Melioratywna tektura
Obezwładniające zdenerwowanie. Permanentnie zły nastrój. Odwiedziłam Tekturę i wypiłam kawę latte.
Chciałabym przywrócić stan mojej motywacji sprzed miesiąca. Gdyby tak dało się robić kopie zapasowe swojej osoby, mój świat byłby tysiąc razy bardziej zrozumiały. Nie czułabym się tak, jak czuję teraz. Wiedziałabym, co ze sobą zrobić. Nie pochłaniałaby mnie wewnętrzna złość wynikająca z braku aktywności.
Co się stało z moją wrażliwością? Gdzie schowała się romantyczna dusza? Co z moimi pragnieniami i marzeniami? Czy mam jakikolwiek cel?
Gdzie są? Gdzie jest? Gdzie ja jestem?
Co mam robić?
Czy warto?
Ja już nie wiem, czy i co czuję. Wydaje mi się, że jestem w środku pusta. Jakby z człowieka został tylko korpus.
Ten tydzień jest okropny. Żaden z celi, które chcę osiągnąć mi nie wychodzi, a mimo to coś sprawia, że się cieszę. Nie mam pojęcia dlaczego. Tak było wczoraj, bo dzisiaj rano nastąpiło zderzenie z rzeczywistością, która nie obchodzi się ze mną tak delikatnie, jak bym tego chciała. Tak czy siak, jest ona łagodna, zbyt łagodna i to mnie zepsuło. Z drugiej strony nie chcę zmian. Nie wyjdę ze swojej strefy bezpieczeństwa. Mam tu swój kącik, w którym jest całkiem wygodnie. Z mojego, jakże subiektywnego, punktu widzenia sprawy wyglądają beznadziejnie.
Dojrzałość? Co to jest?
Strasznie męczę moją współlokatorkę, bo nie pozwalam jej pić kawy. Tak, kazała mi to napisać. High five za odinstalowanie antywirusa! Pójdę na informatykę. Co z tego, że nie umiem metod numerycznych? Pozostają jeszcze inne elementy analizy. Chociażby znamienna metoda starożytnych.
Nie jestem taka, jaka chciałabym być. Nigdy się nie stanę i chyba to boli mnie najbardziej. Przez długi czas myślałam, że nie liczy się sam cel, ale dążenie do niego. Co jeśli byłam w błędzie? Czy nasze życie opiera się tylko na osiąganiu? Nie chcę stać w miejscu, ale moja intuicja podpowiada mi ostatnio, że idę donikąd. Zgubiłam swój poziom równowagi. Rozdzieram się wewnętrznie.
Wszyscy mnie słuchają, ale ja nie krzyczę.
Wszyscy mnie słuchają, ale ja nie krzyczę.
Na czym stoi mój świat?
Kartie
Komentarze