Zabierz mnie na Księżyc
Zaczynam się stresować. Co jeśli okaże się, że nie umiem? Chciałabym wiedzieć, że wszystko, co zrobię, na pewno zadziała. To niemożliwe, przecież zdaję sobie z tego sprawę. Cieszę się z przerwy świątecznej. Cieszę się z przerwy w ogóle. Zaczynałam tracić swoje motywacje.
Co tym razem sprawi, że będę nieszczęśliwa? Nic. Będę szczęśliwa cały czas. Utrzymam ten stan. Podzielę się nim z innymi. Już zaczęłam. Pełna kontrola nad swoim życiem, bo zaczyna mi uciekać przez palce. Cała rzecz polega na tym, aby zapanować nad moimi "chcę" i "nie chcę". Najlepiej, żeby zachowała się równowaga. Taka polityka balansu. Znaleźć wielokrotnie wymieniany złoty środek.
Szukam, szukam, szukam i jestem coraz bliżej odnalezienia skarbu. Przekopałam youtube'a, przesłuchałam większość moich przyjaciół, dzięki czemu powoli w mojej głowie formułuje się ostateczna lista. Mam wydrukowane już parę arkuszy nut. Pozostaje tylko zastanowić się, czy upokorzyć siebie występując całkiem samodzielnie, czy może w bardziej wyrafinowanej formie, pytając kogoś o towarzyszenie mi? Teraz zamień słowo "upokorzyć" na bardziej adekwatne, bo wcale nie to miałam na myśli.
Brakuje mi trochę tego szyfrowania. Stałam się otwartą książką pisaną w ojczystym języku. Bez tłumaczenia. Bez przypisów. Bez prologu. Bez posłowia.
Piszę krótsze rozdziały. Po kilkunastostronicowej pracy moja lekkość pisania bzdur została wypompowana z palców rąk. Miejmy (właściwie to tylko ja, bo wydaje mi się, że większość ludzi woli krótsze teksty) nadzieję, że niebawem moja "wielka" moc powróci. Tymczasem - niech moc będzie z Wami, bo ja zamierzam zagrać w Lego Star Wars. Śniegu nie ma, cóż poradzić? :)
PS. Na przyszły rok w trakcie wieszania światełek należy pamiętać, aby wszystkie "warstwy" przywiązywać tylko do górnej belki, a nie na zmianę, jak to zrobiłam parę dni temu, bo daje to efekt tak mizerny, że aż komiczny.
Kartie
Co tym razem sprawi, że będę nieszczęśliwa? Nic. Będę szczęśliwa cały czas. Utrzymam ten stan. Podzielę się nim z innymi. Już zaczęłam. Pełna kontrola nad swoim życiem, bo zaczyna mi uciekać przez palce. Cała rzecz polega na tym, aby zapanować nad moimi "chcę" i "nie chcę". Najlepiej, żeby zachowała się równowaga. Taka polityka balansu. Znaleźć wielokrotnie wymieniany złoty środek.
Szukam, szukam, szukam i jestem coraz bliżej odnalezienia skarbu. Przekopałam youtube'a, przesłuchałam większość moich przyjaciół, dzięki czemu powoli w mojej głowie formułuje się ostateczna lista. Mam wydrukowane już parę arkuszy nut. Pozostaje tylko zastanowić się, czy upokorzyć siebie występując całkiem samodzielnie, czy może w bardziej wyrafinowanej formie, pytając kogoś o towarzyszenie mi? Teraz zamień słowo "upokorzyć" na bardziej adekwatne, bo wcale nie to miałam na myśli.
Brakuje mi trochę tego szyfrowania. Stałam się otwartą książką pisaną w ojczystym języku. Bez tłumaczenia. Bez przypisów. Bez prologu. Bez posłowia.
Piszę krótsze rozdziały. Po kilkunastostronicowej pracy moja lekkość pisania bzdur została wypompowana z palców rąk. Miejmy (właściwie to tylko ja, bo wydaje mi się, że większość ludzi woli krótsze teksty) nadzieję, że niebawem moja "wielka" moc powróci. Tymczasem - niech moc będzie z Wami, bo ja zamierzam zagrać w Lego Star Wars. Śniegu nie ma, cóż poradzić? :)
PS. Na przyszły rok w trakcie wieszania światełek należy pamiętać, aby wszystkie "warstwy" przywiązywać tylko do górnej belki, a nie na zmianę, jak to zrobiłam parę dni temu, bo daje to efekt tak mizerny, że aż komiczny.
Kartie
Komentarze