Obietnica

Najbardziej wyrazistym wspomnieniem, jakie mam teraz w głowie, jest pewno wydarzenie sprzed ponad roku. Jestem przekonana, że nic nie znaczy, a jednak wracam do niego coraz częściej. Czerpię z tego nietypowy rodzaj nadziei. Myślałam o tym przez pewien czas i wydawało mi się, że sprawa jest zakończona. A może raczej - nawet się nie zaczęła. Właśnie wtedy poczułam się wolna. Cały ten rok można zamknąć w obrazie, byłby tylko krótką migawką, przy tych paru sekundach, o których mówię. Nigdy wcześniej nie miałam wrażenia, że jestem tak zagubiona, a mimo wszystko chcę wchodzić głębiej w ten gąszcz wyborów. Zwykle szukałam drogi ucieczki. Prawdą jest powiedzieć o mnie, że często "idę na łatwiznę". Przyznaję się do tego i do wielu innych wad. Nie jest to jednak w tym momencie istotne, bo powód, dla którego opowiadam o jakiejś nierzeczywistej sytuacji (jest równie prawdopodobne, że była tak niesamowita oraz że w ogóle nie zaistniała), nie ma żadnego związku z tym, jaka jestem. Pewne powody nie potrzebują żadnych związków.

Trwam oderwana od rzeczywistości z własnego wyboru. Nie wychodziłam od kilku miesięcy. Zbyt dobrze czuję się w tej samotności. Nie mam ochoty dzielić mojego czasu na ludzi, którzy chcą mnie z niego obedrzeć. Nie oddam im ostatniej wartości, jaka mi pozostała. Jeżeli taką cenę ponosi się za dumne umieranie, jestem w stanie ją zapłacić. Nie potrafię znaleźć lepszego wytłumaczenia, dlaczego uciekłam. Po prostu tak chciałam. Raz w życiu zrobiłam to, czego pragnęłam z całego serca. Nie żałuję. Ostatnie, czego mi teraz potrzeba, to myśl, że popełniłam błąd.

- Po co mi o tym wszystkim mówisz?
- Chciałeś, żebym opowiedziała coś o sobie.
- Tak, chciałem.
- I? Co z moją historią jest nie tak?
- Widzisz wszystko inaczej. Jak chcesz widzieć. Rozumiem.
- To jest nie w porządku?
- Nie, to zupełnie naturalne. Przydałaby ci się jednak inna perspektywa.
- Nie rozumiem.
- Sama się zamknęłaś, tak? Przyznajesz się do tego, że przyjęłaś stały punkt obserwacji.
- Jakiej obserwacji? Ja nikogo nie śledzę.
- Wręcz przeciwnie. Myślisz o tym, co robią wszyscy, kiedy ich przy tobie nie ma. A przede wszystkim śledzisz każdy swój krok. Nie mam racji?
- Masz, ale nie do końca. Ja po prostu tego potrzebuję. Muszę się kontrolować, żeby nie popełniać błędów.
- Każdy je popełnia. Taki już jest świat.
- Wiem, ale nie mogę sobie pozwolić na to, żeby mylić się częściej.
- Dlaczego?
- Bo nie mogę być gorsza.
- Od kogo? Nikogo nie spotykasz.
- Od wczorajszej siebie. Bez tego nic nie stworzę.
- Jesteś niezmiernie surowym sędzią.
- Ty też mnie oceniasz!
- Ale nie skazuję.



- Jednak godzisz się na to, co jest! Jak możesz nie reagować? Nie czujesz potrzeby zmian?
- Wiem, że to nie jest ważne.
- A co dla ciebie jest? Masz cokolwiek takiego?
- Zadajesz mnóstwo trudnych pytań. Uspokój się trochę. Powinnaś nabrać dystansu.
- Nie odpowiadasz.
- Bo dobrze znasz moją odpowiedź.
- Powiedz to. Nie potrafię czytać ci w myślach.
- Bardzo dobrze. Dzięki temu możemy przeprowadzić wiele rozmów takich jak ta.
- Ot, przywilej.
- Kiedyś docenisz jego wartość.
- Gdybyś mógł powiedzieć mi, o czym marzysz?
- Nie mogę. Zostawmy to na jakiś inny czas.
- Który nigdy nie nadejdzie?
- Nigdy. 

Komentarze