Gdzie mieszkają dzikie stwory?
Stało się - przekroczyłam tę magiczną, długo oczekiwaną granicę i, o dziwo, nie rozpadłam się na kawałki :)
Co się zmieniło w moim życiu? Bilans od urodzenia do teraz w porządku niechronologicznym:
kolor dłoni, bo właśnie skończyłam kroić sałatkę,
masa - kiedy byłam w czwartej klasie, ważyłam 45 kg,
liczba przeczytanych książek - nadal nie jest taka, jaką chcę osiągnąć (i nigdy nie będzie...),
gust - na lepsze, na gorsze? Kogo to obchodzi? :)
wymarzony zawód - kiedyś miałam jakiś jego plan, teraz nie,
niektóre cechy charakteru - jestem cierpliwa, mam dziwne poczucie humoru, dużo mniej się złoszczę,
¡oƃǝzsdǝlɾɐu oƃǝıʞʇsʎzsʍ
:) ɾɐısızp sıdʍ ʎuzɔʎʇsʎʇɹɐ
W sumie to jestem zbyt leniwa na takie podsumowania. I zajęta robieniem notatek o modzie (lub raczej jej braku)Amiszów i ich problemach ze światem zewnętrznym. Po angielsku od razu, a co!
Co się od teraz zmieni?
- nie będę się bać pana w czytelni w bibliotece,
- będę robić więcej rzeczy po swojemu, mówiąc: "jestem już dorosła, sama ponoszę konsekwencje swoich błędów i biorę za nie odpowiedzialność" (a tak naprawdę: "mam 18 lat, mam swoje prawa!"),
- stracę część zniżek dla osób niepełnoletnich :(
- wyrobię sobie sama kartę biblioteczną,
- zrobię kurs na prawo jazdy i zdam (a przynajmniej spróbuję!),
- będę bardziej lub mniej chaotyczna,
- zacznę robić "dorosłe rzeczy", a przynajmniej będę wmawiać sobie, że tak właśnie postępują pełnoletni ludzie,
- znajdę uoʍʎ sʇʎl doʞɐzʎʍɐuıɐ sıǝqıǝ (chciałam napisać "wyrażania", ale nie mają odpowiednika "ż"),
- nauczę się gotować!!!
Urodzinowych życzeń nie mam zbyt wiele - tylko jedno jest tajne, bo pomyślałam je zdmuchując (dwukrotnie)świeczki na torcie, więc, dopóki nie będę wiedzieć, czy się spełniło (a przekonam się o tym dość szybko), nie wyjawię jego brzmienia. Życzę sobie po prostu szczęścia w życiu i dojrzałości.
Przy okazjach wspominania (bo dzisiaj też na pewno usłyszę trochę historii z mojego dziecięcego życia) - kiedyś spadłam z łóżka piętrowego. Spałam na górze i, jak rozmawiałam z moim bratem, lubiłam wychylać się, żeby go widzieć. Raz wychyliłam się trochę za bardzo i wypadłam, robiąc fikołka i uderzając w szafę (czerwoną!). Nie stało mi się zupełnie nic. Śmiałam się, ale na następne razy oduczyłam się tego sposobu prowadzenia rozmów. Morał z tej historyjki jest taki, że znajomość praw fizyki czyni człowieka mniej podatnym na wypadanie z łóżka :)
Kończę już, żeby ten wpis nie zrobił się zbyt długi. Dopiszę jeszcze jedno zdanie, żeby pokazać, jaką hipokrytką jestem i przedłużyć tekst.
Ciekawostka (lub nie): w 2006 roku miałam 157 cm wzrostu :) [wyczytane ze wspomnianej już czerwonej szafy]
Jeden z najpiękniejszych zwiastunów, jakie widziałam. Zaraz po tym, kiedy uda mi się przeczytać książkę, postaram się oglądnąć ten film. Co ciekawe, o "Where the Wild Things Are" dowiedziałam się, szukając pochodzenia interesujących kostiumów ze zdjęcia fanów cosplay.
PS Kupiłam książkę "Ludowy akt miłości" Jamesa Meeka w księgarni przy ul. Grodzkiej w Krakowie.
Kartie
Co się zmieniło w moim życiu? Bilans od urodzenia do teraz w porządku niechronologicznym:
kolor dłoni, bo właśnie skończyłam kroić sałatkę,
masa - kiedy byłam w czwartej klasie, ważyłam 45 kg,
liczba przeczytanych książek - nadal nie jest taka, jaką chcę osiągnąć (i nigdy nie będzie...),
gust - na lepsze, na gorsze? Kogo to obchodzi? :)
wymarzony zawód - kiedyś miałam jakiś jego plan, teraz nie,
niektóre cechy charakteru - jestem cierpliwa, mam dziwne poczucie humoru, dużo mniej się złoszczę,
¡oƃǝzsdǝlɾɐu oƃǝıʞʇsʎzsʍ
:) ɾɐısızp sıdʍ ʎuzɔʎʇsʎʇɹɐ
W sumie to jestem zbyt leniwa na takie podsumowania. I zajęta robieniem notatek o modzie (lub raczej jej braku)Amiszów i ich problemach ze światem zewnętrznym. Po angielsku od razu, a co!
Co się od teraz zmieni?
- nie będę się bać pana w czytelni w bibliotece,
- będę robić więcej rzeczy po swojemu, mówiąc: "jestem już dorosła, sama ponoszę konsekwencje swoich błędów i biorę za nie odpowiedzialność" (a tak naprawdę: "mam 18 lat, mam swoje prawa!"),
- stracę część zniżek dla osób niepełnoletnich :(
- wyrobię sobie sama kartę biblioteczną,
- zrobię kurs na prawo jazdy i zdam (a przynajmniej spróbuję!),
- będę bardziej lub mniej chaotyczna,
- zacznę robić "dorosłe rzeczy", a przynajmniej będę wmawiać sobie, że tak właśnie postępują pełnoletni ludzie,
- znajdę uoʍʎ sʇʎl doʞɐzʎʍɐuıɐ sıǝqıǝ (chciałam napisać "wyrażania", ale nie mają odpowiednika "ż"),
- nauczę się gotować!!!
Urodzinowych życzeń nie mam zbyt wiele - tylko jedno jest tajne, bo pomyślałam je zdmuchując (dwukrotnie)świeczki na torcie, więc, dopóki nie będę wiedzieć, czy się spełniło (a przekonam się o tym dość szybko), nie wyjawię jego brzmienia. Życzę sobie po prostu szczęścia w życiu i dojrzałości.
Przy okazjach wspominania (bo dzisiaj też na pewno usłyszę trochę historii z mojego dziecięcego życia) - kiedyś spadłam z łóżka piętrowego. Spałam na górze i, jak rozmawiałam z moim bratem, lubiłam wychylać się, żeby go widzieć. Raz wychyliłam się trochę za bardzo i wypadłam, robiąc fikołka i uderzając w szafę (czerwoną!). Nie stało mi się zupełnie nic. Śmiałam się, ale na następne razy oduczyłam się tego sposobu prowadzenia rozmów. Morał z tej historyjki jest taki, że znajomość praw fizyki czyni człowieka mniej podatnym na wypadanie z łóżka :)
Kończę już, żeby ten wpis nie zrobił się zbyt długi. Dopiszę jeszcze jedno zdanie, żeby pokazać, jaką hipokrytką jestem i przedłużyć tekst.
Ciekawostka (lub nie): w 2006 roku miałam 157 cm wzrostu :) [wyczytane ze wspomnianej już czerwonej szafy]
Jeden z najpiękniejszych zwiastunów, jakie widziałam. Zaraz po tym, kiedy uda mi się przeczytać książkę, postaram się oglądnąć ten film. Co ciekawe, o "Where the Wild Things Are" dowiedziałam się, szukając pochodzenia interesujących kostiumów ze zdjęcia fanów cosplay.
PS Kupiłam książkę "Ludowy akt miłości" Jamesa Meeka w księgarni przy ul. Grodzkiej w Krakowie.
Kartie
Komentarze