Kąt odbicia

Nie ma tego, co było. Nic nie jest straszne. Wszystko się rozmywa i wydaje mniej istotne niż kiedykolwiek. Tylko jedno przybiera wyraźniejszy kształt. Tworzy ciemny kontur odgradzający od reszty. Żyję w komiksie, w którym ludzie są przerysowani i niedorysowani. Sama jestem autorką. Wszystko to, co widzę jest dziełem moich oczu i mojej wyobraźni. Ludzie nie są źli - to ja źle patrzę na nich. Staram się nie widzieć zła w nikim.

Świat nigdy nie był piękniejszy niż teraz. Świat nigdy nie będzie piękniejszy niż jutro.

Czy tak mówi osoba zakochana? Może.

Wszystko zaczyna mi być obojętne. Wróć - wszystko przestaje być tak ważne, ale obojętne się nie staje i pewnie nie stanie nigdy. Słucham. Wszystkiego słucham. Pierwszy raz z prawie niczym się nie zgadzam. Każdego słucham. Nikt nie jest przeciwko mnie.

Czy jeśli tyle osób ma koncepcję na Twoje życie, która, ich zdaniem, byłaby gwarancją sukcesu, należy się do niej zastosować? Nie. Sami mamy lepszy wgląd w nasze życie. Wiem, czego chcę i wiem, co robić, żeby to osiągnąć. Potrzebuję rad, ale i tak zrobię po swojemu. Podstawowa różnica - wielostronne patrzenie. Nie zamykam się w tym, jak sama widzę swoje otoczenie. Patrzę z każdego zakamarka, zaglądam w każdy kąt. Nie ograniczam się.

Pierwszy raz czuję, że postępuję tak, jak powinnam. Zmiany się zbliżają. Niedługo zmienię środowisko, kąt patrzenia, kąt padania i kąt odbicia. Nic, co minęło, nie będzie ważne. Czas odkryć, kim tak naprawdę jestem. Bez masek, bez prowokacji, bez ironii i bez dystansu.

Potrzebowałam zderzenia, żeby się odbić.

Wszystkim życzę szczęścia i pewności, że to jest sposób, w jaki chcecie przeżyć własne życie.

Kartie

Komentarze

Anonimowy pisze…
jeden z ważniejszych Twoich wpisów. :)
K pisze…
dla mnie bardzo :)