Z głową w poduszce
Jestem niekonsekwentna, a mimo to wielki plan został wprowadzony w życie i właśnie siedzę z włączonym kursem linuxa online. Nie obijam się (:D), ale przez tę pogodę robię się apatyczna. A może powód jest inny niż deszcz, tylko nie chcę się do tego przed sobą przyznać? Żaden termin nie jest dogodny. Nigdy nie będzie dobrej chwili na te zmiany. Jutro będzie ciężko hamować.
Stan krytyczny desperacji osiągnęłam wczoraj, kiedy to jedyną rzeczą, której pragnęłam było położenie się na łóżku głową w dół. Już sama nie panuję nad tym, co mówię i co robię. Ten stan strasznie mnie przytłacza.
Chce mi się śmiać. To taki paniczny, przerażający rodzaj. Jedno spojrzenie, tyle mi wystarczy.
Nie chcę, żeby inni musieli przeze mnie czekać. To kończy się źle. Siedem razy :)
- Mogę coś puścić, jak się to skończy?
- Jasne, tylko jeszcze sobie coś zobaczę. (puszcza muzykę)
- Właśnie to chciałam włączyć! Miałam już nawet przygotowane!
...czyli rozpływamy się nad coverami Boyce Avenue.
...rozpływamy się także przez pogodę, która jest bardzo niesprzyjająca. Przez moment moje buty zmieniły się w dwa pojemniki na wodę, a kiedy zmieniłam je na klapki, zaczęłam żałować swojej decyzji, bo moje stopy dosłownie wyślizgiwały się z nich i obuwie zostawało za mną, co nie było zbyt przyjemnym doznaniem.
Ostatnio przekraczam statystyki mówienia idiotycznych rzeczy. Co najlepsze - nawet ich nie żałuję. Dzisiaj bezstresowy wieczór szaleńczego amoku. Wszystkie nagromadzone złe emocje powoli mnie opuszczają. Szyby pokryte kroplami w tym świetle wyglądają, jakby okno zajęły miliony larw. Wyczuwam turpizm.
Czego jeszcze nie mogę zaakceptować?!
Kartie
Stan krytyczny desperacji osiągnęłam wczoraj, kiedy to jedyną rzeczą, której pragnęłam było położenie się na łóżku głową w dół. Już sama nie panuję nad tym, co mówię i co robię. Ten stan strasznie mnie przytłacza.
Chce mi się śmiać. To taki paniczny, przerażający rodzaj. Jedno spojrzenie, tyle mi wystarczy.
Nie chcę, żeby inni musieli przeze mnie czekać. To kończy się źle. Siedem razy :)
- Mogę coś puścić, jak się to skończy?
- Jasne, tylko jeszcze sobie coś zobaczę. (puszcza muzykę)
- Właśnie to chciałam włączyć! Miałam już nawet przygotowane!
...czyli rozpływamy się nad coverami Boyce Avenue.
...rozpływamy się także przez pogodę, która jest bardzo niesprzyjająca. Przez moment moje buty zmieniły się w dwa pojemniki na wodę, a kiedy zmieniłam je na klapki, zaczęłam żałować swojej decyzji, bo moje stopy dosłownie wyślizgiwały się z nich i obuwie zostawało za mną, co nie było zbyt przyjemnym doznaniem.
Ostatnio przekraczam statystyki mówienia idiotycznych rzeczy. Co najlepsze - nawet ich nie żałuję. Dzisiaj bezstresowy wieczór szaleńczego amoku. Wszystkie nagromadzone złe emocje powoli mnie opuszczają. Szyby pokryte kroplami w tym świetle wyglądają, jakby okno zajęły miliony larw. Wyczuwam turpizm.
Czego jeszcze nie mogę zaakceptować?!
Kartie
Komentarze
Spróbuję, nie zaglądałam tam jeszcze, dzięki! :D
Staram się zagłębiać w różne dziedziny, żeby się zdecydować, co chcę robić najbardziej :)