filmie par jest połączona swoistą więzią duchową. Jakże nie poddać się wyśnionej przez Amelię wizji miłości?
Ja, w każdym razie, wolę skupić się na marzeniach innego rodzaju, które już od jakiegoś czasu chodzą mi po głowie. We czwartek zrobiłam pierwszy krok w kierunku ich realizacji, dzisiaj kolejny, bardzo malutki, ale wymagał ode mnie wiele wysiłku. Następny powinien nastąpić w nieodległym czasie, chociaż nie jest to w żaden sposób zagwarantowane, ani tym bardziej nie mam tego na piśmie. Uzbrajam się w cierpliwość i przekonuję wewnętrznie, że mam do tego predyspozycje, że jestem wystarczająco silna oraz że mam trochę szczęścia. Czy marzenia da się stłumić czy może towarzyszą nam zaczajone przez całe życie? Wydawało mi się, iż nie mam już żadnych planów, a dawniejsze odeszły w niepamięć. Myliłam się?
Króciutki spacerek, pół godziny ćwiczeń, parę rundek po schodach (wynik zapominania, ani trochę własnej woli), dźwiganie ciężarów - i dzięki temu mam dłużej żyć? :)
SweetPear
Komentarze
Jak ja dawno już oglądałam Amelię...ale pamiętam, że mam dobre wspomnienia z tym filmem, a cytaty z niego są wręcz dla mnie nieziemskie! :) i widzę w zakładce o mnie, że lubimy te same książki - Mistrz i Małgorzata <3 uwielbiam!
Pozdrawiam ;)
Mary.
pozdrawiam :)