Krok po kroczku

Doliczyliśmy się dwunastu wigilijnych potraw. Cały dzień spędziliśmy w spokojnej atmosferze. Wszystko poszło tak sprawnie, że udało nam się zaczekać do pierwszej gwiazdki, zanim zaczęliśmy kolację. Jest to o tyle nietypowe, że zwykle było jeszcze tysiące spraw do zrobienia o tej porze. Czytałam drugi raz. Dostałam wspaniałe prezenty, wysłuchałam pięknych życzeń. Uszka mogły być bardziej pieprzne. Okazało się, że chyba umiem piec, ponieważ udało mi się zrobić całe trzydzieści sześć babeczek, z czego siedem zostało zjedzone już przed Wigilią.

Przed pójściem spać zajęłam się destrukcją mojego misternego arcydzieła na głowie. Łącznie piętnaście wsuwek i dwie gumki do włosów.

Usłyszałam też całkiem niezłą pochwałę: "Dziękuję, naprawdę dużo mi pomogłaś. Zrobiłaś więcej, niż tata robił".

Zaczęłam robić porządek ze zdjęciami na komputerze, dzięki czemu został odciążony o całe 2100 MB. Zajmuję się totalnym odpoczynkiem i wróciłam do oglądania "Przyjaciół". Rozumiem już wszystko poza pojedynczymi zwrotami. Teraz zauważyłam, jak bardzo się rozwinęłam.

Byle do szesnastego :)

Obym wybrała jak najlepszą piosenkę. Zobaczyłam "Instynkt". Znalazłam zbiór zadań. Nadal jest co robić. Teraz pozostaje tylko skończyć dziennik Jacque'a Fescha.

Już niedługo dojdzie mi kolejny "papierek" do noszenia w portfelu :)

Kartie

Komentarze